"Wielki mecz o nasze miejsce w Europie, o miejsce wśród najlepszych". "O to, żebyśmy byli w głównym nurcie, a nie w oślej ławce". "O Polskę, która jest zielonym sercem Europy". "Wybór między tymi, którzy książki palą, a tymi, którzy książki czytają". Pierwsza konwencja Koalicji Europejskiej

„Proszę o wasz głos, wiem, że nie jesteśmy może idealni, ale z całej siły, z całego serca, z całej mocy będziemy zabiegać o pozycję Polski w Europie” – mówił w sobotę 6 kwietnia 2019 Władysław Kosiniak-Kamysz.

Choć nikt poza szefem PSL nie wypowiedział tego tak bardzo wprost, był to może najważniejszy przekaz konwencji: znacie nas, czasem was zawodziliśmy, ale mamy też poważne osiągnięcia. Wiecie, czego się po nas spodziewać. W dodatku umieliśmy się dogadać. Dajcie nam szansę i zagłosujcie 26 maja, bo inaczej może być z nami wszystkimi źle.

Koalicja Europejska po raz pierwszy wystąpiła w pełnym składzie na wspólnej konwencji w Warszawie. Ten skład to tworzące ją partie: Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Polskie Stronnictwo Ludowe, Sojusz Lewicy Demokratycznej i Zieloni. Schetyna podziękował również Barbarze Nowackiej z Inicjatywy Polska i Magdalenie Filiks z KOD. Nie wyjaśnił jednak, jaka była ich rola w tworzeniu Koalicji, a one nie przemówiły ze sceny.

Konwencja miała świąteczny charakter – po trudach budowania koalicji, dogadywania się w partyjnych gabinetach politycy dzielili się radością z tego, że ten etap się skończył. A także mobilizowali siebie nawzajem i wyborców do dalszej walki. To nie o przedstawienie konkretnych pomysłów programowych tu chodziło.

Duma ze współpracy i kooperacja jako model działania politycznego były jednym z głównych motywów konwencji.

Jak w 1989 roku. A nawet bardziej

„Polacy wybrali [w 1989] suwerenność, Zachód, szansę na lepsze życie” – mówił przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. I dodał, że „teraz stawka jest jeszcze wyższa”. Ten historyczny kostium ustawia poprzeczkę bardzo wysoko. Przyda się do mobilizowania wyborców. Kto by nie chciał wziąć udziału w tworzeniu historii? – na to pewnie liczą liderzy KE. Pytanie, czy wyborcy uwierzą, że to właśnie ten moment.

Hasło „Wieli wybór” ma pokazać, że chodzi o cywilizacyjną decyzję i określenie się po stronie pewnych wartości. Jakie one są? Najlepiej bodaj zdefiniowała je Ewa Kopacz:

zgoda, poszukiwanie przyjaciół, wolność i szacunek dla innych

kontra

konflikt, szukanie wrogów, strach przed wolnością i pogarda.

W wersji Grzegorza Schetyny wyglądało to tak: „Albo silna, dostatnia, demokratyczna Polska, albo państwo partyjne na drodze wyjścia z UE”.

A Włodzimierz Czarzasty spróbował zejść na poziom życia codziennego, chodzi o to, „żeby każda Ania bez względu na to, jak się kocha, miała prawo do uśmiechu, do miłości”. A także o:

„Wielki wybór między tymi, którzy książki palą, a tymi, którzy książki czytają”.

I za te słowa Czarzasty dostał chyba największe oklaski.

Europa: „Lepiej być w środku”

„Łączy nas jeden wspólny mianownik: silna pozycja Polski w Europie” – zdefiniował koalicyjne minimum prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. „Moim marzeniem, ale myślę, że bardzo realnym, jest żeby znów Polak był szefem Parlamentu Europejskiego, tak jak premier Buzek, który pięknie sprawował tę funkcję [w latach 2009-2012]. Czy nasi konkurenci poprą go? Czy będzie tak jak zawsze: tylko własny interes, a nie interes Europy?”.

I nie był to jedyny raz, kiedy pojawiały się odwołania do głosowania nad ponownym objęciem funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej przez Donalda Tuska. To wtedy właśnie PiS po raz pierwszy od wyborów zanotował znaczący spadek poparcia w sondażach. Głosowanie z wynikiem 27:1 to symbol nieumiejętności gry PiS w europejską grę. Schetyna podkreślał: są tu „fachowcy, którzy negocjowali rekordowy unijny budżet dla Polski, którzy liderów Europy znają po imieniu”.

Oni idą do Unii „bezczelnie po pieniądze”, my – po to, żeby wspólnie sprostać wyzwaniom współczesnego świata – mówił Schetyna. Jakie to wyzwania? Nie wiadomo. Liderzy Koalicji mówili, że chcą siedzieć przy europejskim stole, ale głównie po to, żeby załatwiać polskie sprawy. Zwrócił na to uwagę Włodzimierz Cimoszewicz: „Chodzi o przywrócenie silnej pozycji naszego kraju. Ale chciałbym zachęcić do większej ambicji. Europie potrzeba więcej bezpieczeństwa, więcej zdolności adaptowania się do nowych realiów międzynarodowych”.

„Jestem dumny z naszej koalicji”

To słowa Grzegorza Schetyny. „Zjednoczona Polska, zjednoczona opozycja, zjednoczeni Polki i Polacy” – tak mówił Kosiniak-Kamysz. „KE jest silna siłą swojej różnorodności, jest nową jakością w polityce, wynikającą z umiejętności jej liderów do łączenia, nie dzielenia” – to Katarzyna Lubnauer. Koalicja Europejska ma być wzorem – dowodem, że można się dogadać i przekroczyć najróżniejsze podziały.

  • Podziały historyczne.

Kiedyś miał w ogródku tabliczkę „strefa zdekomunizowana”, a dziś jest na jednej liście z byłym członkiem Biura Politycznego KC PZPR Leszkiem Millerem i byłym posłem na Sejm kontraktowy z ramienia PZPR – Włodzimierzem Cimoszewiczem. Do tego zarzutu odniósł się wprost w swoim przemówieniu Radek Sikorski, przywołując rozmowę z „panem Przemkiem”: „Ostatecznym zwycięstwem nad komunizmem jest trwałe, silne i wpływowe członkostwo w Unii Europejskiej. Ja panu gwarantuję, że Cimoszewicz, który nas do Unii wprowadzał, z Unii nas nie wyprowadzi. A co do prezesa Kaczyńskiego, czy może pan mieć pewność, że przez zacietrzewienie czy niewiedzę tego nie zrobi?”

  • Podziały pokoleniowe.

„Potrzebujemy ludzi z doświadczeniem, jak i ze świeżym spojrzeniem, którzy pierwszy raz będą zasiadać w ławach parlamentarnych” – mówiła Małgorzata Tracz z Zielonych.

„Ludzie nowego pokolenia, pokolenia wolnej Polski, oni muszą ze sobą współpracować, a nie atakować od leśnych dziadków czy żółtodziobów. Polityka między pokoleniami dla dobra Polski jest możliwa”.

Program? Jaki program?

Pozostaje pytanie, co z podziałami programowymi. Albo raczej: czy przy tak szerokiej, koalicyjnej formule można powiedzieć wyborcom cokolwiek ponad „chcemy pozostać w Unii i być w niej ważni”? W kwestiach gospodarczych SLD jest jak najdalej od Nowoczesnej, a w światopoglądowych – od PSL. O obecnej Platformie można chyba powiedzieć, że… trudno powiedzieć.

Jako jedyny wykorzystał konwencję jako okazję do zaprezentowania postulatów programowych Włodzimierz Czarzasty z SLD, który miał też najlepsze literacko przemówienie. Mówił o ubezpieczeniach społecznych, emeryturach, wsparciu dla seniorów: „nie może być tak, że w Polsce jest 0,8 geriatry na 100 tysięcy ludzi, w Szwecji jest 8 geriatrów na 100 tys. ludzi”. Kiedy jednak stwierdził, że chce, żeby wszyscy polscy pracownicy mieli umowy o pracę, Katarzyna Lubnauer czy znaczna część członków PO musiała słuchać z niedowierzaniem.

Liderki i liderzy mówili za to dużo o Jarosławie Kaczyńskim i PiS. Zwłaszcza Katarzyna Lubnauer i Grzegorz Schetyna. Zwróciła na to uwagę Janina Ochojska, która nie pierwszy raz w spontanicznym wystąpieniu zaznaczyła swoją odrębną pozycję:

„Wiele tu się mówi o PiS-ie. Ja proponuję, że o PiS-ie to już nie warto mówić. Mamy wspaniałą deklarację programową. Skupmy się na niej i na pozytywnych działaniach”.

I dodała cytat z ks. Józefa Tischnera:

„Solidarności nie należy człowiekowi narzucać z zewnątrz. Solidarność nie potrzebuje wroga lub przeciwnika, by się umacniać i rozwijać”. I takiego umacniania sobie i państwu życzę”.

Na konwencji niemal nie odniesiono się też do tematu, który dziś budzi ogromne emocje opinii publicznej – chodzi o Kościół. Kąśliwie skomentowała to Bożena Przyłuska, działaczka Warszawskiego Strajku Kobiet i wiceprezeska stowarzyszenia Kongres Świeckości:

Pytanie też, czy dogadanie się partyjnych liderów to faktycznie „nowa jakość w polityce”. Czy został tu zaprezentowany nowy model działania politycznego.

Na koniec pozwalamy sobie zacytować kilka zawołań bojowych liderów Koalicji Europejskiej:

  • „Nic na tacy nie będzie nam dane. Trzeba zawalczyć” (Władysław Kosiniak-Kamysz).
  • „Weźmy się do roboty i zróbmy to” (Włodzimierz Cimoszewicz).
  • „My, polskie kobiety naprawimy to” (Ewa Kopacz).
  • „Sobie i wam nie wybaczę, jeśli nie zrobimy wszystkiego, żeby z nimi wygrać wybory do PE 26 maja” (Róża Thun).
  • „Wiem, że potrafimy wygrywać i wygramy to” (Tomasz Frankowski).

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym