Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
W dniach 10-12 czerwca w Szczecinie miało odbyć się zebranie plenarne Konferencji Episkopatu Polski. Niespodziewanie Episkopat zmienił miejsce wydarzenia i biskupi spotkają się jednak w Warszawie. Czy ta decyzja ma związek z kontrowersjami wokół byłego metropolity szczecińsko-kamieńskiego, abp. Andrzeja Dzięgi?
Czerwcowe spotkanie w Szczecinie zostało zaplanowane przez Episkopat już w styczniu. W związku z przypadającą w tym roku 900. rocznicą chrystianizacji Pomorza Zachodniego przez św. Ottona z Bambergu w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej odbęda się specjalne uroczystości. „Ze względu na ten jubileusz, letnie Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski odbędzie się w Szczecinie, w dniach 10-12 czerwca” – poinformował 10 stycznia 2024 rzecznik KEP ks. Leszek Gęsiak.
Tymczasem, jak dowiedział się Onet, biskupi zdecydowali się przenieść spotkanie do Warszawy. O zmianach nie poinformowano w oficjalnym komunikacie. Biuro prasowe KEP potwierdziło tę informację Onetowi, jednak nie udzieliło odpowiedzi na pytania o to, kto wnioskował o zmianę miejsca spotkania oraz z jakiego powodu biskupi podjęli taką decyzję.
Jak ustalił Onet, część hierarchów obawiała się, że spotkanie Episkopatu w Szczecinie, mogłoby zostać odebrane jako gest poparcia dla skompromitowanego abp. Andrzeja Dzięgi.
Przypomnijmy – w lutym 2024, na trzy lata przed osiągnięciem wieku emerytalnego, arcybiskup Dzięga zrezygnował z pełnienia funkcji Metropolity Szczecińsko-Kamieńskiego. W liście do księży ze swojej diecezji arcybiskup zapewniał, że powodem jego rezygnacji są wyłącznie względy zdrowotne. Jednak z komunikatu wydanego przez Nuncjaturę Apostolską wynika, że abp. Dzięga zrezygnował z funkcji w związku z toczącym się w Watykanie dochodzeniem ws. tuszowania pedofilii.
Przeczytaj także:
Chodzi między innymi o ks. Andrzeja Dymera, który wykorzystywał seksualnie nastoletnich chłopców i przez lata pozostawał bezkarny, bo – jak mówiło się w szczecińskiej diecezji – “nie zarzyna się kury znoszącej złote jajka”. OKO.press ujawniło, że dzięki zabiegom ks. Dymera kierowany przez niego Instytut Medyczny oraz Archidiecezja Szczecińsko-Kamieńska w latach 2010-20 otrzymały od instytucji publicznych oraz spółek Skarbu Państwa ponad 11 mln zł. Abp Dzięga nie zważał na oskarżenia wobec ks. Dymera i nie tylko nie odsunął go od stanowisk, ale jeszcze awansował.
Przeczytaj także:
Smykałka do biznesu prawdopodobnie ochroniła przed odpowiedzialnością także ks. Mariana Sz., prawą rękę abp. Dzięgi. Ks. Marian od lat 90. załatwiał państwową ziemię dla szczecińskiego Kościoła. Dzięki niej archidiecezja zarabia miliony złotych rocznie. Do szczecińskiej kurii w 2011 roku wpłynęła jednak skarga byłego ministranta, którego ksiądz Sz. uczył religii w czwartej klasie podstawówki: „Oskarżam ww. kapłana o to, że w latach 80., pracując jako katecheta w parafii (...) w Suwałkach, dopuścił się niejednokrotnego czynu pedofilskiego, zarówno na mnie, jak i na moim koledze”.
“Mówiło się między księżmi, że Marian lubi chłopców, te sprawy są głośne. Tutaj chłopiec, tam chłopiec, tam chłopiec. Biskupi pozwalali mu na wiele, bo załatwiał im tę ziemię. Kiedy Kościół coś zyskał, to przymykali oko na jedną sprawę, drugą, trzecią. Czy kurę, która znosi złote jajka, ktoś wygania z chałupy?” — relacjonował OKO.press duchowny ze Szczecina.
Przeczytaj także: