OKO do słuchania: Trzy pomysły, jak uleczyć polską ochronę zdrowia [PODCAST]

Młodzi lekarze nie chcą emigrować, ale z bezsilności pakują już walizki. Problemy ochrony zdrowia po czterech latach rządów PiS przypominają zapaść systemu w czasach PRL. Czy potrzeba masowej prywatyzacji? Dr Sławomir Zagórski tłumaczy Maćkowi Piaseckiemu, że można inaczej, podając przykład Czech, gdzie mało kto leczy się prywatnie.


Komentarze

  1. Andrzej Lisiak

    Po pierwsze to nie wycierajcie sobie gęby PRL-em.
    Bo po drugie kiedy w latach 70-tych poszliśmy o 18 do przychodni – była pusta – to lekarz przyjął nas od ręki.
    A po trzecie gdy w roku 65 o czwartej rano poszedłem na pogotowie z atakiem wyrostka, to po kilkunastu minutach leżałem już na oddziale szpitalnym, a o 11 przed południem miałem go już wycinanego
    O gabinetach lekarskich w zakładach pracy nie będę wspominał. Bo sam sobie w godzinach pracy leczyłem zęby.

    • OKO.press

      No właśnie nie wycieramy sobie gęby PRL-em. Mówiłem wyraźnie, że za komuny mieliśmy większe poczucie bezpieczeństwa jeśli chodzi o opiekę zdrowotną. Było więcej lekarzy, mniejsze kolejki, poza dentystą opieka była za darmo. I i dentysta był za darmo w szkole. I jak Pan pisze w niektórych zakładach pracy. Nie tęsknimy za starym systemem, ale dzisiejsza opieka zdrowotna pod wieloma względami wydaje się nam gorsza, gorzej zorganizowana, mniej bezpieczna. I jest to smutne.

      • Andrzej Lisiak

        Ja – o paradoksie – też nie tęsknię za PRL-em (ale tylko z powodu braku kolejek w sklepach) natomiast potrafię odróżnić dobro od zła, którego z pewnością było w PRL-u mniej niż się o tym głosi.
        Proszę w pisać w Google hasło: "Moje odkrycia w PRL-u i w III RP – Andrzej Lisiak". Tam jest jeden z powodów, który stawia wyżej PRL od III RP

  2. Alicja Zapała

    Za komuny lekarz odsyłał pacjenta do specjalisty po postawieniu diagnozy tak, żeby specjalista od razu mógł zająć się leczeniem. Dzisiaj lekarz rodzinny nie robi badań (oprócz podstawowych) ponieważ nie wolno mu (ale również dlatego, że to uszczupli jego budżet, a po co?) i wysyła do specjalisty niezdiagnozowanego pacjenta. Ja sama zostałam bez badań wysłana do reumatologa, zajęłam komuś kolejkę po to, żeby reumatolog powiedział, że on tu nie ma nic do roboty. I dalej nie wiem co mi dolega, dalej cierpię na bóle, których lekarz rodzinny nie chce dalej diagnozować bo jak mówi nie wie co mi jest.
    Druga sprawa, to chciałam się zwrócić do wszystkich miłośników prywatnej służby zdrowia: w USA jest tylko prywatna służba zdrowia i przez to, że nie ma konkurencji w postaci publicznej służby zdrowia jest potwornie droga i ludzie po prostu się nie leczą. Ubezpieczenia są również bardzo drogie, a te dostępne cenowo nie obejmują praktycznie niczego.
    No i jeszcze wyjazdy lekarzy za granicę. Mam mieszane uczucia, z jednej strony rozumiem, że chcą żyć i pracować w miarę po ludzku, ale z drugiej strony to my płacimy za ich studia. Jeżeli chcą wyjechać niech zwrócą koszty tych studiów. Za komuny był obowiązek pracy dla osób, które ukończyły studia, wtedy tego nie rozumiałam, dzisiaj wiem dlaczego.
    I na koniec moja refleksja po rozmowie z miłośniczką PiS jest taka, że lekarze to następna kasta do zlikwidowania bo pielęgniarki się obijają i kradną lekarstwa, a lekarze to obiboki i w państwowym szpitalu przyjmują tylko tych co zapłacą, a na sorach wychodzą sobie pospać.

  3. barbara rożniatowska

    Tylko redaktor Joanna Solska czasem informuje,że są duże grupy Polaków,które nie płacą ubezpieczenia zdrowotnego.Nigdy nie widziałam danych statystycznych na ten temat,a kiedyś trzeba zacząć to tłumaczyć.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press