25 marca 2021

„Od dziś trenujemy razem". Solidarni z Homokomando ćwiczą, policja legitymuje

Policja chciała wylegitymować uczestniczki akcji solidarnościowej z Homokomando. Bo nie zachowały dystansu. Miały udowodnić, że razem mieszkają. „Za kordonem przechodziły osoby, które trzymały się za ręce, nachylały się do siebie. Nikt ich nie legitymował"

W 11 miastach odbyły się w środę 24 marca akcje solidarnościowe z Homokomando. To gejowska drużyna sportowa, która trenuje od lutego 2020 roku. „Mamy dosyć życia w szafie. Chcemy żyć jak normalni ludzie i być traktowani jak normalni ludzie. I tyle" - tłumaczył OKO.press jej pomysłodawca Linus Lewandowski.

17 marca ćwiczyli w gdańskim parku Reagana (w tym kobieta i 8-letnie dziecko). Zostali tam zaatakowani przez ok. trzydziestoosobową grupę zamaskowanych mężczyzn. Dwie osoby odniosły obrażenia i trafiły do szpitala.

Tydzień później w 11 miastach zorganizowano akcje „Od dziś trenujemy razem", m.in. w Warszawie, Krakowie, Toruniu, Łodzi, Bartoszycach, Poznaniu, Wrocławiu, a także w Brukseli i w Los Angeles.

Ćwiczenia pod tęczową flagą zaczynały się o tej samej godzinie - o 18:40. W Warszawie ćwiczenia odbywały się na tzw. patelni, czyli przed wejściami do stacji Metro Centrum.

Mnóstwo radiowozów i policjantów

„Trening polegał na gimnastyce na świeżym powietrzu do muzyki. Trochę pompek, trochę przysiadów, aerobik" - opowiada OKO.press Tomasz Sarosiek, organizator warszawskiego wydarzenia.

„Chcieliśmy unikać bliższego kontaktu między uczestnikami, musieli ćwiczyć w odstępach dwumetrowych".

Trening z Homokomando, 24.03.2021
Trening z Homokomando, 24.03.2021, fot. Robert Kuszyński/OKO.press
Trening z Homokomando, 24.03.2021
Trening z Homokomando, 24.03.2021, fot. Robert Kuszyński/OKO.press

Sarosiek oficjalnie zarejestrował zgromadzenie. W związku z tym zgodnie z prawem mogło w nim uczestniczyć pięć osób. A ponieważ akcja była legalna, ćwiczących ochraniała policja.

„Pokazałem panom policjantom te pięć osób i wytłumaczyłem, że pozostałe spontanicznie się zgromadziły, żeby poćwiczyć. Dzięki temu, że zgromadzenie było zgłoszone, pojawiło się mnóstwo radiowozów i policjantów. Chyba ze dwustu" - opowiada w rozmowie z OKO.press.

Trening z Homokomando, 24.03.2021
Trening z Homokomando, 24.03.2021, fot. Robert Kuszyński/OKO.press

Sarosiek: „Nie wiem, czego się spodziewali. Czy że przyjdzie aż tylu narodowców, czy że my będziemy robić taką dużą demonstrację?

Pierwszy raz mogę powiedzieć, że w zasadzie poczułem się bezpiecznie, jeśli chodzi o środowiska narodowe. Potem okazało się, że nie do końca, bo policja też miała swoje plany".

Treningu nikt nie zakłócał, policjanci przyglądali się z boku. W pewnym momencie nadbiegł mężczyzna i rzucił granat hukowy. Został zatrzymany.

To jednak nie koniec wydarzeń. Doszło bowiem do zaskakującej interwencji policji.

„Bo przytulały się i były za blisko”

Jedna z policjantek zwróciła się do dwóch ćwiczących dziewczyn, które jej zdaniem nie zachowały odstępu. Chciała je wylegitymować.

„Tłumaczyły, że mieszkają razem, są parą i w związku z tym nie mają takiego obowiązku. Policjantka mimo wszystko zażądała dowodów osobistych. Odpowiedziały, że nie ma podstawy i nie pozwolą się wylegitymować. Na to policja, że w takim razie zostaną zabrane na komisariat" - opowiada organizator Tomasz Sarosiek.

„To było na wyrost, nic złego nie robiły, nie były agresywne, tylko się trochę przytulały, zdaniem policjantki stały zbyt blisko" - ocenia Sarosiek. Dodaje, że dziewczyny wykonywały ćwiczenia rozciągające.

Monika Dąbrowska, aktywistka, która obserwowała te wydarzenia, opowiada OKO.press: „Policjantka stwierdziła, że potrzebuje dowodów, że razem mieszkają. Jakich dowodów?! To jest czysty absurd".

Uczestnicy zgromadzenia, z którymi rozmawiamy, podkreślają, że osoby LGBT nie mogą udowodnić, że są parą, bo w Polsce nie mają możliwości zarejestrowania swojego związku. A w dowodach osobistych nie wpisuje się miejsca zamieszkania.

„Za kordonem przechodziły osoby, które trzymały się za ręce, nachylały się do siebie. Nikt ich nie legitymował. Co dzień na Białołęce odbywają się biegi, ludzie zbierają się, oglądają ptaki, wspólnie ćwiczą. Ich też nikt nie legitymuje" - komentuje Monika Dąbrowska.

Godzina negocjacji z policją

„Policjanci otoczyli nas dość gęstym kordonem" - opowiada Starosiek.

Osoby uczestniczące w ćwiczeniach, w tym znana z ulicznych akcji Babcia Kasia, solidarnie powiedziały, że chcą, by je wszystkie zawieźć na komisariat. Rozpoczęły się negocjacje, które trwały godzinę.

Trening z Homokomando, 24.03.2021
Trening z Homokomando, 24.03.2021, fot. Robert Kuszyński/OKO.press

Policja chciała wypisać wniosek, na podstawie którego by stwierdzono, czy doszło do złamania przepisów epidemicznych. „Stopniowo policja schodziła ze swoich żądań" - opowiada Sarosiek.

„Tłumaczyliśmy, że to jest nierozsądne, bo będzie głośno, że na takiej radosnej imprezie solidarnościowej ktoś został zatrzymany i to jeszcze ze społeczności LGBT".

W końcu policja zażądała najpierw podania imion i nazwisk dwóch wspomnianych dziewczyn (bez pokazywania dowodów osobistych), potem daty urodzin i imion rodziców. Policja zobowiązała się, że za podaniem tych danych nie pójdą mandaty ani przesłuchanie.

Dąbrowska: „To jest mrożące działanie, mocno homofobiczne. Nosi znamiona prześladowania, zamiast służby obywatelowi - straszenie. Na co dzień nie spotykamy się z czymś takim, oni się spotykają z takimi rzeczami częściej, bo noszą tęczową flagę, tęczową maseczkę".

Sarosiek: „Na początku oceniałem działania policji krytycznie, bo uparli się, żeby legitymować uczestników pokojowej demonstracji. Ale na koniec udało się wynegocjować rozsądny kompromis. Muszę docenić policjantów za skłonność do ustępstw”.

Trening z Homokomando, 24.03.2021
Trening z Homokomando, 24.03.2021, fot. Robert Kuszyński/OKO.press

Rozmowy z policją zarejestrowano tutaj:

Próbowaliśmy skontaktować się z rzecznikiem policji z rejonu Warszawa-Śródmieście I, bezskutecznie. Kiedy tylko odpowie na nasze pytania przesłane mejlem, uzupełnimy tekst.

Aktualizacja, 26 marca 2021: Policja odpowiedziała na nasze pytania:

„osoba podejrzana o rzucenie materiału pirotechnicznego została zatrzymana i usłyszała już zrzut z art. 160 par 1 kk w związku z czynem o charakterze chuligańskim. Policjanci legitymowali osoby aby ustalic i potwierdzic ich toższmośc. Dlatego też prosili o okazanie dowodów osobistych.

Policjanci reagują na wszystkie ujawnione bądź zgłoszone naruszenia prawa w tym także dotyczące nie utrzymywania stosownego dystansu.

Wobec organizatora zgromadzenia zostanie skierowany wniosek do sądu o ukaranie z art. 116 par. 1 kw w związku z par.26 RRM oraz notatka do Sanepidu.

Z poważaniem podinsp. Robert Szumiata”

W Katowicach makarena i „dowody, proszę”

W Katowicach policja wylegitymowała pięć osób uczestniczących w treningu. Jak relacjonuje „Gazeta Wyborcza": „Gdy tylko grupa pięciu osób, bo właśnie tylu uczestniczyło w treningu, zaczęła robić przysiady i pajacyki oraz pompki, podeszło do nich około 15 policjantów, którzy wcześniej obstawili rynek ośmioma oznakowanymi radiowozami (przyjechały też nieoznakowane policyjne samochody). Kazali zgromadzonym wylegitymować się, ale ostatecznie pozwolili dokończyć trening. Wtedy grupa zatańczyła makarenę".

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne