Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Dalsza część międzynarodowego kryzysu wokół importu ukraińskiego zboża do UE. Przypomnijmy: unijna blokada dla transportów zza naszej wschodniej granicy trwa do 15 września, a Polska chce przedłużenia tego okresu przynajmniej do końca roku. Wczoraj premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że nasz kraj będzie kontynuował embargo nawet bez zgody ze strony Komisji Europejskiej. Dziś oliwy do ognia dolał minister rolnictwa Robert Telus.
„Chcemy, żeby to zboże pojechało do krajów, gdzie go brakuje. Ono tam nie jedzie, tylko jedzie do Europy, a Europa chce, żeby ono jechało tylko do Polski” – mówił na antenie Radia Plus.
Wypowiedź ta wpisuje się w dotychczasowe działania polskiego rządu i nie może dziwić. Większym zaskoczeniem była odpowiedź ministra na pytanie o ewentualny sprzeciw Polski wobec akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej.
„Gdy Polska wchodziła do UE, to musieliśmy spełniać warunki, te warunki były nam postawione bardzo rygorystyczne. My musimy postawić Ukrainie warunki, na tej zasadzie, która jest w tej chwili, nigdy polskie rolnictwo nie wygra z ukraińskim. Tam jest kilkaset tysięcy gospodarstw” – mówił Telus. Jak zasugerował, bez opracowania zasad konkurencji, które byłyby do przyjęcia dla Warszawy „na pewno Polska się na to nie zgodzi, żeby Ukraina weszła”.