Polscy nauczyciele - razem z resztą państw Wyszehradu - mają jedne z najniższych zarobków w krajach OECD. Podnoszenie kwalifikacji ma niewielki wpływ na wysokość uposażenia. Krótka ścieżka awansu połączona z niskim pensjami sprawia, że szybko się wypalają

Zarobki polskich nauczycieli wciąż należą do najniższych w krajach OECD – wynika z raportu „Education at Glance 2017„. Niechlubną listę niskich płac zamykamy wraz ze Słowacją, Węgrami i Czechami. Średnie wynagrodzenie nauczycieli w Polsce jest też niższe od średniego wynagrodzenia osób z wyższym wykształceniem.

Ta relacja wynosi:

  • 72 proc.  tej średniej zarabiają nauczyciele w przedszkolach;
  • 84 proc. w podstawówkach i liceach;
  • 85 proc. w (likwidowanych) gimnazjach.
Wykres przygotowany przez Fundację Naukową Evidence Institute oraz ZNP

Education at a Glance (EaG) to jedna z najważniejszych publikacji międzynarodowych o sytuacji w oświacie. Raporty są tworzone co roku przez OECD we współpracy z ministerstwami edukacji i służbami statystycznymi państw członkowskich.

Pełny raport do 2017 roku jest tutaj


Podwyżki lat 2008-2012 nie pomogły nam dogonić średniej OECD

Po kryzysie ekonomicznym 2008 roku w wielu europejskich krajach doszło do zamrożenia lub obniżenia nauczycielskich zarobków. W latach 2010-2013 w Portugalii spadły one o 14 proc., w Hiszpanii o 13 proc., a w Grecji aż o 26 proc. W tym samym czasie w Polsce odnotowano skokowy wzrost wynagrodzeń. W latach 2008-2012 było sześć podwyżek:

  • w 2008 roku – o 10 proc.,
  • w 2009 dwie, za każdym razem o 5 proc.,
  • w 2010 – o 7 proc.,
  • w 2011 – także o 7 proc. i wreszcie
  • w 2012 – o 3,8 proc.

Zarobki nauczycieli. Rok 2007 = 100

W sumie, płace w okresie 2007-2012 wzrosły o 44 proc. Ale potem od czerwca 2012 niemal nie drgnęły. W 2017 roku minister Anna Zalewska chwaliła się groszową waloryzacją w wysokości 1,3 proc. (tyle, ile prognozowana inflacja). Daje to miesięczne podwyżki od 35 zł (dla nauczyciela stażysty) do 65 zł (dla dyplomowanego). Na 2018 rok Zalewska zapowiada 5 proc. podwyżkę od kwietnia, ale nie ma pewności, że tak się stanie.

Średnie zarobki (wszystkie elementy uposażenia) po serii podwyżek 2008-2012 zł i waloryzacji 2017 roku wynoszą obecnie:

  • nauczyciela stażysty – 2 753 zł,
  • kontraktowego – 3 056 zł,
  • mianowanego – 3 963 zł i
  • dyplomowanego – 5 065 zł.

Ale nauczyciele tyle zarabiają tylko teoretycznie, bo powyższe sumy obejmują wszystkie składniki uposażenia: wynagrodzenie zasadnicze plus dodatki zawarte w Karcie nauczyciela.  A jak pisze Związek Nauczycielstwa Polskiego: „Nie jest możliwe, aby jakikolwiek nauczyciel w Polsce miał prawo do wszystkich składników wynagrodzenia naraz (tzn. miał prawo jednocześnie do zasiłku na zagospodarowanie i odprawy emerytalnej)”.

Średnia płaca zasadnicza to zaledwie 2314 zł brutto.

Nie pomoże też Zalewska

Minister edukacji Anna Zalewska i premier Beata Szydło podczas inauguracji roku szkolnego 2017/2018 chwaliły się 15 proc. podwyżką nauczycielskich pensji w ciągu trzech lat (po 5 proc. rocznie od 2018 r.).



Po raz kolejny, diabeł tkwi w szczegółach.

  • Po pierwsze, zapowiadana 5 proc. podwyżka od 2018 roku w skali roku wyniesie 2,9 proc., bo MEN zapowiedział, że najwcześniej można się jej spodziewać w drugim kwartale, czyli od 1 kwietnia 2018.
  • Po drugie, równolegle MEN szykuje zmiany w Karcie Nauczyciela (projekt czeka już tylko na podpis prezydenta). Pracownicy oświaty odczują je w portfelach, bo minister Zalewska zabiera większość dodatków, które składają się na wysokość pełnego uposażenia. Zniknie m.in. zasiłek na zagospodarowanie, czy dodatek mieszkaniowy. Więcej o zmianach przeczytasz tutaj.
  • Po trzecie, dwa największe związki zawodowe pracowników oświaty – Związek Nauczycielstwa Polskiego i „Solidarność” postulowały jednorazowe podwyżki w wysokości 10-15 proc.

Małe zróżnicowanie zarobków

Raport OECD pokazał też, że zarobki polskich nauczycieli są mniej zróżnicowane niż w innych krajach. Nauczyciel gimnazjum z 15-letnim stażem i z najwyższymi kwalifikacjami jest prawie tak samo wynagradzany jak jego kolega/koleżanka z przeciętnymi kwalifikacjami i takim samym stażem.

Wykres przygotowany przez Fundację Naukową Evidence Institute oraz ZNP

W wielu krajach staż pracy, a także możliwość ciągłego rozwoju zawodowego i podnoszenia kwalifikacji przekłada się na wyższe zarobki, co daje inne perspektywy budowania kariery oraz chroni przed przedwczesnym wypaleniem.

W Polsce nauczyciele szybko pokonują szczeble awansu zawodowego. Obecnie:

  • staż na nauczyciela kontraktowego trwa zaledwie 9 miesięcy;
  • okresy pracy niezbędny do rozpoczęcia stażu na stopień nauczyciela mianowanego trwa dwa lata;
  • okres pracy potrzebny do stażu na stopień nauczyciela dyplomowanego trwa rok.

Przebycie wszystkich stopni awansu zawodowego trwa 10 lat. Pomiędzy każdym ze stopni jest jeszcze okres stażowy.

Minister Anna Zalewska chce wydłużyć tę ścieżkę do 15 lat. I byłaby to dobra informacja, gdyby szła w parze ze znaczącym wzrostem uposażenia nauczycieli.

Wydłużenie ścieżki awansu zablokuje nauczycielom szybsze otrzymanie wyższego uposażenia, które uzależnione jest od uzyskanego stopnia.

Dziś podstawowe (bez żadnych dodatków) wynagrodzenie nauczycieli jest bardzo niskie i wynosi (w zależności od wykształcenia):

  • dla nauczyciela stażysty  – od 1 513 do 2 265 zł,
  • dla nauczyciela kontraktowego – od 1 548 do 2 331 zł,
  • dla nauczyciela mianowanego – od 1 724 do 2647 zł,
  • dla nauczyciela dyplomowanego – od 2 006 do 3109 zł.

Abonament na wolność słowa

Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym