Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Jarosław Kaczyński na spotkaniu w Nadleśnictwie Ostrowiec Świętokrzyski mówił, że Lasy Państwowe są w niebezpieczeństwie. Jakim? Sprawdzamy
„Lasy Państwowe są takim łakomym kąskiem. Już od wielu lat trwają próby ich przejęcia, prywatyzacji, od razu, albo częściowo, krok po kroku” – mówił Jarosław Kaczyński podczas wizyty w Nadleśnictwie Ostrowiec Świętokrzyski. "Dzisiaj mamy do czynienia z takim zamachem z zewnątrz, ze strony UE, która chce zaliczyć lasy do tych dziedzin, gdzie mamy tzw. kompetencje dzielone. Co w istocie oznacza przede wszystkim kompetencje UE. A jeżeli UE to Bruksela. Jeżeli Brukseli to oznacza Niemiec. Czyli krótko mówiąc, polskie lasy byłyby przynajmniej w wielkiej mierze pod niemiecką kontrolą – stwierdził prezes PiS.
Wszystko, co mówił Kaczyński w Ostrowcu Świętokrzyskim jest nieprawdą.
Prezesowi PiS chodzi o unijną propozycję, żeby leśnictwo dopisać do tzw. kompetencji dzielonych. Zmiany miałyby dotyczyć art. 4 traktatu o UE, który przewiduje, że kompetencje dzielone między UE a państwa członkowskie stosują się do takich dziedzin, jak m.in. rynek wewnętrzny, transport i środowisko. Leśnictwa do tej pory wśród „kompetencji dzielonych” nie było.
Unia jednak w takich dziedzinach „dzielonych” nie przejmuje wszystkich kompetencji, wbrew temu, co mówi Kaczyński. Jak sama nazwa wskazuje, kraje dzielą się z Unią. W praktyce UE przyjmuje tzw. zasadę pomocniczości, czyli przejmuje kompetencje dopiero wtedy, kiedy uzna, że zrealizuje zadanie lepiej od kraju członkowskiego.
Bruksela nie oznacza Niemiec, więc Niemcy nie mieliby nic wspólnego z naszymi lasami, nawet gdyby leśnictwo wpadło na listę kompetencji dzielonych.
To jednak kłamstwo powtarzane przez PiS i Suwerenną Polskę od miesięcy. Przegłosowano nawet ustawę „w obronie polskich lasów”, o której pisaliśmy w OKO.press:
Przeczytaj także:
Jeśli już ktoś „prywatyzuje” lasy, to wchodząca w skład Zjednoczonej Prawicy Suwerenna Polska. Partia obsadza wszystkie kierownicze stanowiska w Lasach Państwowych.
Nic dziwnego zresztą, że Suwerenna Polska nie chce dzielić się z nimi taką żyłą złota, jaką są Lasy Państwowe.
W 2022 roku LP miały rekordowy przychód: 15,2 mld zł. To o 50 proc. więcej niż w 2021. Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot podaje, że blisko 90 proc. z tej kwoty (13,5 mld) LP zarobiły na sprzedaży drewna z publicznych lasów. Rekordowy był również zysk: 986 mln netto. To o 285 mln więcej niż w 2021.
Leśnicy coraz głośniej sprzeciwiają się upolitycznieniu LP. Leśniczy Mariusz Borowski z Nadleśnictwa Resko (woj. zachodniopomorskie) przyszedł na wiec Donalda Tuska, by opowiedzieć o problemach Lasów Państwowych. W późniejszej rozmowie z „Wyborczą” mówił: „Chcieliśmy w ten sposób odciąć się od tych, którzy mówią o sobie, że są leśnikami, a nawet nie mają wykształcenia w tym kierunku – nie mówiąc już o doświadczeniu czy wiedzy – a zajmują wysokie stanowiska w LP. Przykłady znane są wszystkich leśnikom, np. wspomniany pan Matecki [Dariusz Matecki, przewodniczący Suwerennej Polski w woj. zachodniopomorskim – od aut.] czy rzecznik całych Lasów Państwowych, Michał Gzowski, czy też nadleśniczy Nadleśnictwa Lipka (RDLP Piła). Wcześniej w LP też były problemy, ale nie było czegoś takiego jak dziś”.