Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
„Reakcja opozycji jest rytualna. Oni się zachowują jakby musieli trochę pokrzyczeć. A tak naprawdę jest im to na rękę, bo nie mają umowy, nie mają uzgodnionego, kto będzie marszałkiem, nie mają uzgodnionych ministerstw” – tak szef gabinetu politycznego prezydenta wyjaśniał w studio TVP Info oburzenie polityków opozycji po poniedziałkowym orędziu prezydenta. Przypomnijmy, że Andrzej Duda ogłosił, że w pierwszym kroku powierzy misję stworzenia rządu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu.
Przeczytaj także:
Marcin Mastalerek w „Gościu Wiadomości” przekonywał, że opozycja i tak nie jest gotowa do rządzenia. „Zapewniali, kiedy byli rozentuzjazmowani, że za chwilę przyniosą listę 248 posłów, a minęły trzy tygodnie i umowy nie mają. To mi zaczyna przypominać dyskusję na tematu jednej listy, której nie stworzyli; czy marsz 1 października, na który Trzecia Droga nie poszła, bo mówili, że jak chcą pozyskiwać elektorat PiS, to nie będą iść z Tuskiem” – wyjaśniał Mastalerek w rozmowie z Beatą Lewandowską.
PSL-owi zarzucał fundamentalne błędy w negocjacjach. „Z PSL wychodziły głosy, że może jednak nie Donald Tusk na premiera, tylko ktoś z PSL. Oni tego nie podjęli, mogli negocjować z Tuskiem, mogli i z PiS. Do PiS mają bliżej ideowo i programowo, ale z jakiegoś powodu Władysław Kosiniak-Kamysz tej elementarnej gry nie podjął. Sam siebie osłabił” – mówił szef gabinetu prezydenta. Sugerował, że liderem PSL kieruje ślepa lojalność wobec Donalda Tuska.
Mastalerek wieszczył też przyszłą porażkę Lewicy, która w nowej koalicji, będąc na „kursie kolizyjnym z PSL”, nie będzie w stanie realizować swoich „postulatów światopoglądowych”. „Za cztery lata albo i krócej mogą spaść pod próg albo wejść do PO” – mówił Mastalerek.
Szef gabinetu prezydenta uznał jednak, że najtrudniejsze zadanie stoi przed politykami Trzeciej Drogi. „Oni udawali, że będą Trzecią Drogą, a dziś chcą trzeciej kadencji Tuska” – mówił Mastalerek.
Razem z prowadzącą rozmowę Beatą Lewandowską zgodzili się, że część wyborców zagłosowała wbrew swoim interesom. „Wielu wyborców Andrzeja Dudy dało się zwieść, bo po 8 latach rządzenia przychodzi naturalne zmęczenie. A może byśmy zmienili, a może komuś innemu damy władzę. A tu się wychyla Donald Tusk. Myślę, że przyjdzie taka refleksja” – przekonywał Mastalerek.
Pytany o to, jak prezydent znosi krytykę po wyznaczeniu kandydata na premiera, Mastalerek stwierdził, że Andrzej Duda „nie zajmuje się atakami”. „Nie można w żaden sposób wpłynąć na jego decyzje, a były takie próby” – komentował.
Lewandowska spytała też o plany dzisiejszej opozycji na porządki w mediach publicznych. „KO będzie chciała być koalicją zemsty. Oni to zapowiadali, taki mieli program” – mówił Mastalerek. „Pytanie, czy Trzecia Droga, czy PSL, którzy mówili »nie, my nie będziemy tacy«, faktycznie zachowają się w sposób wiarygodny”.
Mastalerek stwierdził, że kluczowa będzie tu też presja społeczna. „Musimy zrobić jako społeczeństwo wszystko, żeby do takich sytuacji nie dochodziło, Musi być nacisk, musi być piętnowanie” – mówił szef gabinetu politycznego Andrzeja Dudy.
„Prezydent Andrzej Duda podpisał postanowienia w sprawie zwołania pierwszego posiedzenia Sejmu RP X kadencji i Senatu RP XI kadencji. Pierwsze posiedzenie Sejmu Prezydent zwołał na 13 listopada 2023 r. na godz. 12.00, a pierwsze posiedzenie Senatu – na 13 listopada 2023 r. na godz. 16.00” – informuje Kancelaria Prezydenta.
Prezydent Andrzej Duda podpisał również postanowienia o wyznaczeniu Marszałków Seniorów Sejmu i Senatu. Posiedzenie Sejmu poprowadzi poseł Marek Sawicki (PSL), a Senatu – Michał Seweryński (PiS).
Rozmowy koalicyjne są na ostatniej prostej, do obsadzenia pozostało niewiele stanowisk. Najbardziej intensywne dyskusje dotyczą resortu edukacji, co w poniedziałek 6 listopada podczas spotkania z wyborcami na wrocławskim Jagodnie przyznał sam Donald Tusk.
„To nie jest miejsce na łatwe sukcesy, ale to resort edukacji był przedmiotem najtwardszych negocjacji koalicyjnych. Wszyscy bez wyjątku mówili: chcę się tym zająć” – mówił lider PO.
Przeczytaj także:
O fotel ministry oświaty po Przemysławie Czarnku biją się Lewica, a dokładnie Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oraz Platforma Obywatelska. Tu najczęściej wymienianą kandydatką na giełdzie nazwisk jest dziś Kinga Gajewska.
Gorące dyskusje dotyczą także resortu spraw zagranicznych. Koalicja Obywatelska dyplomacji oddać nie chce, ale z walki nie ustępuje Polska 2050. Jak podaje m.in. Wirtualna Polska, kandydatką Szymona Hołowni na szefową MSZ jest Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski rozesłał list do prezesów zarządów spółek mediów publicznych, w którym ostrzega przed „bezprawnym przejęciem mediów publicznych”. Do pisma dotarła Wirtualna Polska.
„Z uwagi na pojawiające się w przestrzeni publicznej wypowiedzi polityków niektórych partii politycznych dotyczące bezprawnego przejęcia mediów publicznych, uczulam państwa, żebyście zwrócili szczególną uwagę na bezpieczeństwo zarówno pracowników, jak i waszego majątku służącego do tworzenia i emisji programów” – pisze Świrski.
Prezes KRRiT prosi również o „zachowanie szczególnej skrupulatności w realizacji wewnętrznych procedur bezpieczeństwa”. I apeluje o „wzmocnienie ochrony budynków”. Szczegółowej kontroli mają podlegać wszyscy goście rozgłośni i stacji telewizyjnych, którzy nie są pracownikami.
Kampania wyborcza to już wspomnienie, jednak pracownie badań opinii publicznej wciąż publikują kolejne sondaże poparcia dla partii. Za najnowszy odpowiada IBRiS. Co z niego wynika? PiS spada z poziomu uzyskanych w wyborach 35,3 proc. do poparcia w wysokości 32,6 proc. Nieco mniej osób byłoby też skłonnych poprzeć Koalicję Obywatelską – tu widać spadek z 30,7 proc. do 29,2 proc. Na podium w sondażu znalazła się też Lewica z 9,1 proc. Sondażownia postanowiła osobno przeliczyć poparcie dla PSL i Polski 2050, które dostałyby kolejno 7,8 proc. i 7,6 proc. Razem daje to 15,4 proc. poparcia, czyli o jeden punkt procentowy więcej, niż w październikowych wyborach.