Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Paweł Mucha, były prezydencki minister a obecnie członek zarządu Narodowego Banku Polskiego został dziś publicznie napiętnowany przez swych bankowych współpracowników. W opublikowanym na stronie NBP stanowisku zarzucili mu oni „tworzenie atmosfery zagrożenia i rozliczeń” i nazwali te działania „nieakceptowalnymi”. Pisaliśmy już dziś o tym w OKO.press w osobnym materiale.
Przeczytaj także:
Po publikacji stanowiska zarządu NBP, Mucha odpowiedział na platformie X (wcześniej Twitter). Opublikował tam pierwszą stronę „Pisma w sprawie niewykonywania obowiązków przez prezesa NBP”, jakie 6 listopada miał wysłać do Rady Polityki Pieniężnej.
Na tej pierwszej stronie nie znajdziemy konkretnych zarzutów pod adresem prezesa NBP Adama Glapińskiego, z kontekstu można jedynie luźno wnioskować, że Mucha mógł interweniować w sporze o dostęp do analiz NBP toczącym się od dawna wewnątrz RPP. Padają odniesienia do ustawy o NBP i Konstytucji, Mucha przypomina zaś przy tym, że prezes NBP podlega jurysdykcji Trybunału Stanu.
Potwierdza to, że konflikt wewnątrz zarządu NBP wszedł w ostrą fazę. I że nominat prezydenta Andrzeja Dudy jest na wojennej ścieżce z członkami zarządu sprzyjającymi Adamowi Glapińskiemu i (zapewne) partyjnej centrali PiS.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera poinformował dziś (w środę 8 listopada), że prezydent Andrzej Duda nie powoła nowego Dowódcy Generalnego i nowego dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej do czasu sformowania nowego rządu. Trudno określić, czy to gest Dudy pod adresem nowej władzy, czy raczej wynik coraz większych tarć między jego kancelarią a rządzonym przez Mariusza Błaszczaka MON.
Siewiera tłumaczył decyzję Dudy tym pierwszym. Ma chodzić o to, „aby powoływane kandydatury i powoływani dowódcy na kluczowych stanowiskach byli również elementem konsensusu i współpracy zwierzchnika sił zbrojnych z ministrem obrony narodowej i szefem rządu” – mówił szef BBN.
Oznacza to, że generałowie wyznaczeni przez ministra obrony narodowej do czasowego pełnienia funkcji Dowódcy Generalnego i dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej nie dostaną nominacji bez akceptacji nowego rządu. Tuż przed wyborami szef MON Mariusz Błaszczak przekazał, że czasowo obowiązki na stanowisku Dowódcy Generalnego będzie pełnił gen. Marek Sokołowski, a funkcję Dowódcy WOT czasowo obejmie płk Krzysztof Stańczyk.
To wszystko efekt głośnej rezygnacji dwóch najważniejszych dowódców polskiej armii. Na początku października szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmund Andrzejczak i dowódca operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Tomasz Piotrowski złożyli wypowiedzenia stosunku służbowego. Duda przyjął ich rezygnację — i na ich miejsca powołał gen. Wiesława Kukułę (dotychczasowego Dowódcę Generalnego) i gen. Macieja Klisza (dotychczasowego dowódcę WOT). Właśnie tak powstały wakaty, z których obsadzeniem Duda postanowił się wstrzymać do momentu sformowania nowego rządu.
Dziś rozpoczęły się konsultacje marszałka seniora z przedstawicielami klubów parlamentarnych. Biorą w nich udział Dariusz Wieczorek (Nowa Lewica), Cezary Tomczyk i Robert Kropiwnicki z KO, Paulina Hennig-Kloska (Polska 2050), Stanisław Tyszka (Konfederacja), a także posłowie PiS: Ryszard Terlecki i Marek Suski.
Jednym z tematów jest rozkład sali sejmowej. Marek Sawicki z PSL, który został wyznaczony na marszałka seniora, mówił w rozmowie z TVN24, że PiS chce zatrzymać swoje miejsca obok ławek zarezerwowanych dla rządu.
Konfederacji, jak dodał Sawicki, „spodobała się koegzystencja z PSL-em w tamtej kadencji i woleliby pozostać między nami [PSL] a PiS-em”.
„Jeśli chodzi o te pierwsze rzędy, one też wynikają z parytetów, więc będą siedzieli obok siebie różni politycy” – powiedział. Jest nawet taka możliwość, że Jarosław Kaczyński i Donald Tusk będą siedzieć blisko siebie.
„Osobiście uważam, że takie osoby nie powinny zasiadać w prezydium przyszłego Sejmu. Mam nadzieję, że w PiS znajdzie się jakaś refleksja, że może warto wskazać kogoś, kto przez ostatnie osiem lat zachowywał się w miarę normalnie” – mówił w Onet Rano Marcin Kierwiński z KO, pytany o to, czy Elżbieta Witek będzie wicemarszałkinią z ramienia PiS.
Jak wyjaśnił Kierwiński, Witek będąc marszałkinią „okłamywała opinię publiczną o opiniach prawnych, które zaciągnęła w sprawie reasumpcji” oraz „łamała regulamin Sejmu”.
Na to samo pytanie odpowiadał w Sejmie Borys Budka. Podkreślał, że o kandydacie PiS na wicemarszałka będzie można rozmawiać dopiero po rozpoczęciu obrad. „Natomiast to będzie decyzja wspólna koalicjantów z większości demokratycznej, liderzy muszą ustalić te kwestie” – zaznaczył.
Borys Budka z KO na briefingu prasowym w Sejmie mówił o konstruktywnym wotum nieufności: „Większość prawników stoi na stanowisku, że konstruktywne wotum nieufności może być przeprowadzone dopiero kiedy ktoś jest faktycznie premierem. Ja bym tu nie szukał rozwiązań na siłę”.
W mediach pojawiły się wcześniej spekulacje, że opozycja może z niego skorzystać. Według Konstytucji konstruktywne wotum nieufności wobec Rady Ministrów Sejm wyraża większością ustawowej liczby posłów (co najmniej 231). Wniosek musi zgłosić co najmniej 46 posłów. Musi też wskazać kandydata na nowego premiera.
Wcześniej podobnie do Budki wypowiadał się o tym rozwiązaniu Władysław Kosiniak-Kamysz.
„Nie jestem zwolennikiem konstruktywnego wotum nieufności wobec rządu Mateusza Morawieckiego, to jest bardzo trudna konstrukcja, nigdy nie była zastosowana” – powiedział.