Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
W wyniku konfliktu z Mariuszem Błaszczakiem dwóch najważniejszych dowódców armii – gen. Rajmund Andrzejczak i gen. Tomasz Piotrowski – złożyło wnioski o rozwiązanie stosunku służbowego
Na zdjęciu: gen. Rajmund Andrzejczak
„Rzeczpospolita” informuje: „Trzęsienie ziemi na najwyższych stanowiskach dowódczych w polskich Siłach Zbrojnych. Dymisję złożyli szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmund Andrzejczak i gen. Tomasz Piotrowski, Dowódca Operacyjny”.
To wynik konfliktu, który miał rozpocząć się już w maju 2023 roku. Szef MON, Mariusz Błaszczak oskarżył Dowódcę Operacyjnego o zaniedbania i obwinił go o niepoinformowanie o incydencie, który miał miejsce 16 grudnia 2022 roku. Rosyjska rakieta naruszyła wtedy polską przestrzeń powietrzną.
Zarzucał mu również, że poszukiwania rakiety były nieskuteczne. Już wtedy sugerował, że gen. Piotrowski powinien zostać odwołany. Do tego jednak nie doszło: ostateczne zdanie w sprawie ma prezydent Andrzej Duda, który nie był skłonny do odwołania generała.
Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmund Andrzejczak poparł gen. Piotrowskiego. Od tamtego czasu trwa spór z ministrem Błaszczakiem.
Błaszczak w wyniku sporu zaczął marginalizować rolę Dowództwa Operacyjnego.
Jak przypomina „Rzeczpospolita” Dowództwo Operacyjne zostało pominięte w momencie tworzenia Zgrupowania, które wzmocniło granicę, gdy pojawiły się informacje, że na Białorusi są członkowie grupy Wagnera. Błaszczak zapowiedział w sierpniu, że 10 tysięcy żołnierzy zostanie wysłanych na Podlasie. Zadanie to miało wykonać Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych – mimo że to Dowództwo Operacyjne odpowiada za wspieranie Straży Granicznej w działaniach na granicy polsko-białoruskiej.
Sytuacja powtórzyła się, kiedy MON wysłał żołnierzy do ewakuacji Polaków z Izraela. Formalnie powinno robić to Dowództwo Operacyjne – Błaszczak oddelegował do tego jednak Dowództwo Generalne.
„Nie bez znaczenia było i to, że minister wykorzystywał wojsko w kampanii wyborczej PiS” – pisze „RP”. Chodzi o spot PiS z września, w którym Błaszczak pokazał pokazał pierwszą stronę dokumentu „Plan użycia Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej Warta – 00101”, a także o liczne wypowiedzi ministra, wypowiadane podczas wydarzeń z udziałem wojskowych. Wszystkie wpisujące się w kampanię PiS.
Pisaliśmy o tym w OKO.press:
Przeczytaj także:
Dymisja dwóch dowódców jest szczególnie istotna w kontekście kampanii wyborczej. PiS od początku kładzie nacisk na bezpieczeństwo, atakując Platformę Obywatelską o osłabianie polskiej armii w czasie swoich rządów. „Łącznie rozformowano 629 jednostek Wojska Polskiego. Było to drastyczne uderzenie w bezpieczeństwo” – mówił w sierpniu Błaszczak.
Wtórowało mu TVP Info: „Działania osłabiające bezpieczeństwo Polski Donald Tusk podejmował mimo napaści Putina na Gruzję w 2008 roku”. Błaszczak wystąpił również we wspomnianym już spocie, a nawet podczas debaty TVP premier mówił o planie obrony Tuska „na linii Wisły”. Podkreślał, że „tylko PiS jest gwarantem bezpieczeństwa”.
Dymisja dowódców na pięć dni przed wyborami uderza w kampanijny przekaz PiS.
„Szef Sztabu Generalnego, który podaje się do dymisji, kiedy za naszymi granicami toczy się wojna, musi mieć powody. Znam generała, to człowiek kompetentny, to człowiek honoru, człowiek odpowiedzialności za armię. Dymisja oznacza, że w Polskiej armii dzieje się zło, które może kosztować Polskę bezpieczeństwo” – powiedział Krzysztof Gawkowski z Nowej Lewicy.
Podczas konferencji w Sejmie domagał się dymisji szefa MON Mariusza Błaszczaka. „Dymisji jeszcze dziś” – stwierdził polityk.