Zgodnie z logiką Mariusza Muszyńskiego wszelka władza w państwie należy do osoby obsługującej drukarkę w Rządowym Centrum Legislacji. Władza nie pochodzi od narodu, bo wszystkie decyzje prezydenta, premiera, Sejmu, Senatu, Trybunału Konstytucyjnego oraz sądów wymagają zgody osoby, która te decyzje publikuje

Tuż przed weekendem z bazy orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego zniknęły trzy wyroki, których nie uznawało Prawo i Sprawiedliwość. Wygumkowano tylko wyroki – w sprawach dotyczących ustaw o TK o sygnaturach K 45/15, K 39/16, K 44/16, na stronie Trybunału zostały wszystkie dokumenty poza sentencjami wyroku i komunikatem po jego ogłoszeniu. Polityczny wymiar tej sprawy jest oczywisty – wyroki z 9 marca, 11 sierpnia i 7 listopada 2016 roku usunięto, bo nie podobały się politykom PiS. Ci uparcie twierdzili, że zostały wydane niezgodnie z prawem.

W niedzielę usunięcie wyroków postanowił wyjaśnić jeden z sędziów-dublerów, Mariusz Muszyński. W dwóch zdaniach udało mu się zamknąć wszystkie przekłamania Prawa i Sprawiedliwości w sprawie tych orzeczeń.



Drukarze rządzą światem


Ponieważ nie weszły one do systemu prawnego, bo nie zostały ogłoszone w Dzienniku Ustaw, to nie ma podstaw do tego, aby tkwiły w bazie orzecznictwa i komplikowały rzeczywistość prawną.

Mariusz Muszyński, PAP - 14/05/2017


Nonsens. Nieopublikowane nie znaczy nieważne


Zgodnie z konstytucją (art. 190 ust. 1) wyroki Trybunału Konstytucyjnego są ostateczne i mają moc powszechnie obowiązującą. Wbrew temu, co twierdzi Mariusz Muszyński, te przymioty przysługują im niezależnie od tego, czy zostanie dopełniona procedura wynikająca z art. 190 ust. 2, zgodnie z którym „podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu w organie urzędowym, w którym akt normatywny był ogłoszony” oraz art. 190 ust. 3, który stanowi, iż „orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, jednak Trybunał Konstytucyjny może określić inny termin utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego”.

Konsekwencją wywodu Mariusza Muszyńskiego byłoby więc uznanie, że wszelka władza w państwie należy do osoby obsługującej drukarnię „Dziennika Ustaw” i „Monitora Polskiego” w Rządowym Centrum Legislacji. Jeżeli wyroku nie opublikowano, to znaczy, że nie obowiązuje.

Brak publikacji wyroków to złamanie konstytucji przez premier Beatę Szydło oraz szefową Kancelarii Premiera, Beatę Kempę.

Złamanie prawa nie unieważnia wyroków Trybunału Konstytucyjnego, podobnie jak piramidy finansowe nie legalizują oszustw.

Echo prezesa


Co do tego, jaki charakter mają te rozstrzygnięcia, jest dyskusja, bo zostały one wydane z naruszeniem prawa.

Mariusz Muszyński, PAP - 14/05/2017


Bzdura. PiS podważyło te wyroki siłą, nie argumentami.


Dyskusja, o której mówi sędzia-dubler, została zakończona zanim się zaczęła, ponieważ art. 195 ust. 1 ustawy zasadniczej stanowi, że „sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji”. Powołując się na ten zapis sędziowie Trybunału Konstytucyjnego uznali, że skoro nie da się orzekać o zgodności z konstytucją przepisów ustawy na podstawie tej właśnie ustawy – tego właśnie chciało PiS – pozostaje im orzekać na podstawie konstytucji.

Taka procedura dotyczyła dwóch ustaw (z 22 grudnia 2015 oraz 22 lipca 2016 roku), których celem było sparaliżowanie prac Trybunału Konstytucyjnego w czasie, gdy prezesem TK był prof. Andrzej Rzepliński. Udało się to tylko częściowo, ponieważ przez wiele miesięcy TK zamiast rzeczywistej pracy zajmował się badaniem kolejnych ustaw o Trybunale Konstytucyjnym oraz domaganiem się od prezydenta i rządu publikacji i wykonania jego wyroków.

Choć trzy wyroki nie zostały w ogóle opublikowane, a dwa – z 3 i 9 grudnia 2015 roku – nie zostały wykonane, to nie ulega najmniejszej wątpliwości, że są wyrokami – zgodnie z art. 190 ust. 1 „orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne”.

Problemy dopiero przed nami

Dopiero PiS udało się doprowadzić do sytuacji, w której status wyroków Trybunału Konstytucyjnego jest problematyczny – ale nie z powodu podstawy prawnej działania, a z powodu włączenia przez Julię Przyłębską do składów orzekających sędziów-dublerów (Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego), skierowania na przymusowy urlop wiceprezesa Stanisława Biernata oraz wyłączenie z orzekania trzech sędziów wybranych w 2010 roku (Stanisława Rymara, Marka Zubika i Piotra Tulei).

To powoduje, że wyroki wydawane przez Trybunał sterowany przez PiS obciążone są poważnymi wadami formalnymi, których możliwości zaistnienia nie przewidział ustawodawca – nie ma procedury odrzucenia wyroku Trybunału Konstytucyjnego lub stwierdzenia, że wyroki wydane przez nieprawidłowo obsadzone składy prowadzą do naruszenia praw i wolności obywateli oraz obywatelek.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym