„Stop imigracji”, „Stop ukrainizacji polskich miast i miasteczek” – to najważniejsze hasła programowe Ruchu Narodowego, którymi chce odebrać PiS prymat ugrupowania najlepiej chroniącego Polskę przed obcymi. Wygłosił je Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego, podczas konwencji wyborczej 1 września. Nie przypadkiem - dzień przed konwencją PiS

To rząd PiS jest głównym celem krytyki ze strony Ruchu Narodowego, silnie współpracującego z Młodzieżą Wszechpolską i ONR. Garnitury, krawaty, poważne miny. Żadnych wytatuowanych krzepkich młodzieńców. Choć narodowcy chwalą się poparciem większości kibiców, to żadnych kibolskich haseł podczas konwencji nie było.

Szans w wyborach samorządowych nie mają, cztery lata w wyborach do sejmików zdobyli 1,57 proc. i żadnego mandatu.  Czy teraz po głośnych marszach, starciach z antyfaszystami, poparcie dla nich wzrosło? Trudno powiedzieć bo PiS bacznie pilnuje, by mu na prawej stronie nie wyrósł konkurent i nie szczędzi pochwał prawicowej młodzieży, a policja wspiera narodowców gdy wychodzą na ulicę. Po co głosować na RN, skoro PiS pilnuje wartości „białego człowieka”?

Dlatego Winnicki tak ostro zaatakował PiS w sprawie polityki migracyjnej. „Nie może być tak, że przybysze traktowani są lepiej niż obywatele polscy, niż Polacy. Nie może być tak, że rząd przeznacza 3 miliardy złotych na ściąganie imigrantów, a 50 milionów złotych na repatriację. To są kpiny! Chcemy, żeby nasze miasta, miasteczka i wsie zachowały polski charakter. Nie ma ważniejszego tematu. Tej bitwy nie możemy przegrać!” – mówił Winnicki i dodawał: – Dzisiaj, na 100-lecie niepodległości Polski, idziemy z jasnym przekazem: „Polska dla Polaków”!

Polska bez imigrantów i bez UE

„To pierwsza bitwa. Kolejna to europarlament, gdzie podniesiemy po raz kolejny sztandar „Polska bez Unii Europejskiej”. Niech upadają sami, niech upadają sami! – mówił prezes RN na konwencji. – A potem wybory parlamentarne, aby Ruch Narodowy miał swój klub parlamentarny i byśmy mogli na równych prawach artykułować (…) to, co podziela bardzo wielu Polaków – tylko jeszcze tego nie wiedzą”.

Winnicki nie wyjaśnił jednak, czego Polacy jeszcze nie wiedzą, ale podzielają. Kolejny lider narodowców Witold Tumanowicz, pełnomocnik KW Ruch Narodowy, wskazywał na wyjątkowość narodowców: „Nie znajduję na polskiej scenie politycznej partii, która by nie była zapatrzona w jakąś stronę: czy to Berlina, Brukseli, Waszyngtonu czy Tel Awiwu. (…) Tylko Ruch Narodowy jest siłą polskości!” I tak brzmi oficjalne hasło wyborcze narodowców: „Siła polskości”.

Jednak radykalizmu z przemów nie widać w programie RN. Można odnieść wrażenie, że napisał go ktoś niezwiązany z Ruchem Narodowym. Wiele postulatów jest bowiem podobnych nie tylko do programu PO, ale nawet do programu… partii Razem!

Aborcja to ludobójstwo, homoseksualistów trzeba nawracać

Narodowcy słyną z radykalnych poglądów. Aborcję uważają za ludobójstwo, są zdeklarowanymi homofobami, o homoseksualistach wiceprezes RN Krzysztof Bosak napisał niedawno na Twitterze, że należy ich „nawrócić, a w sferze publicznej blokować zgorszenie”. Dlatego organizują pikiety i kontrmarsze przeciw Paradom Równości, ostatnio blokowali sierpniowy Marsz Równości w Poznaniu.

To właśnie działacze Ruchu Narodowego atakowali prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz za rozwiązanie marszu ONR 1 sierpnia 2018, a gdy wykryli, że urzędników warszawskich z rozpoznawania zabronionych znaków organizacji faszystowskich rzekomo szkoliło Stowarzyszenie „Nigdy Więcej”, zaatakowali zarówno urząd, jak i organizację. Członkowie „Nigdy Więcej” stali się w ich wypowiedziach „anarchistami sprowadzającymi bojówki z Niemiec” (Winnicki).

(Sprostowanie. Stowarzyszenie „Nigdy Więcej” wyjaśnia:

„Nie byliśmy w żaden sposób zaangażowani w kontrowersyjne szkolenie dotyczące symboliki totalitarnej przeprowadzone dla urzędników miejskich w lipcu 2018 roku.

Szkolenie dla UM Warszawy zostało zrealizowane przez ‘Instytut Bezpieczeństwa Społecznego’, nową organizację, w założeniu której wraz z byłymi pracownikami służb państwowych wziął udział były współpracownik stowarzyszenia, Jacek Purski, który w listopadzie 2015 r. zrezygnował z członkostwa i współpracy ze Stowarzyszeniem ‘NIGDY WIĘCEJ’.”)

Reszta jest typowa dla organizacji nacjonalistycznych – „rdzeniem” państwa polskiego powinna być patriotyczna kadra osadzona w polskich instytucjach, czego nikt poza RN nie jest w stanie zrealizować, bo lewica, liberałowie, jak i rządząca w Polsce centroprawica (określenia za R.Winnicki) idą „drogą zachodniego liberalizmu”, a PiS jeszcze do tego „pasożytuje na zdrowych tkankach narodowego organizmu”.

I to PiS pozostaje głównym wrogiem. W 2015 roku część potencjalnych wyborców RN zagłosowała za PiS-em. Inni poparli Kukiz’15, z którego kandydowali działacze RN – ale po ich wejściu do Sejmu doszło do rozłamu. Dziś RN pod wodzą Winnickiego konsoliduje się po odejściu posła Adama Andruszkiewicza, który założył własne stowarzyszenie i coraz intensywniej współpracuje z PiS.

Prawicowi radykałowie znowu będą woleli poprzeć partię rządzącą niż jakąś inną organizację. Chyba, że narodowcy jeszcze bardziej się zradykalizują.

Wyborcza maska łagodności

Cały ten radykalizm zniknął jednak z postulatów RN, przygotowanych na użytek tegorocznych wyborów samorządowych. W oficjalnym programie jest wiele rozwiązań ze „zgniłego, zachodniego liberalizmu”. Można odnieść wrażenie, że to program jakiegoś umiarkowanego chadeckiego ugrupowania, ściśle związanego z Kościołem katolickim.

Niektóre postulaty są charakterystyczne dla nacjonalistów w całej Europie. Kontrola nad imigracją, zwiększenie liczby repatriantów, otwieranie centrów naprotechnologii, odbudowanie systemu Obrony Cywilnej oraz przywrócenie do szkół przysposobienia obronnego (ze szkoleniem strzeleckim).

Jednak proponowane rozwiązania nie są wcale radykalne. Narodowcy w programie nie postulują zamknięcia granic dla imigrantów, tylko wprowadzenie kontrolowanej imigracji – by nie dopuścić do rozrostu społeczności imigranckiej w jednym regionie (ich liczba miałaby się rozkładać w miarę równo między województwami), zaś liczba zezwoleń na pracę ma wynikać z zapotrzebowania na pracowników deklarowanego przez samorządy. Samorząd, zdaniem RN, powinien mieć też narzędzia umożliwiające skuteczną deportację imigrantów łamiących prawo – ale nie wskazano, jakie. I tyle.

Pozostałe postulaty są podobne do programów ugrupowań centrowych a nawet lewicowych. Np. chcą dofinansowywać miejsca w przedszkolach i klubach dziecięcych – jak… partia Razem. „Jedna z podstawowych przeszkód dla zakładania rodziny to obecnie trudność w łączeniu rodzicielstwa z praca zawodową” – piszą narodowcy. To mogłoby się znaleźć w programie Razem Razem, jak i PO, która również opowiada się za zwiększeniem liczby miejsc w publicznych przedszkolach i żłobkach (ogłosił to niedawno Rafał Trzaskowski). Ani słowa o tym, że np. kobiety powinny zostać w domu i wychowywać dzieci.

Ruch Narodowy przejmuje też hasła ruchów miejskich – rozwoju ścieżek rowerowych i biegowych. Postulują bezpłatną komunikację publiczną, rozwój komunikację podmiejskiej, a jedyne, co ich tu odróżnia od Razem i PO, jest mniej rygorystyczne podejście do ruchu samochodowego. Czyli to co obiecuje kandydat PiS na prezydenta Warszawy.

„Rozwój komunikacji publicznej nie może się odbywać kosztem zwalczania ruchu samochodowego”, zaś zmniejszenie korków w miastach musi wynikać z pozytywnych zachęt dla kierowców.

Podobnie jest z walką o czyste powietrze. Wszyscy wpisali ją w swój program i choć proponują nieco inne rozwiązania, cel jest ten sam. Opowiadają się także za: decentralizacją władzy oraz polityką przestrzenną (w zasadzie przeciwko słynnemu lex developer, przyjętemu niedawno przez PiS). Z Platformą narodowców łączą także postulaty budowy tanich mieszkań na wynajem i wsparcie dla obszarów wiejskich.

Narodowcy zamierzają nawet chronić lasy przed wycinką! „Lasy nie mogą stanowić jedynie zasobu gospodarczego – ich zachowanie i rozwój jest celem samym w sobie i musi się dokonywać nawet w sytuacji, gdy nie jest to finansowo opłacalne” – zapisali w programie.

Są też specjalne przywileje dla polskich przedsiębiorcom, polskich pracowników i polskiej młodzieży (czyli: Polacy mają mieć lepiej niż obcokrajowcy), ale w tym w niczym nie różnią się z narracja liderów PiS, w tym premiera Morawieckiego.

 Metoda rodem z PiS: schować radykałów na wybory

Skąd ta wycieczka Ruchu Narodowego w kierunku centrum? Prawdopodobnie wzorem PiS zmieniają oblicze na bardziej łagodne i akceptowalne przez większą część społeczeństwa. Narodowcy zresztą stosują taką metodę od dawna. Noszą eleganckie garnitury, organizują akcje charytatywne, merytoryczne debaty na uniwersytetach. Choć nie wyrzekają się swoich nacjonalistycznych i ksenofobicznych poglądów, to na zewnątrz, zwłaszcza lokalnie, pokazują utemperowaną i łatwiejsza do akceptacji twarz.

Skoro zdecydowali się złagodnieć teraz, gdy ruchy radykalne w całej Europie rosną w siłę, najwyraźniej sami oceniają, iż ich najtwardszy elektorat nie wystarczy do osiągnięcia wyborczego sukcesu. To zresztą prawda – sondaż z końca maja (zrealizowany przez Kantar Millward Brown SA) wskazuje, że poparcie RN nie przekracza 1 proc.

Czy nałożenie liberalno-lewicowej maski pomoże narodowcom? Cóż, mam dla nich złą wiadomość. Otóż od lat to nie programy decydują, na kogo zagłosują wyborcy, lecz emocje związane z konkretnym ugrupowaniem i jego wizerunek. Na RN zagłosują wyłącznie radykałowie i „miękki” program niewiele tu nie zmieni.


Analizuje funkcjonowanie polityki w sieci. Specjalistka marketingu sektora publicznego, pracuje dla instytucji publicznych, uczelni wyższych i organizacji pozarządowych. Kilka lat temu była dyrektorką biura białostockiego posła PO Roberta Tyszkiewicza. Dla OKO.press pisze jako autor zewnętrzny.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym