Bulwersujący przewodnik dla młodzieży, w którym zaleca się molestowanym kobietom, by prosiły Boga o cud, w 2011 roku wydało katolickie wydawnictwo M. Poleca go na pierwszej stronie arcybiskup warszawski Kazimierz Nycz.
W polskich szkołach za publiczne pieniądze przekazuje się katolickie spojrzenie na ludzką seksualność. Reagujmy! - apeluje Dorota Łoboda

1 października 2018 Dorota Łoboda opublikowała na Twitterze zdjęcia z książki „Życie na maksa. Poradnik uczuciowo-seksualny”, który jest wykorzystywany podczas warsztatów w szkołach. Po upublicznieniu przez Łobodę bulwersujących treści z poradnika, władze Warszawy i dzielnicy Żoliborz zapowiedziały kontrolę w szkole. W tekście dla OKO.press wyjaśnia, dlaczego kontrola to za mało.

Dorota Łoboda jest jedną z inicjatorek i liderek ruchu Rodzice przeciwko Reformie Edukacji i prezeską fundacji Rodzice Mają Głos. Należy do rady programowej Kongresu Kobiet. Została nominowana do tytułu „Warszawianka roku„. Jest bezpartyjna, w najbliższych wyborach startuje do rady Warszawy z listy Koalicji Obywatelskiej.


Przypomnijmy: w jednej z warszawskich szkół podczas warsztatów profilaktycznych „Archipelag skarbów” do rąk nastolatek i nastolatków trafiła książka francuskiego księdza Jean-Benoit Castermana „Życie na maksa. Poradnik uczuciowo-seksualny”. Internet i media obiegły zdjęcia szokujących treści książki wpisujących się w kulturę gwałtu.

Z publikacji nastolatki dowiadują się, że jeśli dziewczyna ubiera się w minispódniczki, spodnie biodrówki czy odsłania plecy, to kusi los i sama jest sobie winna. Ósmoklasistki mogły również dowiedzieć się, że w przypadku molestowania przez nauczyciela lub szefa, powinny okazać mu szacunek, dać do zrozumienia, że schlebia im jego zainteresowanie i w żadnym wypadku nie mogą być wobec napastującego niegrzeczne. W zamian zaleca im się modlitwę do Najwyższego, który może zmiękczyć serce napastnika.

Kontrolę w szkole zapowiedziały władze dzielnicy i miasta. Wszyscy chcą ustalić, w jaki sposób książka trafiła do uczennic i uczniów.

Kontrola w jednej szkole niczego nie wyjaśni.

Światła zostały skierowane na żoliborską podstawówkę, ale problem jest dużo głębszy.

Warsztaty „Archipelag skarbów” odbywają się w polskich szkołach od wielu lat i mają rekomendację Ministerstwa Edukacji Narodowej, Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Instytutu Psychiatrii i Neurologii.

Finansowane są z publicznych pieniędzy. Czy ktoś sprawdził i na bieżąco kontroluje, co się podczas nich dzieje i jakie treści przekazywane są naszym dzieciom pod pozorem działań profilaktycznych?

Żenujące tłumaczenia

Organizator warsztatów – Instytut Profilaktyki Zintegrowanej – wydał oświadczenie i zniknął. Nie sposób się z nim skontaktować, podany na stronie telefon milczy. W oświadczeniu czytamy, że książka trafiła do dzieci przez „gapiostwo”, a lider programu ubolewa, że „została wybrana przez ucznia, w podziękowaniu za aktywność” – czyli trochę winy jest w uczniu, bo taką pozycję wybrał. Dowiadujemy się również, że był to pojedynczy egzemplarz, a trenerom trzy lata temu przekazano negatywną opinię dotyczącą publikacji.

Rodzice z innych warszawskich szkół potwierdzają, że książka „Życie na maksa” kilka lat temu była wręczana ich dzieciom podczas warsztatów „Archipelag skarbów”. Na katolickich stronach internetowych pozycja często widnieje obok informacji o warsztatach. Np. na stronie „Światło Pana. Materiały ewangelizacyjne, filmy, modlitwy, czytelnia„.

Aż trudno uwierzyć, że kiedykolwiek – trzy czy pięć lat temu – organizacja nie widziała w książce nic złego i wręczała ją nastolatkom. Czy w 2015 roku organizator warsztatów uważał, że molestowanie jest w porządku, a ofiara jest sama sobie winna? Dlaczego nikt wcześniej nie alarmował, że do dzieci docierają skandaliczne treści? Czy instytucje, które podpisały się pod rekomendacjami, zdawały sobie sprawę, co promują?

Jak doszło do tego, że taka książka została w ogóle wydana i jeszcze do zeszłego tygodnia można ją było kupić w bardzo wielu księgarniach internetowych i przeczytać zachęcającą recenzję: „Autor w prosty i często humorystyczny sposób przedstawia katolicką wizję uczuciowości i seksualności człowieka, przytacza wiele konkretnych danych i faktów które podbudowują jego stwierdzenia. (…) Pozycja ukazuje powiązanie życia emocjonalnego z życiem seksualnym dając dobry fundament dla rozwoju i dojrzałości młodych ludzi. Książka skierowana dla młodzieży powyżej 14 roku życia, dla wychowawców, rodziców i katechetów”.

Molestowane dziewczynki i kobiety w dobie #Metoo nie widzą nic humorystycznego w radach francuskiego księdza. Molestowanie jest winą tego, kto się go dopuszcza, a ofiara, niezależnie od stroju, w jaki jest ubrana, nie ponosi winy. Tego powinniśmy uczyć naszą młodzież.

Kto jest odpowiedzialny za skandaliczne treści, które kieruje się do polskich dziewczynek i chłopców? Wystarczy zajrzeć na pierwsze strony publikacji. Książkę w 2011 roku wydało katolickie wydawnictwo M, a poleca ją na pierwszej stronie arcybiskup warszawski Kazimierz Nycz.

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę zwróciła się z apelem do wydawnictwa o wycofanie całego nakładu książki.

Homofobia

Zobowiązanie Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej, że nie będzie rozdawać bulwersującej książki, nie kończy sprawy. W czasie zajęć do młodzieży trafiła również inna książka, od której organizator się nie odcina. To „Zakochanie i co dalej” Jacka Pulikowskiego.

Z publikacji młodzież może się dowiedzieć, że antykoncepcja jest przyczyną rozpadu małżeństw oraz że przyczyną cierpień małżeńskich jest atak „środkami obezpładniającymi”.

Książka jest również jawnie homofobiczna i kłamliwa. Autor twierdzi, że orientacja homoseksualna to zaburzenie rozwoju, które należy leczyć, a z listy chorób została skreślona jedynie z przesłanek ideologiczno-propagandowych. Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej, PARPA oraz Instytut Psychiatrii i Neurologii podzielają ten pogląd i, podobnie jak Pulikowski, twierdzą, że „jest mnóstwo udokumentowanych przypadków uleczenia homoseksualizmu”?

Seksualność po katolicku

Dochodzimy do sedna. W polskich szkołach za publiczne pieniądze przekazuje się katolickie spojrzenie na ludzką seksualność. Pod pozorem zajęć profilaktyki uzależnień polskie nastolatki dowiadują się, że z podjęciem współżycia należy czekać do ślubu, jedynie słuszna wizja rodziny to heteroseksualne małżeństwo stosujące wyłącznie naturalne metody antykoncepcji. Naszym dzieciom pokazuje się kompletnie oderwaną od rzeczywistości wizję świata. Na stronie programu czytamy: „Zachęcamy młodzież do unikania alkoholu, narkotyków, przemocy, pornografii i do czekania z seksem aż do małżeństwa”.

W jednym rzędzie zestawione są narkotyki przemoc i seks przedmałżeński.

Jak program Archipelag skarbów ma się do neutralności światopoglądowej i świeckości szkoły? Czego jeszcze nastolatki dowiedzą się podczas zajęć?

Że jedynym sposobem zapobiegania niechcianej ciąży jest wstrzemięźliwość oraz że należy panować nad tygrysami siedzącymi w dżungli naszego ciała.

Z relacji ósmoklasistek uczestniczących w zajęciach dowiedzieliśmy się również, że skuteczność prezerwatyw wynosi 80 proc. („Drogie dzieci czy chciałybyście, aby wasza mama leciała samolotem, który ma tylko 80 proc. szans na to, że doleci do celu, a 20 proc. – że się rozbije?”) mają za to bardzo wiele skutków ubocznych łącznie z wywołaniem nowotworu.

Przemoc

A na koniec ciekawostka. Szymon Grzelak kierujący IPZIN organizującym zajęcia profilaktyczne dotyczące m.in. przemocy, publicznie wypowiada się przeciwko wdrażaniu Konwencji Antyprzemocowej.

Jako matka oczekuję od państwa i jego instytucji, że będą poddawały wnikliwej kontroli organizacje i programy, które docierają do szkół. Do rodziców i nauczycieli apeluję o zachowanie czujności i reagowanie w sytuacjach takich, jaka zdarzyła się w warszawskiej podstawówce. Gdyby nie rodzice, ta sprawa nie ujrzałaby światła dziennego. A przecież warsztaty prowadzone były w wielu polskich miastach od 10 lat. Nie musimy się godzić na przekazywanie naszym dzieciom ideologicznych bzdur, półprawd i zwykłych kłamstw. Reagujmy!


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym