Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Donald Tusk był uczestnikami finałowej debaty na Campus Polska Przyszłości. Zapowiedział, że wśród “100 konkretów na 100 dni” po wygranych przez opozycję wyborach znajdą się m.in. związki partnerskie oraz aborcja do 12. tygodnia. Tusk musiał też tłumaczyć się z Romana Giertycha na listach KO
– Trzeba być sprytnym, bezwzględnym, szybszym, szukać manewrów, forteli, ani przez sekundę nie spoczywać i im nie dać odpocząć. Odczuwa część z was dyskomfort z powodu tego ostatniego miejsca dla Romana Giertycha? To wam powiem: ja też. Ale większy dyskomfort ma Kaczyński. Rachunek jest prosty – mówił Donald Tusk w Olsztynie podczas Campus Polska Przyszłości.
W czasie debaty z Rafałem Trzaskowskim i uczestnikami Campusu Tusk zdradził kilka ze “100 konkretów na 100 dni”, które Koalicja Obywatelska chce zrealizować zaraz po wygranych wyborach. Znalazły się wśród nich projekty ustaw dotyczących aborcji do 12. tygodnia ciąży oraz związków partnerskich. „To zobowiązanie, jeśli chodzi o związki partnerskie, wydaje mi się wykonalne i uznaję je za priorytet” – mówił Tusk.
Pełną „setkę” konkretów KO ma przedstawić 9 września.
W rozgrzanej, dusznej i gęsto wypełnionej sali zgromadziło się ok. tysiąca uczestników i uczestniczek tegorocznej, trzeciej edycji Campus Polska Przyszłości.
Tusk i Trzaskowski, hucznie witani przez tłum, wchodzili na scenę przy dźwiękach „Lily Was Here” Davida Stewarta, hitu z roku 1990., kiedy większości zgromadzonych na sali nie było jeszcze na świecie.
– Wiem, że na tego gościa wszyscy czekali ze specjalny utęsknieniem – zaczął prezydent Warszawy i gospodarz Campusu Rafał Trzaskowski.
Tusk na wstępie ustawił podział na „my” i „oni”, próbował przekonać młode uczestniczki i uczestników Campusu, że Polska, o której marzą, życie takie, jaki znają z Zachodu może zapewnić tylko Koalicja Obywatelska. – Mówicie często o potrzebach, o wartościach zachodnich. Że chcecie władzy, które nie wtrąca się w niczyje życie, ale jak jest potrzeba, nagła dramatyczna sytuacja: wojna, kryzys, pandemia, to ta władza jest aktywna, obecna, pomaga ludziom – mówił Tusk.
Obóz władzy porównał do „Wschodu politycznego”, który oznacza wtrącanie się władzy w codzienne życie i chęć kontroli oraz brak reakcji i pomocy, kiedy naprawdę jest potrzeba.
– Jestem wiernym uczniem tego Wałęsy z tamtych dawnych lat, który miał obsesję, że trzeba wygrać, że nie można się poddawać, być pięknoduchem, że idzie się na poważną, ciężką walkę, ciężki trud. Trzeba używać różnych sposobów. Więc chcę wam powiedzieć, że zrobię wszystko, żeby wygrać, a nie żeby wam życie urządzać, żeby wolność i demokracja, o które moje pokolenie walczyło, było też waszym udziałem" – deklarował Tusk.
Z kolei Trzaskowski przekonywał, że PiS zajmuje się wymyślonymi, nieaktualnymi problemami, tymczasem to tutaj, na Campusie widać, jakie prawdziwe problemy mają Polski i Polacy.
– Jak dzisiejsi rządzący są oderwani od rzeczywistości, widać po tym, jakie nam szykują pytania referendalne, dlatego że próbują rozstrzygać problemy albo takie, które zostały już dawno rozstrzygnięte, bo nikt nie chce podwyższać wieku emerytalnego, albo takie, które dzisiaj nie istnieją – mówił prezydent Warszawy. – Koncentrujemy się na przyszłości i na bardzo konkretnych rozwiązaniach konkretnych problemów – dodał wiceszef PO.
W czasie całej debaty ani Tusk, ani Trzaskowski nie odnosili się do reszty sił na opozycji.
Cały ich przekaz skupiał się na podziale na „my”, w domyśle KO, oraz „oni”, obóz Zjednoczonej Prawicy.
Przeczytaj także:
„Wytłumacz się z Giertycha” – rzucił ktoś z sali, kiedy była już pora na zadawanie pytań. Tusk podjął rękawicę.
– Kaczyński uciekł przede mną i chciał się schować w Góry Świętokrzyskie. Giertych pisze do mnie: „Będę miał dla niego dużo niespodzianek, mógłbym się zdecydować, nawet z ostatniego miejsca, dopadnę go tam" – mówił szef Platformy.
– Trzeba być sprytnym, bezwzględnym, szybszym, szukać manewrów, forteli, ani przez sekundę nie spoczywać i im nie dać odpocząć.
Odczuwa część z was dyskomfort z powodu tego ostatniego miejsca dla Romana Giertycha? To wam powiem: ja też. Ale większy dyskomfort ma Kaczyński.
Rachunek jest prosty – tłumaczył się Tusk.
Przy okazji lider KO złożył deklarację dotyczącą prawa aborcyjnego. – Priorytetem Platformy Obywatelskiej i Koalicji Obywatelskiej, i to będzie projekt w ciągu pierwszych 100 dni [rządów] w postaci projektu ustawy przedstawiony w Sejmie, to jest prawo kobiety do decydowania o przerwaniu ciąży do 12. tygodnia.
Nie oczekuję od kandydatek i kandydatów Koalicji Obywatelskiej, żeby wszyscy stanęli w jednym szeregu i powiedzieli, że są zwolennikami aborcji czy że kochają aborcję albo uważają aborcję w każdym tygodniu, miesiącu ciąży za podstawowe prawo kobiety. Nie gniewajcie się, ale jesteśmy precyzyjni, ja wiem, ilu ludzi, którzy są na listach, mają trochę inny pogląd w tej kwestii, ale też wiem, że
każdy z nich zobowiązał się, że będzie przestrzegał dyscypliny – mówił Tusk.
Zaznaczył, że do dyscypliny w głosowaniu nad tą ustawą zobowiązał się również Giertych.
Przeczytaj także:
A co z równością małżeńską, panie przewodniczący, pytali uczestnicy Campus Polska. Tusk zapowiedział, że na pewno jednym z projektów ustaw na pierwsze 100 dni po wygranych wyborach będzie ustawa wprowadzająca związki partnerskie.
– Chcę uczciwie wam powiedzieć, że to zobowiązanie, jeśli chodzi o związki partnerskie, wydaje mi się wykonalne i uznaję je za priorytet, za zadanie na pierwsze 100 dni – mówił Tusk. A małżeństwa osób tej samej płci? Tutaj Tusk wyraźnie postawił granicę. Jego zdaniem, są one „ciągle w przestrzeni kontrowersji” w wielu partiach politycznych, również w PO.
– Śluby jednopłciowe ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami, kontrowersjami są o wiele trudniejszym projektem i nie jestem pewien, że w przyszłym Sejmie czy znajdzie się na to większość – stwierdził Tusk.
Przeczytaj także: