Kadzidło na Kurpiach nie było dobrym wyborem na konwencję PiS. "Strajk jest perspektywą dramatyczną, ale może jedyną, by wstrząsnąć sumieniami i obnażyć słabość finansowania nauczycieli - pisze wójt gminy Kadzidło. To nie nauczyciele biorą zakładników, to oświata staje się zakładniczką kolejnych wyborów, politycznych gier, ekstrawaganckich pomysłów reform"

„Jestem też nauczycielem, bo przecież trzeba z czegoś żyć”, mówił prowadzący 6 kwietnia 2019 konwencję PiS w Kadzidle Witold Kuczyński, były radny powiatu ostrołęckiego. Poza tym ani Jarosław Kaczyński, ani premier Morawiecki o nauczycielach podczas konwencji nie wspomnieli słowem, mimo, że poniedziałkowy strajk 8 kwietnia jest prawie pewny. Także w wiejskich szkołach.

Tymczasem 19 marca mocne wsparcie dla postulatów środowiska nauczycielskiego dał wieloletni (od 2006 roku) wójt Kadzidła Dariusz Łukaszewski, który sam uczył w szkole. Jego wpis na fb nabrał aktualności w chwili, gdy do jego gminy zawitała konwencja PiS:

„Dzisiaj, w tej trudnej sytuacji, niespokojnej, pozostaję nauczycielem z krwi i kości, solidaryzuję się z moimi koleżankami i kolegami, brzydzę się każdą nagonką na środowisko nauczycieli, każdą potwarzą, każdą pogardą, skierowaną w stronę ludzi, od których zależy przyszłość mojej Ojczyzny. Nauczyciele i pracownicy szkół zasłużyli na ogromny szacunek. Nie chcą szczególnych przywilejów. Nie pragną krociowych pensji i intratnych posad. Chcą jedynie szacunku i godnych warunków pracy. Chcą nadal poświęcać się naszym dzieciom, wspierać każde ich staranie, współtworzyć ciekawą rzeczywistość, być wzorcem dla swych uczniów.

Dla wielu z nich strajk był i jest perspektywą niezwykle dramatyczną, być może jednak jedyną, by wstrząsnąć sumieniami i obnażyć słabość finansowania polskich nauczycieli.

Nie pozwólmy poniżać pracy nauczycieli. Bez względu na nasze osobiste doświadczenia, uznajmy, że oświata, szkoły, edukacja, są częścią dziedzictwa narodowego, ale również warunkiem dalszego awansu cywilizacyjnego, każdego z nas, także wspomnianych wspólnot, z których wszyscy wyrastamy. Pogotowie strajkowe nie płynie z kaprysu, nie jest igraszką, stanowi natomiast dramatyczny apel, upomina się o dobro uczniów, naszych dzieci, i kolejnych pokoleń młodych mieszkańców naszej Ojczyzny.

Drodzy nauczyciele, pracownicy szkoły, chciałbym złożyć i potwierdzić osobiste świadectwo mojej bezwarunkowej wobec Was solidarności i lojalności. Jestem przekonany, że Wasza, a właściwie nasza, desperacja, ale również chłodna ocena rzeczywistości, przyniesie długo oczekiwane owoce i zdecydowaną poprawę losu oświatowej rodziny.

To nie nauczyciele biorą zakładników.

To oświata staje się od lat zakładniczką kolejnych wyborów, politycznych gier, mylnych wizji, ekstrawaganckich pomysłów kolejnych reformatorów, którzy za nic nie odpowiadają. Powtórzmy: milczenie jest przyzwoleniem na dewastowanie przestrzeni oświatowej. Pozostaje niezgoda! Solidarna niezgoda nauczycieli (także katechetów), pracowników oświaty, włodarzy, rodziców, włodarzy, wójtów, burmistrzów, prezydentów, radnych. Proszę o troskliwy, mocny, szczery, bezkompromisowy głos polskiego Kościoła. I jest to sprawa nie tylko herbertowskiego smaku, ale również elementarnej przyzwoitości”.

Czytaj cały list


Szanowni Państwo dyrektorzy, nauczyciele, pracownicy szkoły, rodzice,

Przez piętnaście lat pracowałem w szkole. Starałem się. Oddawałem moim uczniom czas, zdolności, swoją radość, życzliwość, optymizm. Jestem nauczycielem z powołania. Malowałem szkolne ściany. Żebrałem o pieniądze na ławki, krzesła, biurka, pomoce szkolne. Po skończonych studiach nie zostałem w Warszawie. Pragnąłem wrócić. Podjąć pracę w szkole. Wiedziałem, że ta przestrzeń jest istotna, często decydująca, nie tylko dla losów poszczególnych uczniów, ale również dla wspólnoty, tej mniejszej, kurpiowskiej, i tej większej, państwowej, europejskiej, ludzkiej.

Od dwunastu lat pełnię zaszczytną funkcję wójta. Również się staram. Wspólnie z radnymi wszystkich kadencji zderzamy się z problemami, bolesnym ubytkiem uczniów w naszych szkołach, zbyt niską subwencją, którą otrzymujemy od kolejnych rządów na utrzymanie szkół.

Przez trzy ostatnie kadencje samorządowe, każda szkoła straciła połowę oddziałów, bądź połowę uczniów. Zamknięcie szkół było bolesnym doświadczeniem. Ale nawet wówczas nie przekroczyliśmy czerwonej linii. Namowy do zablokowania powstawania szkół stowarzyszeniowych uznaliśmy za pomysł błędny. Samorząd gminy miał wolę, potrafił, podjął decyzje, dzięki którym nikt z nauczycieli nie stracił pracy. Nikt. Także w szkołach stowarzyszeniowych.

Cena takiej polityki jest wysoka. Wierzyliśmy jednak, że warto ponieść, pozornie wygórowany, koszt. Wspieranie oświaty nie powinno być nigdy nazwane stratą pieniędzy. Przeciwnie. Wymaga jednak rozsądnej, odpowiedzialnej, odważnej polityki państwa, której nauczyciele oczekują od wielu lat. Szkoły traktowaliśmy jako dobro najwyższe, warte coraz trudniejszych wydatków. Samorządy nie udźwigną już skutków demografii, fatalnej deformy, ministerialnych improwizacji. Czas na systemową naprawę oświaty, debatę programową, debatę o organizacji polskich szkół, także o wynagrodzeniach nauczycielskich i pracowniczych. Nie ma prawdziwej niepodległości bez mocnych szkół, dobrze opłacanych nauczycieli i pracowników oświaty. Nie ma prawdziwej wolności bez świadomości, że edukacja musi być priorytetem i jest najlepszą inwestycją w przyszłość, przyszłość naszych dzieci i przyszłość wspólnoty. Nie istnieją silne państwa i narody, które nie potrafiły stworzyć mocnych fundamentów pod swój rozwój, i dobrze wiemy, że tymi fundamentami są oświata, edukacja, kształcenie wiedzy, realizacja śmiałych wizji, nauka, intelektualna ciekawość, rozbudzona wyobraźnie.

Szanowni Państwo, chciałbym jak najmocniej i jak najwyraźniej, bez względu na ocenę mojej deklaracji, oświadczyć, że zdecydowanie popieram żądania płacowe nauczycieli oraz pracowników szkół.

Oświadczam, że dzisiaj, w tej trudnej sytuacji, niespokojnej, pozostaję nauczycielem z krwi i kości, solidaryzuję się z moimi koleżankami i kolegami, brzydzę się każdą nagonką na środowisko nauczycieli, każdą potwarzą, każdą pogardą, skierowaną w stronę ludzi, od których zależy przyszłość mojej Ojczyzny. Nauczyciele i pracownicy szkół zasłużyli na ogromny szacunek. Nie chcą szczególnych przywilejów. Nie pragną krociowych pensji i intratnych posad. Chcą jedynie szacunku i godnych warunków pracy. Chcą nadal poświęcać się naszym dzieciom, wspierać każde ich staranie, współtworzyć ciekawą rzeczywistość, być wzorcem dla swych uczniów.

Moi oświatowi przyjaciele, nauczycielki i nauczyciele, nie marzą o rezydencjach, luksusowych samochodach, odległych podróżach. Pragną jednak spokoju dla swych rodzin, stabilizacji finansowej, szacunku. Pragną kupić, bez nerwowego liczenia pieniędzy, potrzebną książkę, album, bilet do teatru, kina, opery, muzeum. Pragną zaprenumerować specjalistyczną prasę, zobaczyć na własne oczy wartościowe zabytki, odwiedzić ważne miasta, skanseny, parki narodowe, spełniać swoje pasje i podtrzymywać ciekawe hobby. Nie znam nauczycieli, którzy cieszą się ze strajku.

Dla wielu z nich strajk był i jest perspektywą niezwykle dramatyczną, być może jednak jedyną, by wstrząsnąć sumieniami i obnażyć słabość finansowania polskich nauczycieli.

Szanowni Państwo, nie pozwólmy poniżać pracy nauczycieli. Bez względu na nasze osobiste doświadczenia, uznajmy, że oświata, szkoły, edukacja, są częścią dziedzictwa narodowego, ale również warunkiem dalszego awansu cywilizacyjnego, każdego z nas, także wspomnianych wspólnot, z których wszyscy wyrastamy. Nie pozwólmy, aby ktokolwiek zbyt lekkomyślnie przypisywał nauczycielom złą wolę, egoistyczne intencje, niechęć do ciężkiej pracy. Pogotowie strajkowe nie płynie z kaprysu, nie jest igraszką, stanowi natomiast dramatyczny apel, upomina się o dobro uczniów, naszych dzieci, i kolejnych pokoleń młodych mieszkańców naszej Ojczyzny. Środowisko szkolne potrzebuje naszej, samorządowej, rodzicielskiej, wspólnotowej, pomocy, serdecznego odruchu, gestu sympatii, odrobiny zrozumienia i ludzkiego ciepła, także ostrej świadomości, że brak solidnej edukacji, klarownego systemu szkolnego, nauczycieli-mistrzów, zaprzepaści pracę i trud wielu pokoleń, marzących o nowoczesnej Polsce i nowoczesnej szkole.

Szanowni Państwo, drodzy nauczyciele, pracownicy szkoły, chciałbym złożyć i potwierdzić osobiste świadectwo mojej bezwarunkowej wobec Was solidarności i lojalności. Jestem przekonany, że Wasza, a właściwie nasza, desperacja, ale również chłodna ocena rzeczywistości, przyniesie długo oczekiwane owoce i zdecydowaną poprawę losu oświatowej rodziny. Unikajmy polityki. Fatalny stan oświaty nie ma swoich źródeł w jednej tylko, tej, czy innej partii. Jesteśmy ofiarami wieloletnich zaniedbań. Ale to dzisiaj nauczycielska desperacja jest wyjątkowo wysoka, i to dzisiaj nadszedł czas na konkretne działania.

Szanowni Rodzice, dzisiejsza sytuacja, coraz bardziej napastliwa polityka wobec środowiska szkolnego, coraz ostrzejsza retoryka, napawa mnie ogromną troską, bólem, niepewnością. Jeśli szkoła zostanie przełamana, potraktowana bez należnego szacunku, przedstawiona w złym świetle, pozbawiona etosu, niezależności, zbrukana pomówieniami, na długo zatraci swoje autentyczne powołanie i swoją autentyczną wyjątkowość. Nie wolno milczeć! Milczenie jest nieetyczne. Milczenie jest jedynie kunktatorstwem.

Tak, to prawda, zawód nauczycielski to misja, ale tę misyjność należy mocno przedefiniować. Oznacza ona rzetelność, absolutne oddanie swoich talentów uczniom, zdecydowane poświęcenie, bezkompromisową miłość do swoich obowiązków, zadań, ludzi.

Ale misyjność od lat mylona jest z wolontariatem, półdarmową pracą, rezygnacją z własnego rozwoju, marzeń, możliwości realizowania najzwyklejszych zawodowych, duchowych, intelektualnych potrzeb. To nie nauczyciele biorą zakładników.

To oświata staje się od lat zakładniczką kolejnych wyborów, politycznych gier, mylnych wizji, ekstrawaganckich pomysłów kolejnych reformatorów, którzy za nic nie odpowiadają. Powtórzmy: milczenie jest przyzwoleniem na dewastowanie przestrzeni oświatowej. Pozostaje niezgoda! Solidarna niezgoda nauczycieli (także katechetów), pracowników oświaty, włodarzy, rodziców, włodarzy, wójtów, burmistrzów, prezydentów, radnych. Proszę o troskliwy, mocny, szczery, bezkompromisowy głos polskiego Kościoła. I jest to sprawa nie tylko herbertowskiego smaku, ale również elementarnej przyzwoitości.

Z wyrazami szacunku oraz podziwu

Dariusz Łukaszewski – Wójt Gminy Kadzidło oraz przedstawiciel NSZZ „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania.


"Takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
OKO pisze o edukacji. Wesprzyj nas.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press