0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Wladyslaw Czulak / Agencja Wyborcza.plWladyslaw Czulak / A...

Rząd z województwa lubuskiego próbuje kontrolować sytuację związaną z katastrofą ekologiczną, do której doszło na Odrze. Premier zapewnia, że wszystkie służby są postawione na nogi, a najbliższe dni powinny przynieść więcej konkretów na temat dramatu drugiej z najdłuższych polskich rzek. Czego na razie nie wiemy? Przede wszystkim - jaka substancja zanieczyściła wodę.

Odra skażona, ale nie rtęcią? Niemcy na razie nie są pewni

"Próbki są pobierane na każdym odcinku Odry. Mamy już 120 próbek. Czekamy na badania toksykologiczne ryb" - potwierdził w sobotni poranek wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba.

Znamy już za to wstępne ustalenia Niemców, którzy również bacznie przyglądają się kryzysowi na granicznej rzece. Według przesłanych OKO.press dokumentów Ministerstwo Środowiska landu Branderburgii do tej pory potwierdziło nadmierne zasolenie wody. Może mieć to związek ze śmiercią ryb, ale nie jest to jedyna przyczyna ekologicznej katastrofy - twierdzą Niemcy. Czy Odra może więc być zanieczyszczona rtęcią?

„Dalsze dane z badań, zwłaszcza dotyczące metali ciężkich, rtęci (w dalszych próbkach) i innych pierwiastków, są jeszcze wyjaśniane w laboratorium i będą dostępne w przyszłym tygodniu" - piszą przedstawiciele brandenburskiego resortu środowiska.

Ozdoba przeczy Niemcom, powołując się na... Niemców

Zaskoczenie może więc budzić wypowiedź Jacka Ozdoby, który stanowczo mówi o wykluczeniu możliwości zatrucia Odry rtęcią zarówno w polskich, jak i niemieckich laboratoriach:

"Do Ministerstwa Klimatu z Republiki Federalnej Niemiec wpłynęła oficjalna informacja, że wyniki niemieckie są tożsame z wynikami polskimi. Wykluczono zarówno po stronie niemieckiej, jak i polskiej obecność rtęci. Parametry wskazują między innymi na niewłaściwe wartości zawartości tlenu i pH" - mówił Ozdoba.

Taką samą informację podała ministra klimatu i środowiska Anna Moskwa. "Otrzymaliśmy oficjalnie od strony niemieckiej aktualne wyniki badań wody. Nie stwierdzono obecności rtęci. Analizy po obu stronach granicy wykazują wysokie zasolenie. W Polsce trwają kompleksowe badania toksykologiczne. Poinformujemy o kolejnych wnioskach" - napisała na Twitterze.

Powtórzmy więc: wbrew zapewnieniom rządu, według informacji OKO.press

wczorajsze, wieczorne pomiary nie wykluczały, że to obecność rtęci była przyczyną katastrofy ekologicznej w Odrze. Niemieckie laboratoria badają, czy jest ona obecna w wodzie, i jedynie na razie nie mogą tego potwierdzić.

"Odra jako cenny ekologicznie akwen prawdopodobnie długo się nie podniesie" - mówił wczoraj minister środowiska landu Brandenburgii Alex Vogel.

Również federalna ministra środowiska Steffi Lemke studzi na razie nastroje mówiąc, że na ostateczne ustalenie przyczyn katastrofy trzeba będzie jeszcze poczekać. Odra jest badana. "W tej chwili wiele stron stara się wyjaśnić przyczyny masowego wymierania ryb, a tym samym ograniczyć potencjalne dalsze szkody i maksymalnie ograniczyć straty" - powiedziała Lemke cytowana przez portal Money.pl.

Aktualizacja: W sobotnie popołudnie ministra klimatu i środowiska napisała na Twitterze, że znane są już pierwsze wyniki badań martwych ryb. "Państwowy Instytut Weterynajny (PIW) przebadał 7 gatunków. Wykluczył rtęć jako powód śnięcia ryb. Czekamy na wyniki badań kolejnych substancji" - przekazała Anna Moskwa. Późnym wieczorem potwierdziła, że wyniki dotychczasowych badań PIW nadal wykluczają obecność rtęci i metali ciężkich w zbadanych próbkach martwych ryb. Nadal jednak nie można wykluczyć ich obecności w wodzie - należy poczekać na dalsze wyniki kontroli polskich i niemieckich służb.

View post on Twitter

Milion za wskazanie sprawcy, czyli minimalizowanie strat według PiS-u

Być może do prawdy przybliży nas decyzja o wyznaczeniu nagrody za wskazanie winnego katastrofy. Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik zapowiedział w sobotę, że wyniesie ona okrągły milion złotych.

W ten sposób rząd próbuje nadrobić straty - bo do tej pory działał powoli i nieefektywnie. Podczas sobotniej konferencji prasowej dziennikarze pytali premiera o to, kiedy dowiedział się o sytuacji na Odrze. Wyraźnie zmieszany Mateusz Morawiecki przyznał, że musiało to być najwcześniej 10 sierpnia. Stwierdził też, że organy państwa działały opieszale. W OKO.press o niepokojących przypadkach masowej śmierci ryb pisaliśmy już czwartego sierpnia. Już w kwietniu aktywiści ekologiczni z Opolszczyzny znaleźli martwe ryby w Kłodnicy - podopolskim dopływie Odry. W lipcu o takim samym widoku mówili mieszkańcy Kędzierzyna-Koźla.

Przeczytaj także:

"WIOŚ to bada, Wody Polskie na razie podały, że to przyducha (zmniejszenie ilości tlenu w wodzie — od aut.). Ale my tego nie kupujemy. Powiem tak – na oko wędkarza widać było, że coś jest nie w porządku. Woda miała nieprzyjemny zapach, nie wyglądała naturalnie. Łowimy tam od lat, znamy ten teren. Może winne są obie te rzeczy – przyducha i zatrucie?" - zastanawiał się w rozmowie z nami na początku sierpnia Tomasz Jędrzejczyk z Polskiego Związku Wędkarskiego w sąsiadującej z Kędzierzynem-Koźlem Reńskiej Wsi. Wciąż nie wiadomo, czy zanieczyszczenie Kanału Gliwickiego w Kędzierzynie-Koźlu i Gliwicach jest związane z zanieczyszczeniem, które teraz płynie w stronę Bałtyku.

Są dymisje, będą kolejne?

Premier na razie załatwia sprawę dymisjami i zapowiada kolejne. W piątek stanowiska stracili szef Wód Polskich Przemysław Daca i główny inspektor ochrony środowiska Michał Mistrzak. Jak się dowiedzieliśmy, na gorących krzesłach siedzą również wiceszef resortu klimatu Jacek Ozdoba oraz wiceminister infrastruktury Grzegorz Witkowski. Ten drugi podczas czwartkowej konferencji prasowej obiecał, że Odra jest bezpieczna, i może się nawet do niej wejść, po czym wycofał się ze swoich planów.

W odpowiedzi na działania rządu władze nadodrzańskich regionów zawiązały samorządowy sztab kryzysowy. Jego obradom przewodniczą opozycyjni wobec centralnej władzy marszałkowie województw opolskiego, lubuskiego oraz zachodniopomorskiego. Biorą w nich udział również niektórzy starostowie, a także lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk. "Apeluję do premiera, prezydenta i prezesa PiS, by wrócili z wakacji i zajęli się zarządzaniem kryzysowym" - mówił w sobotni poranek Tusk.

Działania rządu na razie rzeczywiście nie zbliżają nas do prawdy. O wiele więcej konkretów i spokoju w ocenie sytuacji niosą ze sobą komunikaty, które wysyłają do nas Niemcy. Zupełnie inaczej jest w przypadku spóźnionej o długie tygodnie reakcji polskich służb. Pamiętajmy też, że komunikaty o braku rtęci w Odrze nie powinny nas zbytnio uspokajać. W końcu cokolwiek wpłynęło do rzeki, zabiło ją.

;

Udostępnij:

Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska i Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl.

Komentarze