Niespodziewanie wybory uzupełniające na urząd burmistrza w Hódmezővásárhely na Węgrzech wygrał Péter Márki-Zay, popierany przez bardzo szeroką koalicję partii opozycyjnych - od Zielonych do Jobbiku. Kandydował, choć po ogłoszeniu startu w wyborach stracił pracę w międzynarodowej firmie, a na ulotkach obok jego zdjęcia pojawiło się zdjęcie George'a Sorosa

Po 1990 roku w Hódmezővásárhely rządziła prawica. W latach 2002-2012 burmistrzem był János Lázár, który od 2012 roku szefuje Kancelarii Premiera Viktora Orbána i jest jednym z najważniejszych polityków partii rządzącej. W 2012 i 2014 roku lokalne wybory również wygrał polityk Fideszu István Almási, uzyskując w 2012 roku 52 proc., a w 2014 – 61,03 proc. głosów.

Teraz wybory wygrał Péter Márki-Zay – niezależny kandydat, popierany przez opozycję w niezwykłej, przekrojowej koalicji liberałów, zielonych, socjalistów oraz… Jobbiku.

Nikt nie dawał mu szans w sondażach. Ostatecznie uzyskał 57,49 proc. głosów, przy frekwencji – 62,45 proc, wygrywając z kandydatem Fideszu Zoltánem Hegedűsem.

Nowy model

Według portalu Politico „Partie opozycyjne i wyborcy patrzą teraz na Hódmezővásárhely jako na nowy model, możliwy do naśladowania w wyborach parlamentarnych”. A wybory już w kwietniu. Według Instytutu badania opinii publicznej Median poparcie dla Fideszu spadło z 39 do 37 proc. Wśród osób zdecydowanych jak głosować, spadek jest jeszcze większy – z 60 do 53 proc.

„Lody zostały przełamane”, powiedziała Bernadett Szél, współprzewodnicząca partii Zielona Polityka Może Być Inna. „Wyniki pokazują, że kampania nienawiści wobec opozycji zakończyła się niepowodzeniem… to dobry znak dla wyborów”.

Márki-Zay tak skomentował swoją wygraną: „Dzisiaj zaczyna się nowa epoka”. „Dzisiaj Węgrzy obudzili się w innej rzeczywistości politycznej – niezależny kandydat wygrał wybory na stanowisko burmistrza w bastionie Fideszu”, pisze dziennikarka „Politico” Lili Bayer.

Péter Márki-Zay to konserwatywny polityk, silnie związany z Kościołem katolickim (według spisu powszechnego z 2011 roku 39 proc. Węgrów deklaruje się jako katolicy). Przez kilka lat wraz z liczną rodziną mieszkał w USA, na Węgry wrócił w 2009 roku, żeby wychować siedmioro swoich dzieci w duchu kultury węgierskiej. Obronił doktorat z nauk ekonomicznych.

Do wyborów szedł jako niezależny kandydat, a jego głównym hasłem była walka z korupcją, o którą coraz częściej oskarżany jest Fidesz. W rezultacie poparły go partie, które na co dzień dzieli wszystko, m.in. nacjonalistyczny (a nawet rasistowski) Jobbik i Zieloni.

Jak zniechęcić do kandydowania

Ale Węgry to nie jest łatwy kraj dla opozycji.

Márki-Zay po ogłoszeniu swojego startu w wyborach w grudniu 2017 roku stracił pracę w międzynarodowej firmie. W czasie kampanii wyborczej presję odczuwał nie tylko sam kandydat, ale też jego wyborcy.

W ostatnich dniach kampanii w Hódmezővásárhely rozdawano ulotki z listą domniemanych sympatyków Márki-Zay’ego, wymienionych z imienia i nazwiska. Na rewersie zestawiono Márki-Zay’ego m.in. z George’em Sorosem, a także byłym premierem Ferencem Gyurcsánym, który poddał się do dymisji w 2009 roku w związku ze stanem węgierskiej gospodarki. Nie wiadomo, kto jest autorem ulotek.

Ulotki opisywały Márki-Zay’ego jako pełnego nienawiści i kompleksów, marionetkę w rękach Lajosa Simicski. Simicska do niedawna był przyjacielem Orbána, współtwórcą sukcesu Fideszu, jednym z najważniejszych oligarchów. Dziś jako persona non grata jest wykorzystywany przez Fidesz do dyskredytowania politycznych przeciwników. Po kłótni z Orbánem w 2014 roku, Simicska zaczął publicznie wspierać Jobbik.

Sposobów na zniechęcenie do podejmowania politycznej walki jest wiele. W styczniu 2018 roku pracę w rządowej instytucji, przed końcem kontraktu, stracił András Fekete-Győr, ojciec lidera partii Momentum, Andrása Fekete-Győra juniora.

Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 8 kwietnia 2018. W sondażach wygrywa Fidesz. Jednak według sondażu Median, poparcie dla Fideszu spadło z 39 proc. w styczniu 2018 roku do 37 proc. w lutym 2018.


Pisze o prawie i polityce. Koordynuje Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland.


Masz cynk?