Za kilogram schabu płacimy w sklepie prawie o 50 proc. więcej niż rok temu o tej porze. Ziemniaki są 3-4-krotnie droższe. Po latach stabilnych, a nawet spadających cen żywności mamy czas podwyżek. Susza, upały i gwałtowne deszcze są w całej Unii, wszędzie żywność drożeje. Dlatego raczej nie ma co liczyć na obniżki

Wedle GUS ceny żywności w lipcu tego roku były o 7 proc. wyższe niż rok wcześniej. To dwa razy większy wzrost niż w całym ubiegłym roku – w 2018 w stosunku do 2017 żywość zdrożała o 3,6 proc. Ale tegoroczny wzrost dopiero się rozpędza. Jeszcze w czerwcu żywność zdrożała rok do roku o 5 proc. To oznacza, że tempo wzrostu cen rośnie choć mamy środek sezonu warzywno-owocowego i zwykle o tej porze żywność taniała właśnie z powodu tańszych warzyw i owoców.

Czyli to, co w sezonie letnim obniża ceny żywności, w tym roku ciągnie je w górę. Dla Polaków obecna drożyzna to dodatkowy szok, bo przywykliśmy w ostatnich latach do cen stabilnych, a nawet deflacji.

Co więcej, eksperci z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej przewidują dalsze wzrostu cen w najbliższych tygodniach, a nawet miesiącach.

Susza i …

Żywność drożeje z paru powodów. Przede wszystkim z powodu pogody, która w tym roku rolników nie rozpieszcza. Już rok temu susza spowodowała znaczne straty w rolnictwie, ten rok jest jeszcze gorszy. Rok 2018 zakończyliśmy z niskim poziomem wód gruntowych. Zima okazała się bezśnieżna, więc wiosną ten poziom wód gruntowych jeszcze się obniżył.

Tegoroczna susza zaczęła się już w kwietniu, a upały o miesiąc wcześniej niż rok temu. A ponieważ od 1989 r. praktycznie zaniechaliśmy w Polsce inwestowania w zbiorniki retencyjne i roboty melioracyjne, to opadów, nawet intensywnych nie potrafimy zagospodarować – w efekcie z roku na rok Polska się osusza.

Najgorzej jest w pasie Polski centralnej – od zachodniej granicy po wschodnią. Tu najbardziej dokuczyła majowa i czerwcowa susza, w okresie kiedy roślinom na polu deszcz był najbardziej potrzebny do wzrostu. Z kolei na południu kraju mieliśmy gwałtowne burze i nawałnice deszczu i gradu, które zniszczyły zasiewy.

Niski poziom wód gruntowych uderza przede wszystkim w plony warzyw i ziemniaków. I to one tego roku najbardziej rzutują na ceny żywności.

Plony ziemniaków wczesnych są katastrofalne – rok temu rolnicy z hektara zbierali 25-30 ton, w tym roku ok. 15 ton. Cena zaś może oszałamiać – latem 2018 roku za kilogram w skupie płacono im po 20 gr, w tym po 2 zł i cena cały czas rośnie.

Kiepskie były zbiory truskawek i czereśni, których kwiaty przemarzły wiosną. W niektórych regionach kraju zbiory truskawek były o 80 proc. niższe niż zwykle.

Bardzo słabe są zbiory rzepaku i to w całym kraju. Ceny lekko rosną – za tonę ziarna rolnicy dostają ok. 1650 zł (rok temu 1600).

Na większości obszarów kraju fatalnie wyglądają pola kukurydzy i choć na zbiory kukurydzy przyjedzie czas jesienią, to już wiadomo, że paszy będzie z niej mniej. A to odbije się na cenach mięsa.

… 500 plus i …

Ale droga żywność nie tylko wina pogody. Mamy w kraju duży popyt wewnętrzny na żywność wywołany wzrostem płac, a także dodatków socjalnych typu 500 plus. Cały czas rośnie też eksport naszej żywności (w tym roku padnie kolejny rekord), a skoro jest na nią ssanie w kraju i za granicą, to ceny muszą rosnąć.

Dlatego rekordy drożyzny bije wieprzowina. Świnie drożeją, bo w Unii wielu rolników – w Polsce, Niemczech, Holandii czy Danii – ograniczyło w zeszłym roku hodowlę z powodu zbyt niskich cen. Mamy więc w Europie przewagę popytu nad podażą.

… Chiny

Do tego w Chinach, które są największym na świecie producentem i konsumentem świniny szaleje Afrykański Pomór Świń. ASF rozlało się już na kraje sąsiednie, w tym na Mongolię i Wietnam.

Chiny, które w normalnych czasach dostarczały połowę całej światowej produkcji i jednocześnie były importerem wieprzowiny, teraz mają jeszcze większe zapotrzebowanie na import. Dlatego ceny w Europie, a więc i w Polsce, idą w górę jak szalone.

Za świnie w skupie rolnicy dostają teraz o 23 proc. więcej niż rok wcześniej. Podwyżki widać już w sklepach. Według portalu Dlahnadlu.pl schab zdrożał od początku roku o 47 proc.

Nie wiemy dziś co w najbliższym czasie stanie się z cenami paliw, a mają one ogromny wpływ na ceny żywności – rolnictwo jest jedną z najbardziej energochłonnych działów gospodarki.

Nie wiemy co stanie się z eksportem naszej żywności do Wielkiej Brytanii po Brexicie, a jest ona jednym z najważniejszych odbiorców naszych produktów. Jeśli eksport do Wielkiej Brytanii się załamie, to musi to wpłynąć na ceny w kraju bo wzrośnie tu podaż.

Ceny zbóż się „macają”

Zwykle na wzrost cen żywności największy wpływ wywiera cena zbóż – konsumpcyjnych i paszowych. Otóż dziś nie sposób przewidzieć jeszcze jaka rolę odegrają w tych podwyżkach tegoroczne zbiory. Jak mówią rolnicy, teraz w skupie ceny pszenicy się „macają” i krążą wokół 700 zł za tonę (rok temu 650 zł), nie wiadomo kompletnie czy zwycięży trend wzrostowy, czy malejący.

Z powodu suszy bardzo ucierpiały zboża jare, jedenak generalnie zbiory będą lepsze niż zanosiło się jeszcze parę tygodni temu.

„Ale fatalne, wręcz dramatycznie słabe są zbiory w Australii, niepokojące wieści o plonach płyną ze Stanów Zjednoczonych. Za to dobrze zapowiadają się w Rosji, która drugi rok z rzędu będzie miała sporą nadwyżkę nad potrzebami, może więc zboże eksportować i łatać światowe niedobory. To wszystko zbilansuje się dopiero wiosną i dopiero wówczas będziemy mogli mówić o ewentualnej obniżce cen żywności. Do tego czasu przez najbliższe tygodnie spodziewajmy się nadal wzrostów, a w najlepszym razie stabilizacji cen” – przewiduje prof. Andrzej Kowalski, szef Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

PiS tego na wsi nie odczuje

Wzrost cen żywności wcale nie musi jednak oznaczać, że dochody rolników wzrosną. W zeszłym roku kiedy żywność zdrożała o 3,6 proc to według GUS dochody gospodarstw rolnych spadły o ok. 10 proc w stosunku do roku 2017. To dlatego, że wzrost cen nie wyrównał wcale spadku produkcji rolnej (roślinna spadła o 7 proc a zwierzęca o 2,6 proc).

Jak tegoroczny wzrost cen wpłynie na dochody rolników dowiemy się z danych GUS dopiero we wrześniu 2020 roku.

Czy ta sytuacja może wpłynąć na decyzje wyborcze rolników? Raczej nie wpłynie to na ich stosunek do rządzących, tak jak nie miało to wpływu w zeszłorocznych wyborach samorządowych.

OKO pisze o polskiej gospodarce.
Wesprzesz nasze finanse?

Komentarze

Masz cynk?