Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
W wielu miejscach głosowanie przedłużyło się do późnych godzin nocnych. Kolejki do lokali wyborczych po północy to symbol tych wyborów
Bezprecedensowo wysoka frekwencja w wyborach parlamentarnych spowodowała bezprecedensowe kolejki do lokali wyborczych. Już po 21, gdy skończyła się cisza wyborcza, a my poznaliśmy wyniki badania exit poll, tysiące osób wciąż stało w kolejkach i czekało na możliwość oddania głosu. Każdy, kto w takiej kolejce stanął przed 21, musiał otrzymać możliwość oddania głosu.
Już w ciągu dnia widać było, że zainteresowanie jest ogromne, a PKW otrzymywała wiele pytań o to, co stanie się w momencie, gdy o 21 przed lokalem wciąż stać będą kolejki. PKW uspokajało: wówczas osoba z komisji pójdzie na koniec kolejki, aby zaświadczyć, ze te osoby przyszły przed godziną końca głosowania. I tak się w wielu miejscach stało – przede wszystkim w dużych miastach
Na wrocławskim Jagodnie głosowanie trwało rekordowo długo – skończyło się przed trzecią w nocy. Czyli prawie sześć godzin po zamknięciu głosowania. To z jednej strony wyraz wielkiej mobilizacji Polaków, z drugiej – porażki organizacyjnej. Niektóre obwody, jak właśnie wrocławskie Jagodno, nie były przygotowane na przyjęcie tak dużej liczby chętnych do głosowania.
Jeden z tamtejszych wyborców, Michał Wittenbeck napisał na Facebooku:
"Ja wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale wraz z kilkuset osobami wciąż stoimy w kolejce do głosowania przed lokalem wyborczym na Jagodnie. Jak do tego doszło? Nie wiem… Ktoś solidnie dał organizacyjnej dupy. Prawdopodobnie jesteśmy pierwszymi, którzy głosują w poniedziałek… O 21.00 stało nas tutaj ponad 1000 osób! Marzniemy… ale nie zostaliśmy tu sami!!! Mieszkańcy Jagodna dbają o nas niesamowicie!!! Przywożą nam herbatę, popcorn, kawę, batony, owoce!!!"
Wrocławski urząd miasta przekazał, że średnio komisje były przygotowane na frekwencję na poziomie 70 proc. Tamtejsza delegatura PKW musiała podjąć decyzję o dodrukowywaniu kolejnych kart.
Na warszawskiej Woli również głosowano jeszcze po północy.
„Nie spodziewałem się, stojąc w tej kolejce, że to aż tak długo zejdzie. Myślałem, że może trzy i pół godziny, ale to górna granica. A było pięć i pół” mówiła jedna z wyborczyń dziennikarce TVN24.
W Krakowie w VII LO przy ul. Skarbińskiego głosowanie zakończyło się o 23:20. „Myślę, że mogę być dumny ze swojego zespołu, który dał z siebie wszystko, pracując tak wytrwale i żmudnie przez cały dzień i przedłużając swoją pracę przez te kolejne godziny” – powiedział dziennikarzom przewodniczący tamtejszej komisji.
Również w Krakowie, w komisji numer 292, zabrakło miejsca w urnie i trzeba było zorganizować nową. W wielu miejscach brakowało kart do głosowania i głosujący musieli czekać również z tego powodu, aż komisja zorganizuje zapasowe.