29 sierpnia o świcie zaczęła się największa ze wszystkich dotychczasowych blokada w Puszczy Białowieskiej. Maszyny harvester i forwarder okupuje ponad 50 aktywistek i aktywistów z Greenpeace i Obozu dla Puszczy. To ludzie z wielu krajów Europy, którzy protestują przeciwko łamaniu przez Polskę postanowienia Trybunału Sprawiedliwości UE, który zabronił wycinki

Z ostatniej chwili:

(po godz. 16) Jak poinformowała „Wyborcza”, na miejscu zostało tylko kilku wspinaczy. Postanowili zostać na noc. Do szpitala na obdukcję pojechały trzy, a nie dwia – jak wcześniej informowaliśmy – osoby. Po godz. 17 na terenie protestu nie było już większości strażników.

(godz. 15:00) Harvester odjechał. Dwie osoby protestujące pojechały na obdukcję. Jedną z nich jest Katarzyna Jagiełło z Greenpeace. Podczas odpinania jej od maszyny uszkodzono jej palec. „Działania strażników leśnych były skrajnie nieprofesjonalne” – mówi OKO.press Marianna Hoszowska z Greenpeace. „Nie reagowali na to, co ludzie krzyczeli, gdy ewidentnie robili im krzywdę i zadawali ból” – dodaje.

(godz. 14:30) Część aktywistów została już odpięta od harvestera. Na drzewach wiszą w dalszym ciągu wspinacze. „Choćbyście nas tysiąc razy wynosili z tego lasu, to my będziemy wracać, póki cała Puszcza nie będzie Parkiem Narodowym” – mówią aktywiści do otaczających ich strażników leśnych.

(po godz. 13) Strażnicy brutalnie ściągnęli z ramienia harvestera przyrodnika i pisarza Michała Książka. „Zostawcie go, bo spadnie! Nie złapiecie go!” – krzyczeli aktywiści. „Tamten też miał spaść” – odpowiedział stojący obok nich strażnik leśny. Książka wyniosło kilku strażników poza teren protestu.

(godz. 12) Jeden ze wspinaczy został odcięty od drzewa, na którym wisiał. Lina została odcięta w sposób zagrażający jego bezpieczeństwu. W tej sytuacji, w trosce o swoje zdrowie i życie, zdecydował się opuścić na ziemię i zakończyć swój protest.


Wśród protestujących są aktywiści z Polski, Słowacji, Słowenii, Danii, Norwegii, Szwecji, Niemiec, Austrii, Chorwacji, Finlandii, Węgier, Turcji. „To pokazuje, że Puszcza Białowieska to nie tylko sprawa Polski i Polaków, ale też skarb Europy i całego świata” – mówi OKO.press Marianna Hoszowska z Greenpeace.

Blokowana wycinka odbywa się w drzewostanie ponadstuletnim i w strefie ochronnej UNESCO, gdzie nie można tego robić.

Sóweczka i harvester

„Gdy rano szliśmy na miejsce, to słyszeliśmy głos sóweczki” – mówi OKO.press Michał Książek, przyrodnik, pisarz i aktywista z Obozu dla Puszczy. „To jest ptak z czerwonej księgi zwierząt, więc tym większą mieliśmy motywację” – dodaje. Gdy rozmawia z nami, siedzi na potężnym ramieniu harvestera kilka metrów nad ziemią.

Na dachu maszyny jest czujka. Wokół harvestera – ok. 12 przypiętych do niego osób. „Obskoczyliśmy maszynę jak sikorki bogatki” – żartuje Anna Błachno z Obozu dla Puszczy na filmiku, który udostępniono na stronie inicjatywy.

Protestujący zastosowali też nowe rozwiązanie. Na drzewach wisi 12 wspinaczy, którzy są przypięci w taki sposób, że liny łączą ich również z harvesterem. Poruszenie się maszyny może doprowadzić do upadku aktywisty.

Na miejscu jest coraz więcej policji i Straży Leśnej. Część osób przypiętych łańcuchem udało im się już wynieść. Ale w chwili obecnej funkcjonariusze nie są w stanie sobie poradzić ze wspinaczami i osobami spiętymi za pomocą specjalnych tub.

Ekolodzy: ciąć tylko tam, gdzie to uzasadnione

Protestujący domagają się:

  1. przestrzegania postanowienia Trybunału Sprawiedliwości UE, który zakazał wycinki do momentu rozstrzygnięcia sporu z Komisją Europejską. Polska – jako pierwszy kraj w historii UE – nie zastosowała się do tego wezwania;
  2. natychmiastowego wstrzymania wywózki drewna, które pochodzi z najstarszych fragmentów Puszczy i siedlisk chronionych w ramach sieci Natura 2000;
  3. powołania komisji ds. bezpieczeństwa publicznego z udziałem ekspertów wszystkich zainteresowanych stron: naukowców, leśników, aktywistów i innych;
  4. powalania drzew, które mogą zagrażać bezpieczeństwu w najstarszych fragmentach Puszczy w sposób naśladujący działania sił natury i pozostawiania ich na miejscu do naturalnego rozkładu.

„Apelujemy o to, by ciąć tylko w tych miejscach, gdzie rzeczywiście służy to zapewnieniu bezpieczeństwa ludziom. I by nie wywozić drewna” – mówi OKO.press Marianna Hoszowska z Greenpeace.

Powstał raport, który pokazuje skalę bezprawnej wycinki

Jak informuje w swoim komunikacie Greenpeace, wizje lokalne prowadzone od 12 do 21 sierpnia wykazały, że znaczna część wyciętych drzew po 27 lipca – a więc po wezwaniu TSUE – nie stanowiła zagrożenia w myśl definicji bezpieczeństwa publicznego. Wycinki nie prowadzono wzdłuż istniejących pasów przeciwpożarowych. A to znaczy, że w przypadku skontrolowanych obszarów nie może być mowy o potrzebie zapewnienia bezpieczeństwa przeciwpożarowego.

„Ponadto na terenie Nadleśnictwa Białowieża pozyskiwano i wywożono drewno, mimo wyczerpania limitu określonego w 10-letnim Planie Urządzania Lasu, do którego nawiązuje postanowienie Trybunału Sprawiedliwości UE” – czytamy.

„Mamy raport z zebranymi danymi, z których jasno wynika, jakiej skali są te przekroczenia i gdzie one się odbywały” – mów Hoszowska.

Raport został już przekazany Komisji Europejskiej. „Zbadano 30 odcinków i na 16 z nich stwierdzono naruszenie kryteriów wymienionych w decyzji” – komentuje Michał Książek z Obozu dla Puszczy.

Wnioski z raportu przekazano również premier Beacie Szydło. Premier powiedziała w piątek 25 sierpnia, że „sanitarne usuwanie drzew z Puszczy Białowieskiej ma puszczę uratować”. I że ma pełne zaufanie do ministra Szyszki w tej sprawie.

OKO.press będzie informowało o rozwoju sytuacji podczas protestu.


Abonament na wolność słowa!

lub

Przez przelew tradycyjny lub PayPal

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym