Wicemarszałek Stanisław Tyszka oskarżył ukraińskie pielęgniarki w Polsce o to, że przez ich niekompetencję umierają pacjenci. Protestowała ambasada Ukrainy, dementowało Ministerstwo Zdrowia, ale wicemarszałek uparcie milczy. OKO.press składa skargę do Komisji Etyki Poselskiej

Przypomnijmy: wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka z klubu Kukiz’15 w programie TVN24 „Kawa na ławę” 27 maja 2018 roku powiedział: „Uzupełnia się braki w szpitalach pracownikami z Ukrainy, często niżej wykwalifikowanymi. Przez to umierają ludzie”.

W sprawę zaangażowało się Ministerstwo Zdrowia, które na pytanie OKO.press odpisało: „Ministerstwo Zdrowia nie zna żadnego przypadku zgonu pacjenta spowodowanego błędem medycznym pielęgniarki ukraińskiej lub brakiem jej profesjonalizmu”.

Przeprosin za „haniebną i ksenofobiczną wypowiedź” domaga się też ambasada Ukrainy. A wicemarszałek Stanisław Tyszka, dr nauk humanistycznych, prawnik i filozof, milczy. Mimo wielokrotnych prób, nie udało nam się uzyskać od niego żadnego komentarza. Nie odpowiedział też na oświadczenie ambasady Ukrainy.

Skarga OKO.press do Komisji Etyki Poselskiej

Oto pełna treść skargi, którą wysłaliśmy do Komisji Etyki Poselskiej oraz do wicemarszałka Tyszki:

Szanowni Państwo,

Zgodnie z Regulaminem Komisji Etyki Poselskiej, w imieniu Fundacji OKO.press wnoszę o zajęcie się przez Komisję Etyki Poselskiej wypowiedzią wicemarszałka Stanisława Tyszki z klubu Kukiz’15, który w programie TVN24 „Kawa na ławę” 27 maja 2018 roku powiedział: „Uzupełnia się braki w szpitalach pracownikami z Ukrainy, często niżej wykwalifikowanymi. Przez to umierają ludzie”.

Wicemarszałek Tyszka w żaden sposób nie udokumentował swoich oskarżeń wobec pielęgniarek czy lekarzy z Ukrainy.

OKO.press poprosiło o opinię Ministerstwa Zdrowia. Uzyskaliśmy odpowiedź, że „Ministerstwo Zdrowia nie zna żadnego przypadku zgonu pacjenta spowodowanego błędem medycznym pielęgniarki ukraińskiej lub brakiem jej profesjonalizmu. (…) Polskie szpitale nie zatrudniają pielęgniarek z Ukrainy o kwalifikacjach niższych niż wymagane. Pielęgniarki z zagranicy, które aktualnie pracują w polskich placówkach ochrony zdrowia, mają prawo wykonywania zawodu, co jest jednoznaczne z posiadaniem niezbędnych kwalifikacji do sprawowania opieki – na równi z polskim personelem medycznym”.

Wypowiedź marszałka Tyszki jest więc sprzeczna z prawdą, i tym samym stanowi złamanie zasady rzetelności, którą powinni kierować się posłowie, wyrażonej w art. 5 Uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 17 lipca 1998 roku.

Bezpodstawne oskarżenie ukraińskiego personelu medycznego o spowodowanie śmierci polskich pacjentów jest co gorsza naruszeniem godności obywateli Ukrainy w Polsce, a więc złamaniem punktu 6  – zasady dbałości o dobre imię Sejmu.

Wypowiedź posła Tyszki jest w sposób oczywisty ksenofobiczna i jako taka jest złamaniem art. 32 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, który zabrania dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Naraża też na szwank stosunki polsko-ukraińskie.

W sprawę zaangażowała się też ambasada Ukrainy w Polsce, która zażądała przeprosin od wicemarszałka Tyszki. W oświadczeniu napisała: „Sugerując, iż przez zatrudnianie w szpitalach pracowników z Ukrainy o rzekomo niższych kwalifikacjach umiera więcej ludzi, Pan Wicemarszałek przekroczył poziom przyzwoitości i pozwolił sobie na tak haniebne i niedopuszczalne pomówienie obywateli Ukrainy. Żądamy przeprosin. (…) Pomijając sam fakt rozpowszechniania zwykłych plotek, niemających nic wspólnego z rzeczywistością, rażąca swoim charakterem ksenofobicznym jest prymitywna próba przerzucania winy na obcokrajowców. Jest to posunięcie niegodne osoby publicznej posiadającej tak wysokie stanowisko w Sejmie Rzeczypospolitej”.

Oczekujemy pilnego zajęcia się tą wypowiedzią zgodnie z Regulaminem Komisji. Zwłaszcza, że marszałek Tyszka najwyraźniej ignoruje problem. Nie odpowiada na nasze pytania kierowane drogą mailową, na Twitterze i przez Facebooka. Także biuro poselskie Kukiz’15 nie reaguje. Z naszych informacji wynika też, że marszałek Tyszka nie odpowiedział też Ambasadzie Ukrainy. Najwyraźniej nie zamierza przepraszać ani wycofywać się ze swojej wypowiedzi.

Pozdrawiam,

Piotr Pacewicz

OKO.press

Ambasada Ukrainy: Apelujemy o potępienie i wyciągnięcie konsekwencji dyscyplinarnych

Oto komentarz Ambasady, zamieszczony na Facebooku 29 maja.

„Ambasada z ubolewaniem przyjęła spekulatywną wypowiedź na temat pracowników medycznych z Ukrainy, której dopuścił się Wicemarszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z ramienia Kukiz’15 Pan Stanisław Tyszka na antenie TVN24 w dniu 27 maja br.

Sugerując, iż przez zatrudnianie w szpitalach pracowników z Ukrainy o rzekomo niższych kwalifikacjach umiera więcej ludzi, Pan Wicemarszałek przekroczył poziom przyzwoitości i pozwolił sobie na tak haniebne i niedopuszczalne pomówienie obywateli Ukrainy.

Pomijając sam fakt rozpowszechniania zwykłych plotek, niemających nic wspólnego z rzeczywistością, rażąca swoim charakterem ksenofobicznym jest prymitywna próba przerzucania winy na obcokrajowców. Jest to posunięcie niegodne osoby publicznej posiadającej tak wysokie stanowisko w Sejmie Rzeczypospolitej.

W imieniu wszystkich obywateli Ukrainy, zatrudnionych w Polsce, żądamy przeprosin od Pana Wicemarszałka Stanisława Tyszki.

Apelujemy do władz Rzeczypospolitej Polskiej o potępienie wspomnianej wypowiedzi, wyciągnięcie wobec ich autora odpowiednich konsekwencji dyscyplinarnych, oraz niedopuszczenia szerzenia w przestrzeni publicznej stereotypów na temat obywateli Ukrainy o charakterze ksenofobicznym i szowinistycznym.

Dla uzupełnienia wiedzy na ten temat proponujemy zapoznać się z danymi Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej RP, według których

w 2017 roku w Polsce zezwolenia na pracę w zawodach medycznych otrzymało zaledwie 297 pracowników z Ukrainy, w tym 16 lekarzy i tylko 3 pielęgniarki i położne (w roku 2016 – ogółem 311, w tym 16 lekarzy i 3 pielęgniarki i położne).

Praca w zawodzie pielęgniarki jak i w innych zawodach medycznych w Polsce jest możliwa dopiero po uzyskaniu prawa do wykonywania zawodu, co w przypadku osób pochodzących z Ukrainy wymaga uznawanie kwalifikacji i przede wszystkim nostryfikacji dyplomu ukończenia studiów wyższych”.

W Polsce pracuje 90 pielęgniarek z Ukrainy

Według danych Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, które OKO.press dostało od Ministerstwa Zdrowia, na początku 2018 roku w całej Polsce pracowały zaledwie 124 pielęgniarki spoza Unii Europejskiej, w tym 82 pielęgniarki i 8 położnych pochodzących z Ukrainy. Jest ich tak mało m.in. dlatego, że procedura nostryfikacji dyplomu jest długa i kosztowna.

Owszem, wiele ukraińskich pielęgniarek i lekarek pracuje w Polsce – ale najczęściej nie w swoim zawodzie, ale jako cenione opiekunki osób starszych, zatrudniane przez rodziny i prywatne osoby.

Żeby zdobyć prawo do wykonywania zawodu Ukrainki i Ukraińcy w Polsce muszą nostryfikować dyplom skończenia studiów wyższych – a wiele pielęgniarek pochodzących z Ukrainy takiego dyplomu nie ma, zdobyły bowiem wykształcenie w liceach pielęgniarskich.

A to oznacza długi i kosztowny proces uzupełniania kwalifikacji, który ciężko pogodzić z pracą zawodową. Poza tym, zarobki pielęgniarek w Polsce są niskie – pielęgniarkom z Ukrainy dużo bardziej opłaca się wyjechać do pracy np. do Niemiec lub do Czech, gdzie wynagrodzenia są wyższe, a procedura nostryfikacji prostsza. Czeski rząd przeprowadził specjalną kampanię zachęcającą lekarzy i pielęgniarki z Ukrainy do pracy w ich kraju.

„Kawa na ławę” – można wszystko powiedzieć?

Uderzające, że wypowiedź marszałka Tyszki nie wzbudziła większego zainteresowania siedmiu uczestników (jak zwykle czysto męskie grono) programu Bogdana Rymanowskiego „Kawa na ławę”. Prowadzący dopytał tylko, czy Tyszka chce powiedzieć, że „ukraińskie pielęgniarki to ryzyko dla polskich pacjentów”, co było zasadniczym złagodzeniem wypowiedzi marszałka.

Więcej się nie odezwał, choć lubi powtarzać, że „ja tu rządzę”. Także pozostali panowie milczeli, za wyjątkiem posła Nowoczesnej Witolda Zembaczyńskiego, który powiedział: „Tak nie powinien pan mówić, panie marszałku, są granice nienawiści”.

Na co Tyszka dwukrotnie powtórzył „Sza! sza!”, co miało chyba oznaczać, że nie powie tego, co wie… I mówił dalej w podobnym duchu. Prowadzący zmienił temat. I tyle.


Absolwentka studiów europejskich na King’s College w Londynie i stosunków międzynarodowych na Sciences Po w Paryżu. Współzałożycielka inicjatywy Dobrowolki, pomagającej uchodźcom na Bałkanach i Refugees Welcome, programu integracyjnego dla uchodźców w Polsce.
W OKO.press pisze o służbie zdrowia, uchodźcach i sytuacji Polski w Unii Europejskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym