O sprytnych braciach i zazdrosnym sąsiedzie, czyli jak KOWR Norberta Kaczmarczyka wspierał
Posłuchajcie opowieści zza gór i lasów, a konkretnie z Małopolski. Żyło tam dwóch braci: Konrad, który miał traktor i Norbert, który miał drukarkę i fotel wiceministra. Mieli też ziemię; wg Konrada nawet 1000 hektarów. Ale chcieli jeszcze 140 ha. I dostali. Od kogo? O tym w podcaście!
Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa wsparł Konrada Kaczmarczyka, gdy temu zamarzyło się poddzierżawić ziemię od 70-letniego mieszkańca wsi Kępie w Małopolsce. Kłopot w tym, że żaden z rolników z tej wsi, teoretycznie chronionych ustawą PiS o obrocie ziemią rolną, nie dostał takiej oferty. Tylko jeden Konrad Kaczmarczyk, który nawet tam nie mieszkał.
"Ludzie z tej gminy o takiej umowie jak poddzierżawa nawet nie słyszeli" - opowiada Szymon Jadczak, dziennikarz śledczy WP.pl. I nic dziwnego, że nie słyszeli. Poddzierżawa wedle ustawy to wyjątek, rozwiązanie tymczasowe i dla sytuacji nagłych. Słyszał za to o niej krakowski oddział KOWR i kilka dni później już bracia Kaczmarczykowie. Spakowali więc drukarkę, zdobyli numer rolnika-emeryta i ruszyli po swoje.
O tym, co było dalej i dlaczego to skandal opowiada w podcaście "Powiększenie" Szymon Jadczak. Jadczak wraz z Pawłem Figurskim opisali, jak rządowa agencja zastosowała wyjątek w przepisach, by Kaczmarczykowie mogli ominąć publiczny przetarg i ostrą licytację wśród sąsiadów. Posłuchaj tej opowieści! Zaprasza Agata Kowalska. Masz komentarz? Odezwij się do autorki: [email protected]

Komentarze