Jeśli komuś wydaje się, że strajk się wypala to znaczy, że nie był dziś pod gmachem MEN na wielotysięcznej manifestacji nauczycieli i nauczycielek. Oburzenie i krzywda ("Cała gehenna reformy dopadła nas potwornie") mieszała się z dumą i poczuciem siły ("To największy protest pracowniczy w wolnej Polsce", "To wy jesteście fundamentem tego kraju")

„Szacunek” i „godność” to słowa, które 23 kwietnia 2019 na oświatowej manifestacji pod gmachem Ministerstwa Edukacji Narodowej padały w 16. dniu strajku, najczęściej. Ostateczne decyzje nie zapadły, ale czując tę falę buntu i entuzjazmu, prezes ZNP Sławomir Broniarz oznajmił

„Niczego nie kończymy, w dalszym ciągu jesteśmy w strajku”.

Na ulicę Szucha w Warszawie traktami dla pieszych i komunikacją miejską od rana ciągnęły kilkudziesięcioosobowe grupy protestujących. Wszyscy wyposażeni w emblematy strajkowe: pomarańczowe przypinki z wykrzyknikiem lub żółte z napisem „strajk szkolny” oraz w transparenty.

Według szacunków ZNP na manifestację przyjechało ponad 10 tys. związkowców z regionów. I brzmi to prawdopodobnie, bo pod MEN już pół godziny przed rozpoczęciem manifestacji był olbrzymi ścisk, a kilka przecznic wcześniej (od ul. Marszałkowskiej) o wydarzeniu dawały znać dochodzące spod budynku ministerstwa dźwięki wuwuzeli. I taki szczególny szum tysięcy głosów, jaki wydaje duża demonstracja.

W nauczycielach czuło się determinację i radość.

Radość? Tak. „Ze spotkania z innymi nauczycielami i nauczycielkami. Z tego, że można się policzyć. Siedzenie w szkole bez uczniów nie podnosi morale. Szczerze przyznam, że z tego, co się nasłuchałam na świętach w rodzinie to pomyślałam, że żyję w innym kraju, a we wtorek to już każdy wróci do swojego życia” – mówi mi jedna z protestujących nauczycielek z warszawskiego przedszkola.

„A strajk się nie rozejdzie po kościach?” – dopytuję. „A widzi pan, jaka jest energia? Chyba jeszcze większa niż w pierwszym tygodniu. A jutro znów przyjdziemy dać znać minister, że strajkujemy i nie odpuścimy. Jak nie teraz to kiedy, prawda?”.

Najładniejsza rozmowa, którą zasłyszałem w tłumie. Dwaj nauczyciele po 40.:

A: „To największy protest nauczycieli w wolnej Polsce”
B (koryguje): „To największy protest pracowniczy w wolnej Polsce”
A: „No, ale my też wołamy o dobrą szkołę, nie tylko o siebie”
B: (zgadza się): „Nie ma szkoły bez nas, i nas bez szkoły”.

23 kwietnia 2019, manifestacja ZNP pod MEN. Żeby zobaczyć więcej kliknij na czerwoną strzałkę na zdjęciu / fot. Agata Kubis

Broniarz: nie bójmy się bronić czasu pracy i godności

Manifestację, przy gromkich brawach, otworzył prezes ZNP Sławomir Broniarz. Zgodnie z obietnicą złożoną wicepremier Beacie Szydło podczas ostatnich negocjacji (17 kwietnia) zapytał nauczycieli i nauczycielki, co sądzą o pomyśle zwiększenia pensum (obowiązkowe godziny pod tablicą) o dwie godziny od 2020 roku. Tłum odpowiedział gwizdem dezaprobaty.

„Nie dajmy sobie wmówić, że protestujemy na czyjeś zlecenie. To jest nasz nauczycielski protest” – zaczął Broniarz, którego propaganda prorządowa demaskuje jako „narzędzie Schetyny”.

„Prowadzimy akcję protestacyjną, by upomnieć się o godność nauczycieli i pracowników szkolnej administracji i obsługi. Nie zapominajmy o tych drugich, to tysiącami wsparli protest, a żyją poniżej minimum socjalnego.

Niczego nie kończymy, w dalszym ciągu jesteśmy w strajku” – mówił Broniarz.

Prezes ZNP przypomniał, że choć prawo pozwala na prowadzenie strajku stricte pracowniczego, a w sporze z rządem chodzi o podniesienie wynagrodzenia zasadniczego, to pracownicy oświaty zawiesili obowiązki z myślą o lepszej szkole i większej autonomii dla nauczycieli.

„My wiemy, jak i czego mamy uczyć. Dajcie nam spokój do pracy i godziwe wynagrodzenie. Chcemy odchudzenia podstawy programowej, chcemy sami kształtować relacje nauczyciel-uczeń, nie chcemy być uwiązani politycznymi decyzjami minister edukacji”.

Broniarz odniósł się też do zarzutu usztywnienia stanowiska związków zawodowych. „Od 4 marca rząd wiedział, że 8 kwietnia zacznie się akcja strajkowa. Przez trzy tygodnie rząd nie wykonał najmniejszego gestu. To myśmy schodzili z postulatu 1000 złotych podwyżki dla każdego. A strona rządowa twierdzi, że nie potrafimy ustępować!

Postulat 30 proc. wzrostu wynagrodzenia jest już nieprzekraczalny. Już nie mamy się gdzie wycofać. To jest istota naszego protestu pracowniczego i od tego nie odstąpimy.

Rząd proponuje nam podniesienie średniego wynagrodzenia, którego nikt nigdy nie widział do 8 tys. złotych za 2-3 lata. Ale za to mamy pracować 22-24 godziny [red. – idzie o pensum, czyli obowiązkowe godziny przy tablicy]. Jakby rząd nie zdawał sobie sprawy, ile pracujemy rzeczywiście. Przypomnę, według Instytutu Badań Edukacyjnych, ok. 47 godzin tygodniowo.

Każda z tych rządowych propozycji jest ekonomicznie nieuzasadniona i krzywdząca i mamy wrażenie, że była pisana na kolanie, według aktualnych potrzeb zespołu negocjacyjnego.

Mielibyśmy pracować więcej i zarabiać mniej – Broniarz nawiązał do propozycji podniesienia pensum o 2 godziny w zamian za 250 zł brutto – Tak ma być budowana godność naszego zawodu?!”

Na koniec poprosił nauczycieli o odwagę w walce o obronę czasu pracy i godności nauczyciela. „Jedno wiemy na pewno: nie możemy zmarnować poparcia społecznego, które już dostaliśmy”.

23 kwietnia 2019, manifestacja ZNP pod MEN. Żeby zobaczyć więcej kliknij na czerwoną strzałkę na zdjęciu / fot. Agata Kubis

OMKS: chcemy wrócić do pracy, chcemy uczyć

Od godz. 09:00 w liceum Hoffmanowej w Warszawie trwa pierwsze spotkanie Ogólnopolskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego, który powstał 20 kwietnia i zrzesza lokalne komitety strajkowe z ponad 20 miast/regionów w kraju. Jego przedstawiciele, którzy 23 kwietnia po raz pierwszy obok ZNP będą reprezentować nauczycieli w negocjacjach z rządem, wyszli z narady, by dołączyć do protestujących.

Adam Hornung z OMKS relacjonował zgromadzonemu tłumowi: „Mogę wam zdradzić, że spotkanie odbywa się w gorącej atmosferze.

Padło m.in. takie zdanie: rząd pozbawia nas prawa do edukowania milionów uczniów każdego dnia. Tak właśnie. Proszę sobie uświadomić, i tu zwracam się do rządu, że każdego dnia w całym kraju nie odbywa się ok. 250 tys. godzin lekcyjnych.

Chcemy wrócić do pracy, chcemy uczyć. Rząd od dłuższego czasu gra na skłócenie nas. Przewrotnie podziękujmy pani minister Zalewskiej za wspaniałą okazję do integracji naszego środowiska” – mówił. W odpowiedzi tłum zaczął skandować gromkie: „dziękujemy!”

Hornung dodał, że ten strajk nauczył wszystkich, że to, co było wczoraj, dziś z pewnością nie jest już aktualne. „W zeszłym tygodniu zawiązał się Warszawski Międzyszkolny Komitet Strajkowy. Nikt nie przypuszczał, że w takie komitety będą powstawać w całej Polsce. W tej chwili

w  Ogólnopolskim Międzyszkolnym Komitecie Strajkowym jest już 21 miast. Nie, 22 miasta. Właśnie dołączył Białystok.

Temperatura strajku  – jak widać – jest ciągle wysoka” – mówił Hornung.

Protest z wykrzyknikiem: petycja do Morawieckiego

W hasłach na transparentach najczęściej przewijało się hasło: „okrągły stół bez kantów”. To nawiązanie do propozycji premiera Mateusza Morawieckiego, który 26 kwietnia na Stadionie Narodowym, niejako obok konfliktu rząd-nauczyciele chce rozpocząć debatę o przyszłości edukacji.

„Nie chcemy takich igrzysk” – komentowali nauczyciele pod MEN.

Członkini inicjatywy „Protest z Wykrzyknikiem”, nauczycielka matematyki z Poznania Anna Schmidt-Fic odczytała list otwarty do premiera Mateusza Morawieckiego, który OKO.press opublikowało kilka minut wcześniej jako pierwsze.

Został on udostępniony w formie petycji „NIE DLA OKRĄGŁEGO STOŁU PREMIERA MORAWIECKIEGO”, którą do 15:30 podpisało już 650 osób.

Możesz podpisać i Ty, wystarczy, że klikniesz tutaj.

Uczeń: jesteście nauczycielami najważniejszej wartości – życia

Najwięcej wzruszenia na twarzach nauczycielek widać było podczas przemówienia ucznia łódzkiego liceum, który chce po studiach zostać nauczycielem. W płomiennej przemowie dopingował pedagogów: „Na co dzień jestem uczniem. Ale w poniedziałek i czwartek od 15:00 zamieniałem się w nauczyciela, prowadziłem zajęcia z chemii w szkole podstawowej. To tam zobaczyłem jak trudna jest wasza praca, jak wiele pasji trzeba mieć, żeby to robić.

Dziś staliście się nauczycielami najważniejszej wartości: nauczycielami życia. Pokazaliście, jak walczyć o godność.

Ten protest nie jest tylko w interesie nauczycieli, jest też w interesie ucznia, zarówno dzisiejszego jak i tego, który dopiero do szkoły przyjdzie. Walczycie o to, żeby uczyli nas specjaliści. Żeby tacy do szkoły przyszli, wasz zawód musi odzyskać prestiż, jaki mu odebrano. Nie zgadzam się na decyzje, jakie MEN podejmuje.

To wy jesteście fundamentem tego kraju. My jako uczniowie chcemy szacunku dla nauczycieli.

Jak musicie się czuć, gdy premier mówi, że nauczyciele pracują mniej, a chcą zarabiać więcej. Chcemy, żeby nasza młodzież wygrywała międzynarodowe olimpiady. Czy osiągniemy to, dając 24 godziny pensum? Czy taki nauczyciel znajdzie czas, by indywidualizować nauczanie, siadać ze zdolnymi uczniami, innym pomagać nadrabiać braki?

Wierzę, że wygracie, bo musicie wygrać. Wszyscy są z wami!”.

Rodzice: nie poddawajcie się, jesteśmy z Wami!

Otuchy nauczycielom dodali też rodzice. Barbara Michalska, matka ósmoklasisty mówiła: „Strasznie się bałam, że was nie będzie. A jest nas tak dużo!

Cała gehenna reformy dopadła nas potwornie. Prowadzę od 15 lat fundację, która wspiera szkoły. Szkoła nie może wyglądać tak, że dzieci nie chcą do niej chodzić. Wywalczcie pieniądze, bo potrzebujemy genialnych ludzi w edukacji.

Najlepsi ze wszystkich kierunków studiów powinni trafiać do szkół. Życzę wam tego i będę za wami stała murem”.

Aleksandra Dolas: „Jako rodzic, jako obywatelka mówię wam: nie poddawajcie się. Obiecałam mojej córce, że powiem kiedyś pod MEN, że dosyć już tej masy zadań domowych. W mediach pójdzie hasło: jak praca domowa, to wina nauczycieli. Nie! Pani minister! To przeładowany system, zbyt obszerne podstawy programowe.

Ja i moja rodzina mówimy: dosyć tych godzin pracy w domu, łez nad pracami domowymi.

Mój poziom matematyki pozwoli doprowadzić córkę do liceum. Ale z chemii i fizyki skończy się w momencie, gdy córka zacznie się tego uczyć.

Ciągle dokładam do szkoły. Kupując materiały plastyczne, ekierki, wyposażenie pracowni. Bo system edukacji nie wspiera nauczycieli. Nie daje im kasy na to, żeby godnie prowadzić lekcje. Chcę wam powiedzieć jeszcze jedno: świadomie, pięć lat temu zrezygnowałam z bycia nauczycielką. Moja rodzina na tym cierpiała.

Jest jeszcze coś i nauczyciele edukacji przedszkolnej mnie zrozumieją. Pół Polski nie wie, że też jesteśmy nauczycielami. System edukacji zaczyna się od przedszkola. Wiem, że to kolokwializm, ale muszę to powiedzieć.

Marzę, żebyście doczekali chwili, gdy w czasie wolnym, siedząc na kibelku, nie musicie myśleć, ile jeszcze rolek brakuje, żeby klasa mogła mieć tutaj zajęcia z plastyki!” – mówiła.

Pełną relację z manifestacji znajdziesz tutaj:

Nauczyciele z całej Polski pod MEN #StrajkNauczycieli

Opublikowany przez OKO.press Wtorek, 23 kwietnia 2019


"Takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
OKO pisze o edukacji. Wesprzyj nas.

Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.

Jakub Szymczak
Jakub Szymczak

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press