0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Adam Stepien / Agencja Wyborcza.plFot. Adam Stepien / ...

Wybory 2023 na żywo. Duda o szkodliwych sojuszach, narodowcy o komunistach. Kaczyński o zawsze złych Niemcach

Wybory 2023

Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska

Google News

14:15 23-09-2023

Prawa autorskie: Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.plGrzegorz Celejewski ...

Konfederacja mobilizuje wyborców: nie panikujcie, wrócimy do 15 proc. poparcia

“Spodek odleci” – przekonywali politycy Konfederacji przed konwencją wyborczą w Katowicach. Nie odleciał, choć wydarzenie było zaprojektowane z rozmachem. Konfederaci ujawnili też hasło na wybory: “Możemy wszystko!”

“Jeśli czegoś się bardzo chce, można wszystko!” – zakrzyknął jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen podczas swojego przemówienia na konwencji skrajnie prawicowego porozumienia Nowej Nadziei, Ruchu Narodowego i Konfederacji Korony Polskiej. Mentzen parafrazował znany mem internetowy i wyszło to nawet zabawnie. Pytanie, na ile Konfederacja zdołała na swojej konwencji wyjaśnić wyborcom, co właściwie znaczy “wszystko”. Z tym było już gorzej.

Konwencja rzeczywiście została zaprojektowana z przytupem i bez cięcia wydatków. Wynajęto do jej organizacji słynny katowicki Spodek, ale skala imprezy – choć duża jak na standardy polskiej polityki, a zwłaszcza standardy mniejszych ugrupowań – nie pokonała rozmachem konwencji Koalicji Obywatelskiej czy Prawa i Sprawiedliwości. Pojemność Spodka została przez organizatorów znacznie ograniczona scenografią, szacunkowo na konwencji pojawiło się ok. 2-3 tys. osób.

Opisując konwencję Konfederacji jednym zdaniem, można powiedzieć, że było to wydarzenie mobilizacyjne.

Skierowane do wewnątrz – do partyjnych struktur i do już sympatyzujących ze skrajną prawicą wyborców.

Było powtarzane zachęcanie do udziału w wyborach, dużo o sondażach, które obecnie trochę spadły, ale i tak są dobre, a jeszcze wzrosną, powtarzana fraza o wywracaniu stolika i narzekania na ignorowanie Konfederacji w mediach. O tym, co Konfederacja właściwie zamierza zrobić, kiedy już ten stolik wywróci, usłyszeliśmy zdumiewająco mało.

Całe wydarzenie trwało ponad dwie godziny i było oparte na przemówieniach dwóch młodych liderów, którzy już od jakiegoś czasu niosą sztandar rebrandingu skrajnej prawicy: Krzysztofie Bosaku i Sławomirze Mentzenie.

Konwencja Konfederacji. Bosak: Prawdziwą trzecią drogą jest Konfederacja

Krzysztof Bosak z Ruchu Narodowego mówił prawie godzinę i nie było to najbardziej spójne przemówienie tej kampanii. Bosak mieszał wątki, uciekał w dygresje, głównie opowiadał o samej Konfederacji jako tworze politycznym, programowo ograniczając się niemal tylko do przypomnienia, co Konfederacji robiła w Sejmie i polityce od 2019 roku:

  • że sprzeciwiali się “szaleństwu covidemu” i ustawom, które “niszczyły przedsiębiorców”, a z ministra zdrowia uczyniły wręcz “dyktatora”;
  • że jako jedyni "odczytali prawidłowo dynamikę stosunków polsko-ukraińskich”, które mają polegać na “rywalizacji na polu politycznym i gospodarczym”;
  • że jako pierwsi wbrew “hipokrytom z PiS” odpowiadali się “przeciwko multi-kulti” w Polsce oraz że od zawsze chcieli, żeby “Polska była Polską”.

Było też sporo o Unii Europejskiej, o której Krzysztof Bosak mówił językiem PiS (albo odwrotnie, to PiS mówi językiem Bosaka, bo obie partie pod względem niechęci do UE są tak blisko siebie, że nie sposób już odróżnić, kto kopiuje z kogo): m.in. przeciwstawiał się “interesom eurokratów” i zapewniał, że nie zgodzi się na “żadne traktaty unijne, w których choć jedna rzecz byłaby zabrana z Warszawy i przeniesiona do Brukseli”. Nie wyjaśnił, jak wyobraża sobie to w sensie praktycznym, bo z zasady traktaty unijne polegają na dzieleniu się kompetencjami między Brukselą a państwami członkowskimi.

Natomiast inne partie to według Bosaka hipokryci, dekadenci i ludzie zdemoralizowani: “Musimy mieć kadry, które ich zastąpią, potrzebujemy setek tysięcy osób” – mówił Bosak.

Szczególne miejsce w jego przemówieniu znalazła Trzecia Droga:

“Popatrzcie na tak zwaną Trzecią Drogę, która nigdy trzecią drogą nie była. Najpierw robili za sekundantów Platformy i Lewicy we wszystkich sporach, później, żeby wyciągnąć się nad próg wyborczy, dobrali sobie byłego prezentera, jednej z popularnej telewizji, który w żadnej prawie sprawie nie ma wyrazistego stanowiska. Prawdziwą trzecią drogą w tym systemie politycznym jest i będzie Konfederacja” – mówił Bosak.

Tak duże skupienie się na porozumieniu Polski 2050 i PSL może świadczyć o tym, że w Konfederacji rośnie obawa o odpływ części wyborców w stronę koalicji Szymona Hołowni i Władysława Kosiniak-Kamysza. Dają do myślenia również kilkukrotnie powtarzane zapewnienia (i Bosaka i Mentzena), że Konfederacja nie jest efemerydą w rodzaju Ruchu Palikota, Nowoczesnej, czy formacji Pawła Kukiza.

Przeczytaj także:

Mentzen: 15 października narodowym dniem wywracania stolika

Sławomir Mentzen z Nowej Nadziei na początku wykonał “największe przeboje” z przeszłych narracji Konfederatów, a wcześniej partii Korwin:

  • że żyjemy w „dziadowskim państwie” absurdów urzędniczych i wysokich podatków;
  • że są ludzie – urzędnicy, politycy – którzy „przeszkadzają nam zarabiać pieniądze”;
  • że trzeba uprościć podatki, że to nic trudnego, wystarczy krótka ustawa, bo to tylko “atrament na papierze”;
  • że nie powodów, by „weterynarz płacił inne podatki niż lekarz”;

I oczywiście, że Konfederacja chce to wszystko zmienić, bo jako jedyna formacja na scenie politycznej “chce zmieniać świat”.

O tym, jak będzie wyglądał ten zmieniony świat z wywróconym stolikiem, w którym można wszystko, jeśli tylko się chce, tak jak w przypadku Bosaka zbyt wiele nie usłyszeliśmy. Oprócz tego, że będzie normalnie, nie będzie absurdów, że będą odpolitycznione spółki skarbu państwa i sprzedane te, “które nie są potrzebne dla naszego strategicznego interesu”.

Mentzen zadeklarował też, że “ma dość marazmu i przekonania, że się nie da”. “Często jest tak, że jak się czegoś nie da, to przychodzi ktoś, kto nie wie, że się nie da i okazuje się, że się da, tylko trzeba bardzo chcieć”.

A Konfederacja bardzo chce – zapewnił Mentzen.

Sporo za to było o sprzysiężeniu się innych polityków i większości mediów, które Konfederacje nieustannie prześladują i nie dają jej normalnie funkcjonować. Oraz o sondażach. Z jakiegoś powodu Sławomir Mentzen uznał za sensowne przypomnieć słuchaczom, że sondaże Konfederacji ostatnio spadły, ale już za momencik znów wzrosną:

“11 proc. poparcia to więcej, niż kiedykolwiek mieliśmy w historii naszych środowisk, ale ludzie mówią, że panika, że źle się dzieje, Konfederacja sobie nie radzi. Chciałbym sobie w życiu zawsze tak nie radzić, żeby być trzecią siłą w sondażach i mieć 11 proc.” – mówił Mentzen. I mobilizował: “Zostały 3 tygodnie kampanii i nie ma żadnego powodu, żebyśmy nie wrócili do tych 15 proc.. Potrzebujemy między 2 a 2,5 mln. głosów i to jest jak najbardziej możliwe”.

Stwierdził też, że 15 października będzie narodowym dniem wywracania stolika.

Na konwencji zaprezentowały się również kobiety Konfederacji, a partia wypuściła klip, w którym zapewnia, że wspiera kobiety, opowiada się za prawem do edukacji domowej, że wspiera pomoc wytchnieniową dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami i wspiera hospicja perinatalne.

Z jakiegoś powodu nie wspomniano o takich postulatach Konfederacji jak:

  • utrudniająca rozwód instytucja nierozerwalnego małżeństwa,
  • popieranie kar cielesnych wobec dzieci,
  • nakaz dla kobiety, by donosiła ciążę z gwałtu,
  • groźba kary więzienia dla kobiet za przerwanie ciąży.