0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Piotr SobikFot. Piotr Sobik

Jak żyć w kraju ogarniętym wojną? Jak mimo niebezpieczeństwa odnajdywać siły, skąd brać inspiracje? Nad tym codziennie zastanawiają się nasi sąsiedzi, Ukrainki i Ukraińcy. My też powinniśmy. Nie tylko dlatego, że to dzieje się tak blisko. Ale też dlatego, że możemy się wiele od nich nauczyć. Po to powstał ten cykl o ukraińskiej codzienności w najtrudniejszych czasach. O ludziach.

„Zbieramy żółte jajka po Kinder niespodziankach” – czytam wieczorem w mediach społecznościowych. Na zdjęciu duże pudła pełne małych żółtych plastikowych jajek, które zazwyczaj dzieci znajdują pod czekoladą mleczną.

Słyszałam wiele historii o ukraińskim wolontariacie, jeszcze z 2014 roku, który – jak pisał ukraiński pisarz Artem Czech w „Punkcie zerowym”* – „już nie pierwszy rok jest zbawczą komunią narodu”. Na front Ukraińcy w woreczkach wysyłają suszony barszcz, który wystarczy zalać wrzątkiem, batony energetyczne, robione na kuchni razem z sąsiadką z bakalii, orzechów, owsianki i miodu, pierogi i bułeczki, robione przez żony, kochane, nieznane starsze panie, żeby żołnierze poczuli zapach domu.

Oni wszyscy są nasi.

Do tego stos kartek z rysunkami dla obrońców i obrończyń z podziękowaniem i życzeniami, żeby wrócili żywi.

W szkołach czy domach kultury kobiety, dziewczynki wyplatają siatki maskujące. Puszek po kukurydzy, groszku nie wyrzucajcie, przydadzą się na świece okopowe (są potrzebne na froncie i zimą, żeby się ogrzać, i latem, żeby zagotować wodę na jedzenie z paczki czy herbatę).

Potrzeby frontu są święte.

Wszystko, co powinno iść dla „chłopców”, jak mówi się na żołnierzy, ma priorytet.

Żeby im skóra nie pękała od zimna

Oczywiście też zdarzają się przypadki, kiedy wolontariusze i wolontariuszki bywają nadopiekuńczy. Ale to nie ten.

Więc po co te jajka na froncie? Zimą skóra rąk jest przesuszona, pękająca. Żołnierzy i żołnierki przez to, że doby spędzają w okopach, mają przemarznięte ręce. Trzeba zadbać o ich dłonie. Lekarze wpadli na pomysł, że będą produkować nawilżające kremy, maści dla ochrony skóry. Zwykłe pudełeczka, jak na podróż, się nie nadają. Zakrętki się gubią, maści się psują. Przecież w okopach żołnierze nie mają komód, toaletek czy szafek nocnych. Jajka Kinder świetnie spełniają funkcję pojemnika**. Lekarze przyklejają do żółtek opis maści. Świetne niespodzianki.

* W polskim tłumaczeniu książka ukazała się w 2019 roku. (Warsztaty Kultury, Lublin). Przełożył Marek S. Zadura.

** Aktualizacja 26.02.2024

W Krakowie zbiórkę żółtek prowadzi Ivanna Karvatska. Chętni do pomocy mogą się kontaktować bezpośrednio z wolontariuszką: Facebook i Instagram.

;

Udostępnij:

Krystyna Garbicz

Jest dziennikarką, reporterką, „ambasadorką” Ukrainy w Polsce. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media.

Komentarze