Nastolatki opychają się pigułkami dzień po. Są badania, które dementują bzdurę Radziwiłła
Ministerstwo Zdrowia od marca 2016 r. zapowiada, że przywróci recepty na pigułki "dzień po". Minister Radziwiłł wciąż powtarza, że nastolatki ich nadużywają. Badania pokazują, co innego. Jedynie 2 proc. kupujących ellaOne to osoby niepełnoletnie
Wiemy od ginekologów, że z nieskrępowanego dostępu do tego typu środków [pigułek dzień po], w tym także przez dzieci od 15 roku życia, mamy do czynienia z sytuacjami, gdzie są dziewczynki, które przyjmują tego typu środki kilka razy w ciągu miesiąca.
We wrześniu pisaliśmy o tym w tekście "Radziwiłł wycofa pigułki dzień po bez recepty. Mówi, że nieletnie biorą je na okrągło".
Przeczytaj także:
W tekście argumentowaliśmy, że choć twardych danych nie ma, to jednak jest bardzo mało prawdopodobne, że wypowiedź ministra jest prawdziwa - ze względu na cenę pigułek.
Okazało się, że wypowiedź ministra sprawdziła pracownia badawcza Millward Brown we współpracy z Koalicją Mam Prawo.
Z badania wynika, że najmłodsi (do 18 r.ż.) stanowią zaledwie 2 proc. kupujących pigułki. Największa grupa to osoby w wieku 25-30 lat. To dodatkowy argument przeciwko tezie ministra Radziwiłła o tym, że nastolatki na potęgę przyjmują antykoncepcję awaryjną.
Wg danych producenta leku odsetek kobiet korzystających z pigułki (w wieku 15-49) wynosi 2,9 proc. Od stycznia do sierpnia 2016 r. sprzedano 143,7 tys. pigułek ellaOne.
Badanie Millward Brown przeprowadzone w dniach 27.10–10.11.2016. Przebadano pracowników 302 aptek, które posiadają w swojej ofercie lek ellaOne i w których sprzedano lek w ostatnich miesiącach.

Komentarze