0:00
16 września 2019

Nalaskowski o marszach równości: „Tyfus, dżuma, ospa wypełza na ulice polskich miast”. PiS broni faszystowskiej retoryki

Prof. Nalaskowski porównał osoby LGBT do „tyfusu, ospy i dżumy” i oskarżył o „gwałcenie wszystkiego, co napotkają na drodze”. W odpowiedzi rektor UKM zawiesił Nalaskowskiego. Z odsieczą ruszyli politycy PiS, którzy przekonują, że nienawistny tekst pedagoga to dozwolona krytyka, wyraz odwagi i wolności oraz szansa na „cywilizowaną debatę”

Wydrukuj

"Już dzisiaj mamy pewne objawy, które nie są wynikiem działań rządu, ale wynikiem działań różnych instytucji, choćby w Toruniu, czyli zawieszenie profesora Nalaskowskiego, które zmierzają do tego, by wolność ograniczyć, zostaną odrzucone z całym zdecydowaniem" - mówił Jarosław Kaczyński na konwencji we Wrocławiu 15 września 2019.

"Za krytykę ostentacyjnych zachowań środowisk LGBT, które obrażają – a więc gwałcą - większość chrześcijańską i to intencjonalnie, afiszując się z poczynaniami powszechnie uznanymi za gorszące. Gwałciciel – pozostając w krajobrazie tej samej metafory - nie powinien pozostawać w przekonaniu o swej bezkarności, a gwałcący, że musi z jakichś racji uznać gwałt za przyjemność. Któż lepiej niż Pan, pedagog, umie ocenić siłę niszczącą młode umysły. Któż lepiej niż Pan rozumie idące z tej strony zagrożenie społeczne.

A jednak – zamiast z wdzięcznością wsłuchiwać się w opinie profesjonalisty, rektor uczelni im. Mikołaja Kopernika w Toruniu zamknął Panu usta" - napisał w liście otwartym prof. Jan Żaryn, senator PiS.

Marek Markiewicz, kandydat PiS do Senatu powiedział na antenie wPolsce: "Niewielu jest odważnych, by przełamać zmowę poprawności politycznej, ale od razu powiedzmy, że liczy się prawda. Ten felieton na pewno nie dyskryminuje nikogo. On wręcz w temacie swoim ma nadmiar praw, z jakich korzystają przedstawiciele grup LGBT. Tam jest taka teza – to oni spychają nas na trawnik, na chodnik, to oni zmuszają, by policja przez nas opłacana broniła nas przed ich gestami i gestami środkowego palca. To, że profesor napisał, że nie lubi grubych, obleśnych bab całujących się jak w podrzędnych filmach nie oznacza dyskryminacji kogokolwiek, tylko oznacza, że te przedstawienia, które są urządzane na ulicach kolejnych miast, są po prostu niesmaczne. Po prostu nie są ładne".

W obronie zwieszonego naukowca z uniwersytetu w Toruniu stanęli także radni PiS z Torunia. Napisali list do rektora:

"Jako Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości (w Radzie Miasta Torunia - PAP) wyrażamy stanowczą dezaprobatę wobec Pańskiej decyzji zawieszenia na trzy miesiące w obowiązkach wybitnego toruńskiego nauczyciela akademickiego, wychowawcy i pedagoga prof. Aleksandra Nalaskowskiego. Haniebne jest także wszczęcie wobec niego procedury dyscyplinarnej po publikacji felietonu krytycznego wobec neomarksistowskiej ideologii LGBT. Niszczy to swobodę debaty akademickiej, a także godzi w konstytucyjne prawo każdego obywatela do wyrażania opinii".

"Muszę zaprotestować przeciwko sankcjom, które dotknęły prof. Nalaskowskiego, ale uczelnia w tej sprawie ma autonomię" - oświadczył z kolei Jarosław Gowin.

Krzysztof Czabański, kandydat PiS do Sejmu i szef Rady Mediów Narodowych napisał list do premiera Morawieckiego z prośbą o interwencję: "Stanowisko władz uczelni nie ma uzasadnienia merytorycznego, ponieważ prof. Nalaskowski nie naruszył dóbr osobistych konkretnych osób, tylko wypowiedział się krytycznie o działalności środowiska LGBT, polegającej na narzucaniu w brutalny sposób swojej ideologii".

"Decyzja rektora UMK po raz kolejny pokazała, że niestety uczelnie nie są miejscem, gdzie powinna się toczyć spokojna i rzeczowa debata. Mamy do czynienia z reakcją typową dla świata akademickiego, z włożeniem głowy w piasek i rezygnacją z szansy, jaką jest przestrzeń akademicka, która mogłaby ucywilizować debatę" - mówił w TVP Info doradca prezydenta Dudy, prof. Andrzej Zybertowicz.

Za skrzywdzonym rzekomo wykładowcą ujął się też bp Wacław Mering, przekonując, że felietony Nalaskowskiego pełne są "wnikliwych i głęboko chrześcijańskich ocen rzeczywistości". Pisaliśmy o tym tutaj:

Jedynym politykiem PiS, który choć trochę zdystansował się od słów Nalaskowskiego, jest szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. Uznał, co prawda, decyzję rektora za złą, ale przyznał, że sposobu wypowiedzi pedagoga "trudno bronić".

Głęboko chrześcijańska ocena

Podczas gdy politycy PiS oraz hierarchowie prześcigają się w obronie prof. Nalaskowskiego, portal wpolityce.pl publikuje w internecie cały felieton zawieszonego pedagoga. Dotąd nie był szerzej znany w całości, bo został opublikowany tylko w papierowej wersji tygodnika "Sieci".

Tekst czytany w całości brzmi jeszcze gorzej niż we fragmentach. Jest bezprecedensową mieszanką homofobii, mowy nienawiści i faszystowskiej retoryki. Osoby LGBT nie wychodzą, lecz "wypełzają", są porównane do "dżumy, tyfusa i ospy", oskarżane o "gwałcenie wszystkiego, co napotka na drodze".

"Wypełzają na główne ulice polskich miast. Odurzeni złą ideologią, zwykli nieszczęśnicy, których dopadła tęczowa zaraza. Podrygują tanecznie, niosąc tęczowe orły, tęczową Matkę Boską i tęczą upstrzone cytaty z Ewangelii. Milcząco akceptujemy, że tyfus, dżuma, ospa to odmiana normalności. Tam panuje narracja: »Nie walcz z zarazą, pokochaj ją«. A jeśli tego nie akceptujemy, to znaczy, że mówimy nienawistnie. Równość mają w nadpodaży.

Ale to za mało, domagają się więcej. Już nie tylko tolerancji, lecz i akceptacji, pewnie potem miłości, a ostatecznie hołdów. Dlatego gwałcą kolejne miasta: »Zobaczcie nasze wrzody, czyż nie są piękne«.

A my możemy sobie tylko pokrzyczeć gdzieś w zaułkach, bo centra zajmują oni. Dla zniewieściałych gogusiów, wesołków na utrzymaniu mamusi, facecików chcących się wiecznie bawić i dla obleśnych, grubych, wytatuowanych bab, które ostentacyjnie się całują jak na wyuzdanych filmach, i dla osobników, którym trudno przypisać jakąś płeć. Grzesznicy, którzy nie wiedzą, komu służą. Oszukani, zmanipulowani uwierzyli, że gwałt to znakomita i uprawniona rozrywka. Jest gwałt, jest fun".

Cały felieton można przeczytaj tutaj.

Szokujące? Dla polityków PiS tego typu słowa są:

  • wyrazem wolności i konstytucyjnego prawa wyrażania opinii,
  • czymś, w co powinniśmy się z "wdzięcznością wsłuchiwać",
  • wyrazem odwagi,
  • wyrazem swobody debaty akademickiej.

A także, według prof. Zybertowicza, szansą na "cywilizowaną debatę".

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne