Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
KO poszło do wyborów z postulatem prawa do aborcji do 12. tygodnia ciąży. Tak jak przewidywaliśmy przed wyborami widać, że sprawa nie będzie prosta. Na ten temat wypowiadali się 17 października nowi posłowie PSL (Trzecia Droga)
Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL, Trzecia Droga) powiedział 17 października w Radiu ZET: „Żadne sprawy światopoglądowe nigdy nie mogą być elementem umowy koalicyjnej i tutaj na jakiekolwiek wpisywanie w umowy koalicyjne spraw światopoglądowych się nie zgodzę. […] My mamy wolność sumienia i ja nie będę nigdy w tych sprawach dyscypliny wprowadzał”. Odpowiedział tak na pytanie o obietnicę KO w sprawie aborcji. KO ma w swoim programie prawo do aborcji do 12. tygodnia ciąży.
W Radiu WNET poseł Trzeciej Drogi, Ireneusz Raś (PSL), postawił sprawę jeszcze bardziej kategorycznie. Opowiedział się za tzw kompromisem aborcyjnym jako „przywróceniem pewnego ładu”. Dopytany przez dziennikarza o głosowanie w sprawie prawa do aborcji do 12. tygodnia ciąży i tego, jak zagłosuje PSL Raś odpowiedział: „Przeciw”.
Jeżeli uznać, że za ustawą zagłosuje KO i Lewica (183 mandaty), to za mało, by prawo do aborcji przeszło przez Sejm. Według wyliczeń Rzeczpospolitej PSL wprowadził do Sejmu 27 posłów. Załóżmy, że wszyscy będą przeciw prawu do aborcji tak, jak powiedział Raś. Wówczas nawet gdyby cała Polska 2050 Szymona Hołowni zagłosowała za (co mało prawdopodobne), głosów jest za mało. Nie jest też pewne, że cała KO byłaby na tak.
O tym, co partie deklarowały przed wyborami w kwestii aborcji pisaliśmy tutaj:
Przeczytaj także: