Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
„W demokracji rozmawiamy ze wszystkimi” – mówi Przemysław Czarnek. Fotel premiera proponuje Kosiniak-Kamyszowi i dodaje, że gdyby PiS nigdy nie powstał, mógłby rozważyć karierę polityczną w PSL. Co tu się stało?
PiS zaskakuje opinię publiczną wypowiedziami, które mają przybliżyć rządzącą partię do znalezienia niemożliwego w nowym układzie koalicjanta. Dwa największe szpagaty wykonał minister edukacji Przemysław Czarnek.
Najpierw na antenie Telewizji Republika przekonywał, że jest dobrej myśli, bo choć liczył na 10-15 mandatów więcej, koalicję można stworzyć z każdym, nie tylko z PSL.
Oddajmy ministrowi głos:
"Teraz przed nami są łącznie blisko dwa miesiące, rzeczywiście takiego tworzenia koalicyjnego frontu, a jest z kim go tworzyć. Jest Konfederacja, jest Polskie Stronnictwo Ludowe, a są też posłowie Platformy Obywatelskiej, którzy są mniej zadowoleni albo niezadowoleni. (...)
W demokracji rozmawiamy ze wszystkimi: i z PSL, i z Konfederacją, i z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, dzisiaj Nową Lewicą, i z Platformą".
Ludowców uznał jednak nie tylko za najbardziej naturalnego sojusznika, ale partię, do której osobiście jest mu blisko. Opowiadał, że kiedyś nawet mówił, że „gdyby ktoś przegonił go z PiS, to poszedłby właśnie do tej partii”.
„To to jest partia ludowa, wiejska, chrześcijańska, konserwatywna. Wydaje mi się, że jest tu duże pole do negocjacji i te negocjacje chyba już trwają” – stwierdził Czarnek.
Zasugerował, że przy ewentualnej koalicji, premierem mógłby zostać Władysław Kosiniak-Kamysz.
W środę wieczorem w rozmowie na antenie Polsat News Przemysław Czarnek przebudował swoją wypowiedź. „Jeździłem do tych działaczy PSL-u, którzy niejednokrotnie mówili mi, że mają dokładnie takie same poglądy, a ja im mówiłem otwarcie, że gdyby nigdy nie powstało Prawo i Sprawiedliwość i gdybym nie był członkiem Prawa i Sprawiedliwości, pewnie bym rozważał funkcjonowanie w ramach takiej partii, jak Polskie Stronnictwo Ludowe, partii chłopskiej, ludowej, konserwatywnej, chrześcijańskiej, bo taka ona jest, pomimo błędów, które robiła w przeszłości” – stwierdził minister edukacji.
Ale ludowcy konsekwentnie ignorują, a nawet publicznie wyśmiewają podchody polityków Prawa i Sprawiedliwości.