250 pomników w koszulkach z Konstytucją. "Były głosy, by założyć maski, to nas kamery nie rozpoznają. Oszaleliście? - odpowiedziałam. Chcecie, byśmy wieszali Konstytucję jak przestępcy? Marzyła mi się taka idiotyczna, alergiczna reakcja władz. Nie rozczarowali mnie. Głupie, przestraszone rządy, boją się napisu - opowiada Magdalena Filiks z KOD

„To był najbardziej wzruszający moment. Ludzie stanęli wokół, jeszcze puściłam im »Sen o Warszawie« Niemena. Jak zobaczyłam, że płaczą, to sama się popłakałam. Król tak pięknie wyglądał w konstytucyjnym stroju. Biedna nasza Polska, pomyślałam”.

„Sama zadzwoniłam na policję, powiedziałam, że to ja nałożyłam »Konstytucję« Kaczyńskiemu. Tu jest mój adres,  jeśli chcecie po mnie przyjść, to proszę, tylko uprzedzam, że będzie draka na pół Polski. Bo mam prawo promować Konstytucję, a dla prezydenta Kaczyńskiego to zaszczyt mieć na sobie taką koszulkę. Więc będziecie mnie – chłopaki – musieli zakuć”.

Magdalena Filiks, wiceliderka KOD i szefowa ruchu w Szczecinie opowiada OKO.press o tym, jak setki aktywistów  ubrało ponad 250 pomników  koszulki z „Konstytucją”.

Pierwsza była z zemsty na „Solidarności”

„W środku nocy obudziłam się 1 sierpnia z pomysłem, że trzeba ubrać w koszulki z Konstytucją wszystkie pomniki w Polsce. Wyrwałam ze snu męża i wymieniam: i Kopernika, i Chopina, i Syrenkę, i wrocławskie Krasnoludki… Powiedział coś w rodzaju, że mi od tego KOD już całkiem odbiło” – opowiada OKO.press Magdalena Filiks.

Dokładniej rzecz biorąc, pierwszą koszulkę założyliśmy Lechowi Kaczyńskiemu już 28 lipca, trochę z zemsty na szczecińskiej „Solidarności”. Łukasz Olejnik z Benią [aktywistka nie podaje swego nazwiska – red.] ozdobili pomnik Lecha Kaczyńskiego białym tiszertem z apelem do prezydenta Dudy: „Konstytucja, Jędrek!”.

Z zemsty, bo gdy pomnik zmarłego prezydenta był 16 czerwca 2018 z wielką pompą odsłaniany, służby miejskie nie dopuściły demonstrantów z KOD. Zgromadzenie było publiczne, ale nas wykluczyli. Wrzeszczeli na nas, pluli.

Olejnik obawiał się nawet, że będzie wzywany, bo następnego dnia od rana na paskach TVP Info leciał tekst, że poszukiwany jest sprawca nałożenia koszulki.

Te paski mnie sprowokowały, żeby przełamać strach, jaki miały budzić i pokazać PiS, że się nie boimy.

Dlatego później zrobiliśmy konferencję z Łukaszem w koszulce „WANTED” – sam ujawnił swoją tożsamość.

Były nawet głosy, żeby zasłonić twarze

Porozumiałam się z trzynastoma działaczami w całym kraju. Ustaliliśmy, że zrobimy to w nocy 2 na 3 sierpnia. Trzy osoby się wykruszyły, ale pozostali nałożyli koszulki 30 pomnikom w 7 miastach. Ja przyodziałam Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie, żeby mu nie  było przykro, że stracił poprzednią.

W Warszawie grupa czworga ubrała Syrenkę, Praską Kapelę Podwórkową, Agnieszkę Osiecką. W Krakowie pracowały trzy osoby, w Szczecinie cztery przy Kaczyńskim, a druga grupa przy Marynarzu. Pięknie też wyszły Baby Pruskie na starówce olsztyńskiej.

 

   

Na początku był strach. Zwłaszcza, że dwaj działacze z Białej Podlaskiej pomyli się o dzień i nałożyli koszulkę Lechowi Kaczyńskiemu już w nocy z 1 na 2 sierpnia. I znowu leciały w TVP Info materiały o przestępcach. Niektórzy z nas dali się zastraszyć.

Były nawet głosy, że może zróbmy to w maskach, żeby kamery nas nie rozpoznały. Powiedziałem, że chyba poszaleliście. Chcecie żebyśmy wieszali Konstytucję w maskach, jak przestępcy?

W Szczecinie sama zadzwoniłam na policję,  z którą KOD dobrze żyje, o ile to możliwe w takim państwie. Znajomemu policjantowi powiedziałam, że to ja nałożyłam „Konstytucję” Kaczyńskiemu. Tu jest mój adres, telefon, jeśli chcecie po mnie przyjść, to proszę, tylko uprzedzam, że będzie draka na pół Polski. Z własnej woli nie pójdę, bo

mam prawo promować Konstytucję, a dla prezydenta Kaczyńskiego to zaszczyt mieć na sobie taką koszulkę. Więc będziecie mnie – chłopaki – musieli zakuć.

Z tego co wiem, szczecińska policja jako pierwsza powiedziała, że nie będzie za koszulki ścigać, wbrew prokuraturze. Brudziński groził podobno zwolnieniami, afera była jak się patrzy. Po tych konferencjach policji i paskach TVP Info, to była śmieszna kapitulacja.

Patrzyli na naszego króla i płakali

Po tej pierwszej nocy odzew był niesamowity, efekt kuli śniegowej. Skończyłam liczyć na 250 pomnikach, w połowie września.  Pisali o tym w całej Europie, nawet w Brazylii pisali, że bardzo im się podoba przesłanie. Bo Konstytucja to jest przecież taka umowa społeczna, która obowiązuje i władzę, i obywateli. Polacy ubierali pomniki w Brukseli, nawet w Singapurze.

Masa ludzi zaczęła nosić takie koszulki. Także młodych. Ostatnio w restauracji w Sopocie widziałam pięć osób w „Konstytucji”, siedzieli przy jednym stole, tak się widać umówili. To się nazywa budowanie wspólnoty wartości, prawda?

Ostatni miał być król Zygmunta III Waza na Placu Zamkowym w Warszawie, w niedzielę 16 września. I był.

Złożyliśmy wniosek o zgodę na nałożenie królowi koszulki, ale nie doczekaliśmy się na odpowiedź. Dostaliśmy za to pozwolenie na to, by wjechać dźwigiem na Plac Zamkowy. Mimo tego policja swoim ciałem blokowała nasz dźwig. Powiedziałam im: panowie, my to i tak zrobimy, nawet jeśli wasz umysł tego nie ogarnia.

I wiesz, to był najbardziej wzruszający moment. Jedyna akcja w środku dnia, ludzie stanęli wokół, jeszcze puściłam im „Sen o Warszawie” Niemena. Jak zobaczyłam, że ludzie płaczą, to sama się popłakałam. Król tak pięknie wyglądał w konstytucyjnym stroju. Biedna nasza Polska, pomyślałam.

Syrenka też była dla mnie wzruszająca. Ona z kolei wyglądała trochę bezradnie. Za to Smok Wawelski był komiczny. Jak ział ogniem w koszulce z „Konstytucją”, to ludzie pękali ze śmiechu, że władza taka bezsilna.

Rolnik na polu, policja nachodzi rodzinę

Ale momenty też były. W Białej Podlaskiej – akurat dzisiaj [5 października] dwaj działacze KOD dostali zawiadomienie o umorzeniu postępowania przez prokuraturę, ale swoje przeżyli. Wrócili z akcji o świcie, wrzucili informację i zdjęcie na FB. Ryszard Filipiuk, który jest rolnikiem, pojechał traktorem na pole. A policja wpada mu do domu. Krzyczą na żonę, gdzie się pani mąż ukrywa, wnuczka płacze, jego mama – po zawale – przerażona, zabierają aparaty, komórki – nawet telefon żony! I to zupełnie niepotrzebnie, bo policja wiedziała, że jak tylko wróci do domu, to się stawi na przesłuchanie.

Aż miałam poczucie winy, że ich wpuściłam w coś takiego. Stanisław Dembowski (67 lat) od razu dostał zarzut znieważenia pomnika z kodeksu karnego, ale się nie przyznał [rozmowa w TOK.FM – red.]

W ogóle ludzie się tej władzy boją. Rozumiem, ale to jest smutne. Każdy musi to jakoś przejść po swojemu.

Ja się już nie boję, ani trochę. Jak mi przebijają opony, to wymieniam.

[OKO.press: A ile razy ci przebili opony?]

Trzy razy. Pogróżki na FB dostaję non stop.

„Ty konfidencie! Niedługo umrzesz”

Puentą akcji koszulkowej było małżeństwo z Gdańska Mirosław i Ewa Pokorscy, którzy pojechali na mistrzostwa świata siatkarzy do Włoch w pięknych koszulkach z Konstytucją. To są działacze KOD, ale akcja była ich własna.

Potem obczaili, że jak sędzia pokazuje, która drużyna ma serwować, to kamery idą na sędziego. A oni akurat mieli miejsce za nim.

Więc jak sędzia wyciągał prawą rękę, to Mirek prostował ramię trzymając napis Konstytucja. I to szło przez TVP i w ogóle na cały świat.

Najpierw byli zachwyceni. Ale ktoś ich namierzył i zaczęły się groźby, taka fala hejtu, pogróżki.

Jakiś kibic z PiS szarpał nawet Mirka, krzycząc „Ty konfidencie”.

A jeszcze włoska ochrona zawodów zwracała im uwagę. Stresowali się, nie byli przyzwyczajeni do takich reakcji. Ale się oswoili,  nawet poszli do mediów. Pokorski opowiadał gazecie.pl, że jacyś ludzie, których nie zna „wypisywali bzdury, że było to sfinansowane przez KOD (bzdura!), że mam firmę, bo się nakradłem, podawali moje dane, pisali, że dobrze, że jesteś stary, bo niedługo umrzesz albo nazywali moją żonę maciorą w za ciasnej koszulce”.

Władza miała się ośmieszyć. I jej się udało

Pomysł koszulek miał podwójny sens. Od dawna staraliśmy się dotrzeć z przekazem o Konstytucji. Czytaliśmy fragmenty na ulicach i w tramwajach, wywieszaliśmy cytaty na banerach. Ale

dopiero teraz udało nam się zaistnieć z Konstytucją w przestrzeni miejskiej i medialnej.

Drugim celem, było sprowokowanie władz. Miałam nadzieję, że pokażą, do czego wykorzystują policję i prokuraturę. I skompromitują się tym, że będą ścigać ludzi za „Konstytucję”.

Marzyła mi się taka ich idiotyczna, alergiczna reakcja, że się ośmieszą. I tak się stało. Władze mnie nie rozczarowały.

Policjanci po cywilu chowali się w krzakach i ściągali koszulki z Pomnika Marynarza w Szczecinie, a jak dziennikarze pytali kim są, to odchodzili bez słowa. Z pomnika Kapitana Mączki w szczecińskiej Alei Żeglarzy koszulkę ściągały dwie dziewczyny po cywilnemu, robiły przez godzinę oględziny, jak na miejscu zbrodni. Przyznały, że są z policji i wyraźnie było im głupio.

W Białej Podlaskiej policja pobierała próbki DNA z Lecha Kaczyńskiego, żeby mieć dowód, kto to zrobił.

Trzecim celem było ludziom dać trochę otuchy, że jeszcze Konstytucja nie zginęła, póki my żyjemy. I że w ogóle ta władza jest śmieszna i prostacka, takie głupie przestraszone rządy, boją się napisu. I to jakiego! Po tych doświadczeniach KOD ma następne plany na zaistnienie w przestrzeni publicznej, ale o tym cicho sza.

Mam ci coś powiedzieć o sobie? Wiceprzewodnicząca Zarządu Głównego KOD, w Szczecinie przewodnicząca regionu, mama trójki dzieci: 20, 15 i 11 lat. W grudniu 2015 współzałożycielka KOD. Ekonomistka, miałam firmę, biuro nieruchomości, ale teraz nie mam czasu, bo praca w KOD to 24 razy siedem, odpłatna w formie wielkiej satysfakcji.

Został nam jeszcze Pałac Kultury do ubrania, trzeba będzie dużo szyć.

 

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym