Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Adam Bodnar opowiedział w Polsat News o kolejnych etapach przywracania praworządności. Odniósł się do kwestii sędziów-dublerów w TK, ewentualnych zmian w KRS przy pomocy uchwały Sejmu oraz do tzw. neo-sędziów
Prof. Adam Bodnar, były Rzecznik Praw Obywatelskich oraz senator-elekt z ramienia Koalicji Obywatelskiej wystąpił w piątek wieczorem w programie „Gość Wydarzeń” w Polsacie.
Pytany przez prowadzącego Marcina Fijołka o swoją rolę w przyszłego koalicji, odpowiedział, że w tej sprawie jest umówiony na spotkanie z Donaldem Tuskiem. Nie chciał jednak komentować spekulacji na temat ewentualnego objęcia resortu sprawiedliwości. „To decyzja należąca do KO. Mogę wykonywać różne zadania dotyczące przywracania praworządności – i w rządzie, i w Senacie. Jestem do dyspozycji" – mówił.
Prof. Bodnar nakreślił w rozmowie dwa etapy przywracania praworządności. Pierwszy dotyczący odblokowania środków z KPO polegać ma na wykazaniu przez nowy rząd dobrej wiary. Władza wykonawcza ma swoimi działaniami udowodnić, że jest jak najdalej od władzy sądowniczej. Po drugie, zapewnić, że środki europejskie będą odpowiednio chronione. W tym kroku kluczowe będzie przystąpienie do prokuratury europejskiej.
Ten etap to „kwestia kilku miesięcy, żeby wysłać jasny sygnał i odbudować zaufanie w UE” – ocenił były RPO.
Drugi etap przywracania praworządności, polegający na ustawowych zmianach oraz odbudowywaniu społecznego zaufania do instytucji, trwał będzie nawet kilka lat.
Adam Bodnar potwierdził, że wymogi Komisji Europejskiej w dłuższej perspektywie dotyczą właśnie rozwiązań ustawowych. Pytał jednak retorycznie, czy o to, jak może zareagować Komisja na sytuację, w której rząd oraz większość parlamentarna przygotowuje ustawy przywracające praworządność, ale działania te są blokowane przez poprzednią władzę. I czy będzie chciała czekać do czasu, aż „prezydent zmieni zdanie, lub zmieni się prezydent”.
Prowadzący pytał też przyszłego senatora o słowa byłego ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego, który kilka dni temu na łamach „Rzeczpospolitej” pisał, że za niepowodzenia z KPO i rozsadzenie porozumienia z KE odpowiadają radykałowie wewnątrz koalicji. Czyli Suwerenna Polska.
"Jest odrobina prawdy w tym, co powiedział minister Szymański. Była szansa na to, żeby naprawić wymiar sprawiedliwości jeszcze za rządów PiS” – komentował Adam Bodnar.
„Tylko PiS zachowywało się na zasadzie: zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko. To znaczy, niby podejmowało różne działania prawne, ale tak naprawdę były to działania pozorne i to zostało w sposób należyty odczytane przez Komisję Europejską” – dodał.
Prof. Bodnar pytany był po kolei o szereg kwestii dotyczących przywracania praworządności. Wskazał, że Trybunał Konstytucyjny potrzebuje reform ustawowych i przypomniał, że odpowiedni projekt przygotowała Fundacja Batorego.
Ale rozwiązanie kwestii tzw. sędziów-dublerów w ocenie Adama Bodnara nie wymaga interwencji ustawowej.
„Trzech sędziów nie jest sędziami Trybunału, to tak zwani dublerzy. W tym przypadku nie ma innego narzędzia niż uchwała Sejmu. To byłoby po prostu wykonanie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka” – wyjaśniał.
Dodał też, że „prezydent będzie musiał dokonać aktu zaprzysiężenia” sędziów prawidłowo wybranych przez Sejm.
W ostatnich dniach w środowisku prawniczym dyskutowano także o ewentualnym stwierdzeniu uchwałą Sejmu o nieważności wyboru członków tzw. neo-KRS ze względu na to, że w obecnej formie jej ukształtowanie jest niezgodne z Konstytucją.
Senator-elekt odniósł się do tych pomysłów wymijająco, ale ich nie poparł.
„Uważam, że bardzo ważne jest, żeby nowi posłowie i senatorowie wykonywali swoje zadania w KRS w sposób maksymalnie zaangażowany” – stwierdził. „Po drugie, trzeba doprowadzić od przyjęcia nowej ustawy i przekonać prezydenta do podpisania jej”.
Adam Bodnar był pytany także o kwestię tzw. neo-sędziów, czyli osób, które zostały powołane na stanowiska w procedurze z udziałem upolitycznionej neo-KRS.
„Mamy różne kategorie sędziów. Część z nich to osoby, które są absolwentami Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury – to 700 osób. Oni nie mieli wyboru, musieli przyjął nominację od nowej KRS. Dlatego trzeba ustawowo zatwierdzić ich nominacje” – ocenił Adam Bodnar.
Wskazał jednak, że w innej sytuacji są osoby, które były już sędziami i zdecydowały się ubiegać o awanse w procedurze przed neo-KRS.
„Takie osoby miały wybór. Jako sędziowie i prawnicy musieli zdawać sobie sprawę, że są wątpliwości konstytucyjne” – mówił. „Nie chodzi o czystkę, o to, żeby ktokolwiek ich pozbawiał statusu sędziego, tylko żeby wrócili na swoje poprzednie stanowiska”.
Nie oznacza to jednak, że wyroki wydane przez takie osoby byłyby automatycznie wzruszane.
„Podstawowa zasada konstytucyjna to bezpieczeństwo prawne obywateli i obrotu prawnego. Tych wyroków nie zresetujemy” – stwierdził. Ale wskazał także, że w przypadkach, w których zachodzą podejrzenia co do politycznej decyzji o nominacji lub awansie sędziowskim, powinna istnieć procedura wzruszania wyroków.
Przeczytaj także: