Parlamentarzyści PiS pouczają Ukraińców, jak mają rozliczać się ze swoją przeszłością. Chwalą się, że "w Polsce nie upamiętniamy ludzi, którzy mają krew na rękach niewinnej ludności cywilnej". Paweł Smoleński z "Wyborczej" dowodził, że to nieprawda. Fałszometr "Oka" pracuje na prawach cytatu

Praca OKO.press polega na analizowaniu – dzień po dniu – ile jest prawdy w wypowiedziach polityków/czek. W pięć tygodni naszym fałszometrem sprawdziliśmy już 160 twierdzeń . Choć nasza metoda jest specyficzna, nie mamy monopolu na szukanie fałszerstw. Wręcz przeciwnie, niezależne media robią to na potęgę. Dziś – na prawach cytatu – chcemy pokazać dwa przykłady, jak kilka tygodni temu rozprawiła się z nieprawdą  „Wyborcza” i jak w czasie wizyty Franciszka sprawdza fakty portal Uchodzcy.info

Paweł Smoleński opisał w „Wyborczej” odpowiedź posłów PiS (z 20 czerwca 2016) na list ukraińskich polityków, głów kościołów i intelektualistów (z 2 czerwca 2016). Dowodził, że posłowie PiS nie przyjmują postawy „przebaczamy i prosimy o wybaczenie” lecz zarzucają Ukraińcom rozgrzeszanie a nawet gloryfikowanie sprawców ludobójstwa na Polakach. Pouczają też „ukraińskich przyjaciół”, jak mieliby potępić swoje zbrodnie a zarazem zaprzeczają polskim winom.

  • Tu możesz przeczytać list ukraiński i odpowiedź PiS

     

    List Ukraińców, 2 czerwca 2016.

    Drodzy Pobratymcy,

    zbliżają się dni pamięci po poległych synach i córkach naszych narodów. W historii stosunków Ukraińców i Polaków jest wiele kart zarówno jednoczących nas jak braci, jak i krwawych. Epizodem szczególnie bolesnym i dla Ukrainy, i dla Polski pozostaje tragedia Wołynia i polsko-ukraińskiego konfliktu z lat II wojny światowej, w wyniku którego zginęły tysiące niewinnych braci i sióstr.

    Zabijanie niewinnych ludzi nie ma usprawiedliwienia.

    Prosimy o wybaczenie za popełnione zbrodnie i krzywdy – to nasz główny motyw. Prosimy o wybaczenie i tak samo przebaczamy zbrodnie i krzywdy uczynione nam – to jedyne uczucia, które powinny być w każdym ukraińskim i polskim sercu pragnącym pokoju i porozumienia.

    Morderstwa, tortury, poniżanie z pobudek religijnych lub narodowych, społeczny wyzysk i deportacje – nasze narody dobrze znają te słowa. Zaznaliśmy każdego z tych cierpień.

    Dopóki będą żyć nasze narody, dopóty będą nas boleć rany historii. Ale żyć będą nasze narody tylko wtedy, jeśli – na przekór przeszłości – nauczymy się traktować siebie nawzajem jak równych sobie pobratymców.

    Największym złem w naszych stosunkach była nierówność wynikająca z braku państwa ukraińskiego. Katastrofa ukraińskiej państwowości prowadziła do ruiny państwowości polskiej. Ta reguła to tragiczny aksjomat stosunków między Ukrainą a Polską.

    Państwo ukraińskie stoi jeszcze przed zadaniem pełnego sformułowania swego całościowego i godnego stosunku do doświadczeń, jakie przeszliśmy, ich przyczyn, a także własnej odpowiedzialności za przeszłość i przyszłość.

    Polska myśl winna w pełni uznać samodzielność ukraińskiej tradycji narodowej jako sprawiedliwej i godnej szacunku walki o własną państwowość i niepodległość. Uznajmy wreszcie siebie nawzajem zarówno w myśli, jak i w sercu. Najważniejszym pomnikiem naszych narodów staną się nie osobne panteony, lecz wyciągnięte ku sobie ręce.

    Współczesna wojna Rosji przeciwko Ukrainie jeszcze bardziej zbliżyła nasze narody. Walcząc przeciwko Ukrainie, Moskwa prowadzi również ofensywę przeciwko Polsce i całemu wolnemu światu.

    Dziś przypominamy o tym ze szczególną troską, aby przestrzec polityków obu krajów przed mową nienawiści i wrogości, która może wyprzeć chrześcijańskie poczucie przebaczenia i porozumienia. Tragedie przeszłości wymagają pokuty. Ale wykorzystywanie wspólnego bólu do politycznych rozrachunków doprowadzi do niekończących się oskarżeń. Krzywda jest bowiem zawsze obustronna – i wobec mogił, i wobec pamięci, i wobec przyszłości.

    Wzywamy naszych sojuszników, polskie władze państwowe i parlamentarzystów, aby nie przyjmowali jakichkolwiek niewyważonych deklaracji politycznych, które nie ukoją bólu, lecz jedynie przysporzą korzyści naszym wspólnym wrogom. Nie mamy wątpliwości – ofiarami ich wrogiej propagandy staną się oba społeczeństwa.

    Pamiętajmy również, że Kijów i Warszawa to strategiczna wschodnia opoka całej Europy. Musimy sobie uświadomić, że przykład naszego porozumienia może się stać wzorem dla całej przestrzeni europejskiej.

    W przeddzień uroczystości rocznicowych, które w lipcu odbędą się w obu państwach, wzywamy do powrotu do tradycji wspólnych apeli parlamentarnych – nie dzieliły nas one, ale łączyły w pokucie i wybaczeniu. Kierując się duchem braterstwa, wzywamy razem do ustanowienia wspólnego Dnia Pamięci Ofiar Naszej Przeszłości i Wiary w Niepowtórzenie się Zła.

    Wieczna i godna pamięć o naszych świętościach zależy od wielkiego i mądrego porozumienia między nami zawartego na zawsze.

    Wierzymy, że nasz głos zostanie usłyszany przez polskie społeczeństwo.

    Leonid Krawczuk, prezydent Ukrainy (1991-94);

    Wiktor Juszczenko, prezydent Ukrainy (2005-10);

    patriarcha kijowski i Wszechrusi-Ukrainy Filaret, Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego;

    Światosław Szewczuk, najwyższy arcybiskup Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego;

    Wiaczesław Briuchowecki, literaturoznawca, honorowy rektor Narodowego Uniwersytetu Akademia Kijowsko-Mohylańska;

    Iwan Wasiunyk, współprzewodniczący Obywatelskiego Komitetu na rzecz Uczczenia Pamięci Ofiar Hołodomoru – ludobójstwa lat 1932-33, wicepremier Ukrainy (2007-10);

    Iwan Dziuba, akademik, literaturoznawca, działacz społeczny;

    Danyło Łubkiwski, zastępca ministra spraw zagranicznych Ukrainy (2014);

    Dmytro Pawłyczko, poeta, działacz polityczno-społeczny;

    Wołodymyr Panczenko, literaturoznawca, pisarz, profesor Narodowego Uniwersytetu Akademia Kijowsko-Mohylańska;

    Myrosław Popowycz, akademik, filozof, dyrektor Instytutu Filozofii im. Hrihorija Skoworody;

    Wadim Skuratowski, historyk sztuki, literaturoznawca, akademik Narodowej Akademii Sztuk Ukrainy;

    Ihor Juchnowski, akademik, pierwszy prezes Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.

    Tłumaczyła Katarzyna Chimiak

    Odpowiedź parlamentarzystów PiS, 20 czerwca 2016

    Drodzy ukraińscy Przyjaciele,

    dziękujemy za słowa skierowane również do nas – polskich parlamentarzystów. Dziękujemy za deklaracje przyjaźni i wspólnoty celów w przyszłości. Chcemy jednoznacznie rozwiać obawy wyrażone w Waszym liście. W pełni uznajemy nie tylko wartość obecnej ukraińskiej państwowości, ale też odrębnej ukraińskiej myśli i czynu niepodległościowego. Uznajemy za słuszną i zrozumiałą wielowiekową walkę Ukraińców o prawo do swobodnego rozwoju kulturalnego i państwowego. Niepowodzenia Ukrainy, ale też i Polski, w zmaganiach o niepodległość miały dramatyczne konsekwencje nie tylko dla obu naszych narodów, ale też dla całej Europy.

    Różnica między nami dotyczy jednak nie przeszłości, lecz współczesnej polityki pamięci historycznej. Problemem jest dzisiejszy ukraiński stosunek do sprawców ludobójstwa dokonanego na Polakach w latach II wojny światowej. W Polsce na poziomie państwowym i samorządowym nie upamiętniamy ludzi, którzy mają na rękach krew niewinnej ludności cywilnej. Boli wybór pamięci historycznej, w której otwarta deklaracja sympatii do Polski idzie w parze z gloryfikacją tych, którzy mają na rękach krew naszych rodaków – bezbronnych kobiet i dzieci. Nie możemy zaakceptować nazywania zaplanowanej i zrealizowanej w okrutny sposób akcji przeciw ludności cywilnej mianem polsko-ukraińskiej wojny.

    Widzimy heroizm walki z narzuconą po wojnie sowiecką władzą, ale nie rozumiemy, dlaczego korzeni tej walki należy szukać w działaniach skierowanych przeciw niewinnym kobietom i dzieciom. Rozumiemy, że Ukraina potrzebuje swojej historii i swoich bohaterów, ale dla przyszłości nie jest obojętne, jaką przeszłość wybieracie. Na prawdziwy dialog w tej sprawie nigdy nie było, nie ma i nie będzie dobrej pory. Wielu przyjaciół Ukrainy milczało na ten temat, bo liczyliśmy, i liczymy wciąż, że wzajemna sympatia doprowadzi do przełomu i w tej kwestii. Niech wyrażony w tych dniach nasz głos w tej sprawie stanie się elementem niezbędnej refleksji. Z głębokim szacunkiem i zrozumieniem traktujemy słowa Waszych przeprosin, wierzymy w ich szczerość, czując, że nie są dla Was łatwe.

    W najbliższych dniach polski Sejm upamiętni ofiary ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i na byłych terenach południowo-wschodnich województw II RP. Pragniemy wyraźnie podkreślić, rozwiewając Wasze obawy wyrażone w liście, że nie jest to rodzaj „niewyważonej deklaracji politycznej”, ale wyłącznie sprawiedliwy hołd oddany pomordowanym. Apelujemy do Was również o zgodę i pomoc w spełnieniu chrześcijańskiego obowiązku, jakim jest postawienie krzyża na mogile każdej cywilnej ofiary, niezależnie od jej narodowości, zarówno na ternie Ukrainy, jak również Polski, gdzie znajdują się groby niewinnie pomordowanych Polaków i Ukraińców. Fundamenty europejskiej cywilizacji, do której należą oba nasze narody, opierają się na wartościach chrześcijańskich, które z pamięci o ofiarach czynią powinność etyczną.

    Nie możemy akceptować ideologii i działań, które dopuszczają, w imię nawet najwyższych celów – a do takich bez wątpienia należy walka o niepodległość państwa – mordowanie niewinnej ludności cywilnej, w tym kobiet i dzieci.

    Polacy pomagali, pomagają i chcą nadal pomagać Ukraińcom i Ukrainie. To polscy politycy jako pierwsi stanęli obok Ukraińców na Majdanie, jednoznacznie popierając ukraińską rewolucję godności. W dramatycznych dla Ukrainy dniach 2014 roku, kiedy cały świat nie wiedział, w którym miejscu uda się zatrzymać rosyjską agresję, to z Polski – zarówno od władz państwowych, jak i od zwykłych obywateli – wysyłano na Ukrainę pomoc. Robiliśmy to i chcemy robić nadal, bo wiemy, że tak jak w 1920 roku pod Warszawą broniliśmy nie tylko własnej niepodległości, tak dziś pod Szyrokinem czy Piskami ukraińscy żołnierze chronią również Europę.

    Dlatego apelujemy do Was o szczery dialog i niepodejmowanie działań mogących w przyszłości wznieść między naszymi narodami mur niezrozumienia i niezgody.

Skupimy się na jednym wątku tekstu Smoleńskiego.

Paweł Smoleński: “Posłowie PiS pouczają, że w Polsce na poziomie państwowym i samorządowym nie upamiętniamy ludzi, którzy mają na rękach krew niewinnej ludności cywilnej. Gdy pisze się z serca przynajmniej nie wypada kłamać. Całkiem niedawno na warszawskich Powązkach, w asyście prezydenta Andrzeja Dudy, pochowano majora „Łupaszkę”, któremu nasi bracia Litwini zarzucają, i słusznie, mordy na cywilach. W panteonie „żołnierzy wyklętych” jest też Józef Zdzierski (przybrał pseudonim „Wołyniak” na pamiątkę zbrodni z 1943 r.), odpowiedzialny za wyrżnięcie w 1945 r. bezbronnych ukraińskich mieszkańców wsi Piskorowice”.

„Tę listę polskich można by wydłużyć” – mówi „Oku” Paweł Smoleński, znawca problematyki polsko-ukraińskiej, autor książek „Pochówek dla rezuna”  i „Szcze ne wmerla i nie umrze” oraz setek artykułów. „Poza Łupaszką i Zdzierskim można by wymienić choćby Burego czy Ognia, którzy mają krew ludności cywilnej na rękach”.

Józef Kuraś ps. Ogień jest odpowiedzialny m.in. za zbrodnie na Słowakach i Żydach na Podhalu, Orawie i w Piszu. W lutym 2016 prezydent Duda odznaczył Krzyżem Komandorskim ostatniego żyjącego członka oddziału Ognia.

Romuald Rajsa ps. Bury odpowiada za zbrodnie na Białorusinach, m.in. w Zaleszczanach. W kwietniu 2016  prezydent odmówił patronatu nad podlaskim marszem ONR, reklamowanym plakatami z „Burym”.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Masz cynk?