W wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” minister spraw zagranicznych prof. Jacek Czaputowicz bronił co prawda nowelizacji ustawy o IPN, ale w odróżnieniu od innych polityków PiS przyznał, że Polacy zabijali i nie odmówił Janowi Tomaszowi Grossowi tytułu naukowca. Prawie udało mu się też nie rozminąć z prawdą. Manipulował, ale nie mówił nieprawdy. To postęp

Prof. Jacek Czaputowicz jest z wykształcenia politologiem. Otrzymał w 2008 roku habilitację na Uniwersytecie Warszawskim na podstawie rozprawy o teoriach stosunków międzynarodowych, w 2016 roku – tytuł profesorski. Jest związany z PiS – wprawdzie nie był członkiem partii rządzącej, ale należał do jej rady programowej. Ma więc w PiS niewątpliwie status intelektualisty.

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” (7 lutego 2018) mówił jednak tak, jak gdyby do tej partii nie należał – nie było tam np. śladów antysemickich fantazji (np. sugestii, że Izraelczykom zależy naprawdę na pieniądzach za utracone w czasie wojny mienie, o czym mówili politycy rządzącej prawicy z Patrykiem Jakim na czele).

Czaputowicz przyznaje, że nowelizacja ustawy o IPN wprowadziła napięcie w kontaktach z Izraelem i USA – a Amerykanom zależało na tym, aby nowe prawo nie weszło w życie („Nie ma konfliktu. Jest różnica zdań. Polska jest i będzie sojusznikiem USA”). Lojalnie jednak broni nowelizacji, krytykowanej poza rządem PiS i Rosją przez niemal wszystkich. „Poczekajmy na stanowisko Trybunału Konstytucyjnego” – powtarza w wywiadzie dwukrotnie.

O sprawie odpowiedzialności Polaków za Holocaust mówi:

„Były przypadki Polaków, którzy wydawali Żydów, ale to są przypadki osób, które działały pod niemiecką okupacją, w sytuacji, kiedy państwo polskie nie istniało. Nie można mówić o winie narodu polskiego za Holokaust. Można mówić o winie poszczególnych jednostek. Za Holokaust odpowiadają Niemcy, którzy stworzyli system karzący za przechowywanie Żydów przez Polaków, co pokazuje dobitne przykład rodziny Ulmów”.

Komentarz OKO.press: W odróżnieniu od wielu innych polityków PiS minister wypowiada się zasadniczo w zgodzie z prawdą, broniąc przy tym linii partii. Nie zaprzecza, że zdarzały się przypadki, w których Polacy wydawali Żydów Niemcom. Nie twierdzi także, że był to margines. Fakt, że takie przypadki się zdarzały i były nierzadkie, jest już dobrze udokumentowany przez historyków. Równocześnie minister przypomina, że państwo polskie wówczas nie istniało (istniało państwo podziemne, a to nie jest to samo), a za wydawanie Żydów odpowiadają jednostki, a nie „naród polski”.

Na pytanie o to, czy np. dziennikarz „The New York Timesa” może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej za napisanie o „polskich obozach śmierci”, minister Czaputowicz odpowiada:

Czaputowicz: „Tak, jeśli celowo będzie pisał nieprawdę. Polska musi być państwem, które reaguje na próby zakłamywania historii”.

Komentarz OKO.press: Jest to manipulacja i zarazem dyplomatyczny wybieg – nie sposób bowiem wyobrazić sobie sytuacji, w której a) dziennikarz „NYT” staje przed polskim sądem oraz b) przed tym sądem można mu dowieść, że napisał nieprawdę celowo. Minister mówi więc z jednej strony to, co głosi linia partii – że dzięki ustawie Polska będzie „walczyła o prawdę” – ale równocześnie sugeruje, że w praktyce przepis będzie martwy.

Minister spraw zagranicznych mówi także, że Niemcy stworzyli w okupowanej Polsce system karzący za przechowywanie Żydów. Znów prawda – minister unika przy tym fałszywego i powtarzanego często twierdzenia, że za przechowywanie Żydów karą zawsze była śmierć; groziła, ale historycy ustalili, że często nie była wykonywana.

Prof. Czaputowicz mówi także o Jedwabnem:

„W Jedwabnem Polacy zabili Żydów i tego nikt się nie wypiera. Ustawa nie zmienia historii. Nie można jednak piętnować narodu za działania jednostek, a nawet grup osób, które zabijały lub wydawały Żydów. Na obszarze Polski w czasie II wojny światowej panował terror. Czynili tak z różnych pobudek: strachu, chciwości. Ale były to czyny jednostki, a nie zorganizowane działanie państwa czy narodu”.


W Jedwabnem Polacy zabili Żydów i tego nikt się nie wypiera. Ustawa nie zmienia historii

Jacek Czaputowicz, Wywiad w "Rzeczpospolitej" - 08/02/2018

Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta


Zabili Polacy, ale PiS często neguje ten fakt


Komentarz OKO.press: Znów prawda, co potwierdzają nie tylko badania Jana Tomasza Grossa, ale także oficjalne wyniki śledztwa IPN. Prawdą jest także, że były to czyny jednostek, a nie instytucji państwa polskiego.

Nie jest także jasne – co analizowaliśmy w OKO.press – co politycy PiS rozumieją poprzez „działanie narodu” i w jakim znaczeniu „naród” mógłby odpowiadać za działanie jednostek.

Na pytanie o widoczną w Polsce w ostatnich dniach falę antysemickich haseł i wypowiedzi – np. na transparentach podczas demonstracji narodowców pod pałacem prezydenckim 5 lutego 2018 czy w niektórych programach TVP – minister znów nie zaprzecza faktom i nie próbuje bronić polskich antysemitów ani twierdzić, że antysemityzmu w Polsce nie ma. Twierdzi jednak:

„Angela Merkel ostatnio mówiła, że w Niemczech żadna żydowska szkoła czy synagoga nie może funkcjonować bez ochrony. We Francji podobnie. Na tym tle Polska jest oazą spokoju. Pojawiają się wypowiedzi o treściach antysemickich, tak jak w Izraelu o treściach antypolskich”.

Komentarz OKO.press: Minister prawdziwie wskazuje na problem, który mają z narastaniem nastrojów antysemickich kraje zachodniej Europy. Np. w styczniu 2018 „The New York Times” pisał o emigracji Żydów z Francji i antysemickich hasłach Frontu Narodowego (oraz niektórych środowisk muzułmańskich). We wrześniu 2017 roku gazety pisały o ataku na żydowską rodzinę pod Paryżem wywołanym względami religijnymi. Liczba ataków na synagogi i instytucje żydowskie w ostatnich latach systematycznie rośnie. Równocześnie jednak bagatelizuje ten sam problem w Polsce, co znów jest zgodne z linią partii, ale jest manipulacją.

Prof. Czaputowicz wypowiada się także jednoznacznie o pomysłach pociągnięcia do odpowiedzialności Jana Tomasza Grossa:

„Profesor Tomasz Gross jest naukowcem i mimo że nie zgadzam się z tezami jego prac, to ustawa go nie dotyczy. Jest swoboda prowadzenia badań naukowych i prof. Gross ma prawo do swoich poglądów. On nie używa określenia «polskie obozy śmierci»”.

Komentarz. OKO.press: Zapis ustawy wyłączający działalność „naukową i artystyczną” spod sankcji karnych był wielokrotnie krytykowany przez naukowców – m.in. dlatego, że nie wiadomo, kto ma decydować, co jest nauką, a co nie jest (i jaka wypowiedź ma naukowy charakter). Papierkiem lakmusowym jest w tej sprawie postać prof. Jana Tomasza Grossa, demonizowanego przez narodowców, którego prace zawierają bardzo ostre tezy na temat antysemityzmu w Polsce (także w czasie okupacji) i współpracy dużej części społeczeństwa polskiego z Niemcami w mordowaniu Żydów i pozbawianiu ich majątku.

Wielu polityków prawicy odmawia jednak Grossowi statusu naukowca, chociaż jest profesorem historii na jednym z najlepszych uniwersytetów na świecie (Princeton University), a pracę doktorską z socjologii obronił na innym prestiżowym uniwersytecie, Yale, w 1975 roku. W USA nie ma habilitacji i profesura jest stanowiskiem uczelnianym, a nie – jak w Polsce – tytułem naukowym przyznawanym przez władze państwowe. Gross więc habilitacji nie zrobił, bo ani nie musiał, ani nie była mu do niczego potrzebna.

Zauważmy jednak, że stanowisko ministra spraw zagranicznych jest w tych kwestiach odosobnione. Np. 7 lutego 2018 roku w radiu TOK FM wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz’15) nazwał Grossa „publicystą”.

Wypowiedź Czaputowicza wzburzyła już narodowców. Jeden z ich liderów, poseł Krzysztof Bosak, napisał na Twitterze:

Minister Czaputowicz rozminął się w wywiadzie z prawdą jednoznacznie raz – w kwestii odwołania Ryszarda Czarneckiego z funkcji wiceszefa Parlamentu Europejskiego za porównanie europosłanki Róży Thun (PO) do szmalcowników. Czaputowicz powiedział:

„Jest to zła decyzja. Odwołanie Ryszarda Czarneckiego za przypisywane mu słowa nie przysłuży się wzmacnianiu demokracji europejskiej. Politycy wypowiadają różne słowa w ferworze polemik politycznych”.

Komentarz OKO.press: Nieprawda. Słowa o „szmalcownikach” nie były Czarneckiemu „przypisywane” przez bliżej nieokreślonych złych ludzi, on je rzeczywiście wygłosił. Sam zainteresowany temu akurat nie zaprzeczał. Byłoby zresztą trudno.

Z jednej strony jest nam w OKO.press przyjemnie czytać wypowiedzi polityka PiS, który nie fantazjuje i nie rozmija się notorycznie z prawdą. Z drugiej – minister Waszczykowski dostarczał nam znacznie więcej frajdy. Minister Czaputowicz mówi w zgodzie z linią partii i manipuluje, ale przynajmniej robi to z klasą.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym