Adam Bielan z PiS mówi, że “nie musieliśmy specjalnie namawiać Trumpa, żeby przyjechał”. Amerykańska prasa twierdzi co innego - PiS długo zabiegał o wizytę i skusił Trumpa przede wszystkim wizją wiwatujących tłumów, których gdzie indziej w Europie nie będzie

Adam Bielan, marszałek Senatu (PiS), komentował w programie „Jeden na jeden” w TVN24 zbliżającą się wizytę prezydenta USA (6 lipca 2017) w Warszawie. Bielan mówił m.in:

To gra zespołowa. Autorem zaproszenia był oczywiście prezydent Duda, ale byłem jedną z osób, która przekonywała administrację Trumpa do tego, że warto przyjechać do Polski. Zresztą to nie był trudny proces… Donald Trump jeszcze w kampanii bardzo ciepło wypowiadał się o Polakach mieszkających w USA. To nie było tak, że musieliśmy go specjalnie namawiać do tego, żeby przyjechał do Polski.

Tym informacjom przeczą jednak doniesienia zachodnich mediów. O tym, że „krótki przystanek w Polsce” w drodze na szczyt grupy G-20 w Hamburgu jest możliwy, poinformowała agencja Reuters w depeszy z 8 czerwca. Reuters donosił:

Rządząca Polską konserwatywna i eurosceptyczna partia Prawo i Sprawiedliwość, konsekwentnie pro-atlantycka, była dużo bardziej otwarta dla nowej prawicowej administracji Trumpa niż inne rządy europejskie. Czuła się coraz bardziej izolowana w Europie i od miesięcy próbowała zabezpieczyć wizytę Trumpa.

A zatem: rząd PiS, traktowany w Europie jak parias, pracował nad zapewnieniem wizyty Trumpa „miesiącami” – co kłóci się z twierdzeniem Bielana, że amerykańskiego prezydenta „nie trzeba było specjalnie namawiać”.

Według NBC News przygotowania zaczęły się jeszcze w zeszłym roku – podczas wizyty Rudy’ego Gulianiego w Polsce w grudniu 2016 roku.



Do przyjazdu Trump został przekonany ostatecznie obietnicą, że w Polsce będą go witały entuzjastycznie nastawione tłumy (a w mniejszym stopniu np. tym, że będzie to strategicznie ważna wizyta). Pisały o tym różne zagraniczne media wielokrotnie. Np. Politico.eu 4 lipca (2017) w analizie pisało:

Amerykańskie źródła mówią, że Warszawa przekonała Trumpa do przyjazdu obietnicami entuzjastycznego przyjęcia. I rzeczywiście nawet gdyby władzom nie udało się zapewnić adorujących tłumów (co jest nieprawdopodobne), nie ma powodu spodziewać się dużych protestów, które prawdopodobnie będą miały miejsce w innych stolicach.

Również BBC ciepłe przyjęcie wymienia jako pierwszy spośród pięciu powodów, dla których Trump odwiedza właśnie Polskę. Dla porównania: Hamburg spodziewa się 100 tys. protestujących.

A zatem: nie wiemy, jak było naprawdę, ale media amerykańskie mówią zupełnie co innego niż marszałek Bielan – Trumpa trzeba było długo namawiać i podziałała dopiero obietnica pogłaskania jego wielkiego ego.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym