Policja zatrzymała wczoraj 22 aktywistów za blokadę siedziby Lasów Państwowych. Dziś od rana nachodzi ich rodziny i pyta m.in. czy aktywiści biorą narkotyki albo leczą się psychiatrycznie. "Nie widzę uzasadnionego powodu dla takich działań. To może być postrzegane jako dodatkowa i nadmierna represja" - mówi prawnik ekologów. Wieczorem większość zwolniono.

„Dziś o dziewiątej rano było u mnie dwóch policjantów, by potwierdzić miejsce zamieszania córki. Ale pytali też o zdrowie psychiczne córki, czy się leczy” – mówi OKO.press teściowa jednej z zatrzymanych aktywistek. „Kiedy odmówiłam odpowiedzi na te pytania, to się wycofali. Uważam to wszystko za absolutny skandal.

Przypomina mi dawne czasy, które jeszcze dobrze pamiętam. To jest niedopuszczalne” – dodaje.

OKO. press ustaliło, że policjanci byli jeszcze w przynajmniej w dwóch domach. „Akurat byłem u rodziców, kiedy przyszli. Pytali o siostrę: czy się leczy, czy choruje psychicznie” – mówi krewny jednej z zatrzymanych ekolożek.

„Policjanci w ramach prowadzonego postępowania wykonują czynności zgodnie z kodeksem postępowania karnego” – mówi OKO.press podkom. Edyta Wisowska, oficer prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa III.

„Zakładam, że jest to jakąś próba weryfikacji informacji o aktywistach. Ale jest to co najmniej dziwne, ponieważ o takie rzeczy pyta się osoby, które są przesłuchiwane w charakterze podejrzanego” – mówi OKO.press mecenas Paweł Osik, obrońca aktywistów z Obozu dla Puszczy.

„Nie widzę powodu, dla którego na te okoliczności mieliby być dodatkowo rozpytywani znajomi czy rodziny podejrzanych. To może być postrzegane jako dodatkowa i nadmierna represja” – dodaje.

Wieczorem zwolniono 12 spośród zatrzymanych, wszyscy dostali zarzut zakłócania miru domowego.

„Obudziliśmy się, a policja już była w mieszkaniu”

W kolejnym domu spotkanie z policją nie przebiegło już tak spokojnie. „Obudziliśmy się, gdy policja była już w mieszkaniu. Drzwi nie były zamknięte i nie zorientowaliśmy się, że ktoś dzwoni.

Krzyczeli, byśmy wstawali. Kiedy kolega zapytał, czy oni mogą tak wejść bez nakazu, to odpowiedzieli mu, że się naoglądał za dużo amerykańskich filmów i że w Polsce tak to nie działa”

– mówi OKO.press przyjaciółka jednej z zatrzymanych aktywistek, która mieszka z nią w jednym mieszkaniu.

Dziewczyna początkowo odmówiła odpowiedzi na pytania, ale zagrożono jej mandatem wysokości kilkuset złotych. „Przestraszyłam się i odpowiedziałam, gdzie moja przyjaciółka się uczy, że nie nadużywa alkoholu, nie bierze środków psychoaktywnych”.

Mówi, że policjanci byli pogardliwi w zachowaniu. „Wyśmiewali się z tego, że mamy bałagan w mieszkaniu. Mówili do nas, jakbyśmy byli dziećmi. Byli stanowczy i jakby wykorzystywali to, że są od nas starsi, że jesteśmy zaspani i zaskoczeni ich wizytą” – dodaje.

„Chcemy leśników, a nie rzeźników”

Z takim hasłem kilkudziesięciu aktywistów Obozu dla Puszczy zablokowało wczoraj rano (9 listopada 2017)  wejście do budynku Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie przy ul. Grójeckiej 127.  Protest trwał ok. 9 godzin. Policja rozbiła blokadę. Zatrzymano 22 osoby za „zakłócanie miru domowego”. „Instytucja publiczna to nie dom” – mówili blokujący. Dziś o godz. 11 rozpoczęły się przesłuchania, a aktywiści wzywają do solidarności z zatrzymanymi.

Blokada siedziby Lasów Państwowych rozpoczęła się 9 listopada o 9 rano. Na zewnątrz budynku rozciągnięto banery z hasłami: „Alarmuj! Las rośnie długo, znika szybko!”, „Przestańcie ciąć, przestańcie kłamać!” i „Puszcza nie jest surowcem!”. Aktywiści spisali swoje postulaty i rozwiesili przy wejściu do budynku.

„Przenosimy nasz protest z Puszczy Białowieskiej do Warszawy. Rozpoczynamy cykle protestów pod siedzibami Lasów Państwowych w całym kraju” – powiedziała jedna z aktywistek.

Blokujący domagali się:

  • natychmiastowego wstrzymania wycinki w Puszczy Białowieskiej,
  • wycofania harvesterów (kombajnów zrębowych) z lasu,
  • zaprzestanie sprzedaży drewna pozyskanego podczas wycinki,
  • rozciągnięcia Białowieskiego Parku Narodowego na cały obszar Puszczy Białowieskiej (obecnie BPN zajmuje 105,17 km kw., co stanowi 1/6 polskiej części Puszczy Białowieskiej; resztą zarządzają trzy nadleśnictwa: Białowieża, Browsk i Hajnówka).
  • Przeczytaj postulaty aktywistów Obozu dla Puszczy

    Uchylenie, wycofanie, zaprzestanie – park narodowy!

    Wycinka Puszczy Białowieskiej postępuje. Nie możemy bezczynnie patrzeć na dewastację ostatniego naturalnego lasu Europy. Dlatego domagamy się od Lasów Państwowych natychmiastowej realizacji czterech postulatów:

    1. Uchylenie decyzji nr 51 podpisanej przez Dyrekcje Lasów Państwowych. Decyzja nr 51 umożliwia wycinkę na 2/3 powierzchni Puszczy Białowieskiej, także w najcenniejszych drzewostanach, ponad 100-letnich. Jest sprzeczna nie tylko z interesem społecznym, ale także z obowiązującym prawem.

    2. Wycofanie harvesterów z Puszczy Białowieskiej. W 2017 roku pierwszy raz w historii wprowadzono harvestery do Puszczy Białowieskiej. W ostatnich miesiącach pięć maszyn wycina nawet do 1000 drzew dziennie. 20-tonowe maszyny kompletnie dewastują ekosystem, niszczą glebę i siedliska zwierząt.

    3. Zaprzestanie sprzedaży puszczańskich drzew. Pod pretekstem dbania o bezpieczeństwo prowadzona jest intensywna wycinka. To tylko zasłona dla komercyjnej eksploatacji lasów. W ostatnich miesiącach sprzedano do tartaków setki tysięcy drzew.

    4. Białowieski Park Narodowy na obszarze całej puszczy – teraz! Lasy Państwowe notorycznie łamią przepisy chroniące Puszczę Białowieską, plany urządzenia lasu, plany zadań ochronnych Natura 2000, regulacje UNESCO. Tylko objęcie całej Puszczy Białowieskiej parkiem narodowym jest gwarancją jej przetrwania.


Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym