Wbrew obiegowej opinii sondaże zwykle bardzo dobrze przewidują wynik wyborów, ale błąd pomiaru i niespodzianki na ostatniej prostej kampanii sprawiały kilka razy w historii polskiej demokracji, że wieczór wyborczy był zaskakujący

W 2001 roku wszystko wskazywało na to, że SLD jako pierwszy komitet wyborczy w III RP uzyska w Sejmie większość mandatów. Chaos mniejszościowych rządów AWS po rozpadzie koalicji z Unią Wolności i ujawniona tzw. dziura Bauca zwiastująca katastrofę budżetową – wszystko to działało na korzyść Sojuszu.

2001: Smutny wieczór SLD

Sondaże w ostatnim  tygodniu również nie pozostawiały wątpliwości. Opublikowane we wtorek przed wyborami badanie TNS OBOP dawało SLD 43 proc. poparcia, sondaż tego samego ośrodka dla „Wyborczej” tuż przed ciszą wyborczą prognozował 46 proc. dla Sojuszu i stabilną większość w Sejmie – 239 mandatów.

Podczas wieczoru wyborczego w TVN Tomasz Lis zaprezentował badanie exit poll zrobione w dniu wyborów: SLD miało 43 poparcia i prognozowane 232 mandaty w Sejmie. Ale kiedy kamery pokazały sztab wyborczy Sojuszu, atmosfera była raczej pogrzebowa niż weselna. Marek Borowski gorączkowo obliczał coś na kartce, również inni politycy byli wyraźnie zaniepokojeni. Okazało się, że mieli rację.

Po ogłoszeniu oficjalnych wyników przez Państwową Komisję Wyborczą okazało się, że SLD zdobyło nieco ponad 41 proc. poparcia i 216 mandatów.

Dlaczego SLD nie zdobył wtedy prognozowanej przez sondaże bezwzględnej większości. Najczęściej wskazuje się wystąpienie Marka Belki, który tuż przed głosowaniem przedstawił dość radykalny plan naprawy finansów publicznych, co mogło przestraszyć część wyborców na ostatniej prostej. Swoją rolę odegrała również zmiana metody przeliczania głosów na mandaty przegłosowana przez AWS i UW, z d’Hondta na metodę Sainte-Laguë, łaskawszą dla mniejszych ugrupowań.

2007: PiS wyprzedzony w ostatniej chwili

Przeliczyło się również Prawo i Sprawiedliwość w 2007 roku. Kiedy Sejm podejmował we wrześniu decyzję o skróceniu kadencji i przyspieszonych wyborach, PiS mógł liczyć wówczas na stabilną ok. pięciopunktową przewagę nad Platformą Obywatelską.

Jeszcze dwa tygodnie przed wyborami sondaż Pentora dla tygodnika „Wprost” prognozował zwycięstwo partii Jarosława Kaczyńskiego z solidną aż dziewięciopunktową przewagą. W tym samy czasie badanie dla „Wyborczej” dawało PiS trzy punkty przewagi. Trendy zmieniła słynna debata Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim na kilka dni przed wyborami. Wywróciła sondażowe trendy w ostatnim tygodniu kampanii.

Ostatnie badania OBOP przed wyborami prognozowały 44-proc. poparcie dla PO. Badanie „Wiadomości” TVP dawało z kolei Platformie aż 47 proc. głosów i bezpieczną, samodzielność większość w Sejmie.

Ostatnia prosta okazała się wtedy dla PiS pasmem katastrof, ale nadzieje PO na samodzielne rządy również zostały zweryfikowane przez wyborczą rzeczywistość. Partia Donalda Tuska otrzymała ostatecznie 41,5 proc. i 209 sejmowych mandatów.

2005: PiS wygrywa wbrew sondażom

Sondaże przed wyborami dawały wyraźną przewagę Platformie Obywatelskiej. Jeszcze dwa tygodnie przed głosowaniem PO miała przewagę aż dziewięciu punktów procentowych. Badania w ostatnim tygodniu pokazywały topniejącą różnicę między PO a PiS, ale ugrupowanie Donalda Tuska  w ostatnim sondażu PBS dla „Wyborczej” wciąż miała pięć punktów przewagi.

W dniu wyborów okazało się, że Prawo i Sprawiedliwość wygrało z przewagą nieco ponad 2,5 pkt. proc.

 

OKO prześwietla kandydatów na prezydenta.
Dzięki Twojemu wsparciu.

Pochodzi z Sieradza. Socjolog, redaktor, publicysta. Wieloletni dziennikarz i redaktor "Gazety Wyborczej".


Komentarze

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press