05 lipca 2017

Jak namówiono Trumpa do przyjazdu do Polski? Wersja PiS kontra wersja Amerykanów

Adam Bielan z PiS mówi, że “nie musieliśmy specjalnie namawiać Trumpa, żeby przyjechał”. Amerykańska prasa twierdzi co innego - PiS długo zabiegał o wizytę i skusił Trumpa przede wszystkim wizją wiwatujących tłumów, których gdzie indziej w Europie nie będzie

Adam Bielan, marszałek Senatu (PiS), komentował w programie „Jeden na jeden” w TVN24 zbliżającą się wizytę prezydenta USA (6 lipca 2017) w Warszawie. Bielan mówił m.in:

To gra zespołowa. Autorem zaproszenia był oczywiście prezydent Duda, ale byłem jedną z osób, która przekonywała administrację Trumpa do tego, że warto przyjechać do Polski. Zresztą to nie był trudny proces… Donald Trump jeszcze w kampanii bardzo ciepło wypowiadał się o Polakach mieszkających w USA. To nie było tak, że musieliśmy go specjalnie namawiać do tego, żeby przyjechał do Polski.

Tym informacjom przeczą jednak doniesienia zachodnich mediów. O tym, że „krótki przystanek w Polsce” w drodze na szczyt grupy G-20 w Hamburgu jest możliwy, poinformowała agencja Reuters w depeszy z 8 czerwca. Reuters donosił:

Rządząca Polską konserwatywna i eurosceptyczna partia Prawo i Sprawiedliwość, konsekwentnie pro-atlantycka, była dużo bardziej otwarta dla nowej prawicowej administracji Trumpa niż inne rządy europejskie. Czuła się coraz bardziej izolowana w Europie i od miesięcy próbowała zabezpieczyć wizytę Trumpa.

A zatem: rząd PiS, traktowany w Europie jak parias, pracował nad zapewnieniem wizyty Trumpa „miesiącami” - co kłóci się z twierdzeniem Bielana, że amerykańskiego prezydenta „nie trzeba było specjalnie namawiać”.

Według NBC News przygotowania zaczęły się jeszcze w zeszłym roku - podczas wizyty Rudy’ego Gulianiego w Polsce w grudniu 2016 roku.

Do przyjazdu Trump został przekonany ostatecznie obietnicą, że w Polsce będą go witały entuzjastycznie nastawione tłumy (a w mniejszym stopniu np. tym, że będzie to strategicznie ważna wizyta). Pisały o tym różne zagraniczne media wielokrotnie. Np. Politico.eu 4 lipca (2017) w analizie pisało:

Amerykańskie źródła mówią, że Warszawa przekonała Trumpa do przyjazdu obietnicami entuzjastycznego przyjęcia. I rzeczywiście nawet gdyby władzom nie udało się zapewnić adorujących tłumów (co jest nieprawdopodobne), nie ma powodu spodziewać się dużych protestów, które prawdopodobnie będą miały miejsce w innych stolicach.

Również BBC ciepłe przyjęcie wymienia jako pierwszy spośród pięciu powodów, dla których Trump odwiedza właśnie Polskę. Dla porównania: Hamburg spodziewa się 100 tys. protestujących.

A zatem: nie wiemy, jak było naprawdę, ale media amerykańskie mówią zupełnie co innego niż marszałek Bielan - Trumpa trzeba było długo namawiać i podziałała dopiero obietnica pogłaskania jego wielkiego ego.

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne