„Zostaliśmy wygnani z Budapesztu, który był naszym domem przez 27 lat. Ludzki koszt cynicznej decyzji rządu jest porównywalny z emigracją 1956 roku” - mówił rektor uczelni Michael Ignatieff (na zdjęciu). Na zawrócenie z tej drogi rząd ma 36 dni - OKO.press pisze prosto z Budapesztu

Przyszłość Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (Central European University) ważyła się od kwietnia 2017 roku. To wtedy rząd Victora Orbána w ekspresowym tempie przepchnął przez parlament nowelizację ustawy o uczelniach wyższych. Zakładała ona, że na Węgrzech mogą działać tylko te uniwersytety spoza Unii Europejskiej, które mają podpisaną specjalną umowę międzypaństwową. Drugim wymogiem miało być prowadzenie jednostki edukacyjnej w kraju pochodzenia – w przypadku CEU w Stanach Zjednoczonych.

Oficjalnym powodem ofensywy legislacyjnej miały być nieprawidłowości wykryte w działaniach uczelni międzynarodowych. Dla nikogo nie było jednak tajemnicą, że ustawa – nazwana później Lex CEU – była wymierzona bezpośrednio w uczelnię, którą w 1991 roku ufundował „wróg publiczny” George Soros.

Uniwersytet Środkowoeuropejski uosabia wszystko, z czym walczy Victor Orbán. To też jedna z ostatnich wysp wolności na Węgrzech. Wcześniej Orbán rozprawił się z niezależnymi mediami i organizacjami pozarządowymi. Lider Fideszu nie krył personalnych pobudek wprowadzenia prawa. Mówił, że: „nikt na Węgrzech nie może stać ponad prawem, nawet będąc miliarderem”, a działalność uniwersytetu nazywał „zapędami kolonizatorskimi i wywiadowczymi”.

W kwietniu 2017 roku w proteście przeciwko nowemu prawu na ulice Budapesztu wyszło rekordowe 70 tys. osób.

„Spełniliśmy wymagania Lex CEU”

25 października 2018 roku Michael Ignatieff, rektor uczelni, zwołał nadzwyczajne spotkanie społeczności akademickiej, by ogłosić decyzję ws. przyszłości uczelni.

Na konferencji prasowej – po spotkaniu – ogłosił, że wszystkie kierunki z amerykańską akredytacją będą musiały przenieść się do Wiednia.

Podkreślił, że Uniwersytet spełnił wszystkie warunki, które narzuciło Lex CEU. W Nowym Jorku przy Bard College – z poparciem amerykańskiego Kongresu i władz miasta – powstała odrębna jednostka edukacyjna. Od kwietnia 2018 w węgierskim parlamencie na podpis czeka umowa międzypaństwowa. Mimo to rząd Victora Orbána zwleka, twierdząc, że wciąż nie zostały spełnione wszystkie wymogi ustawowe, a CEU nie może legalnie prowadzić działalności edukacyjnej.

„Zostaliśmy wygnani z kraju, który był naszym domem przez 27 lat. Pragnę podkreślić z całą mocą, że nie opuszczamy Budapesztu z własnej woli. Przenosiny to ogromny koszt. Przede wszystkim w wymiarze ludzkim. Tysiące pracowników naukowych i studentów z rodzinami zostało zmuszonych do wyjazdu.

To największa wymuszona emigracja od rewolucji 1956 roku na Węgrzech” – mówił Ignatieff (na zdjęciu niżej).

Archiwum i unijne kierunki zostają w Budapeszcie

Co to oznacza w praktyce? Do Wiednia przeniosą się wszystkie kierunki z amerykańską akredytacją. Przepisy dotyczą studentów, którzy rozpoczną studia na CEU w roku 2019/2020. Reszta będzie mogła ukończyć naukę w Budapeszcie. Oczywiście, ci którzy po studiach licencjackich planowali kontynuować naukę na CEU na studiach magisterskich i doktoranckich – również będą musieli pomyśleć o wyprowadzce do Wiednia. Najsilniej przenosiny odczują pracownicy naukowi wraz z rodzinami, a – jak podkreślił Ignatieff – duża część kadry to Węgrzy.

Przeprowadzka to nie ostateczny koniec CEU w Budapeszcie. Ignatieff zaznaczył, że będą tu kontynuować działalność edukacyjną. W jakiej formie? Jeszcze nie wiadomo. Na pewno zostaną tu kierunki finansowane przez Unię Europejską. Władze uczelni chcą też zostawić archiwum, w którym znajduje się największy na świecie zbiór materiałów źródłowych dotyczących zimnej wojny. „Ta instytucja była i będzie otwarta dla wszystkich mieszkańców Budapesztu” – mówił Ignatieff.

Jutro (26 października) społeczność akademicka w Budapeszcie organizuje protest w obronie uczelni.

„36 dni dla rządu” 

21-osobowa Rada CEU postanowiła zostawić otwartą furtkę dla rządu. Decyzja o przeprowadzce wejdzie w życie 1 grudnia 2018 roku. Do tego czasu Fidesz wciąż może zmienić zdanie i podpisać umowę. W negocjacjach pośredniczy ambasador USA David Cornstein. Rząd Węgier odmówił bezpośrednich rozmów z Radą uczelni.

Gdyby rząd zmienił zdanie, CEU i tak otworzy kampus w Wiedniu. „To będzie szansa na rozszerzenie naszej działalności i ukłon w stronę studentów” – mówił Ignatieff.

Andrea Pető, szefowa departamentu Gender Studies na CEU mówi OKO.press: „To niepotrzebna strata dla węgierskiej edukacji i wolności akademickiej na całym świecie. Ale nie martwcie się – wrócimy!”.

W ostatnim miesiącu rząd Victora Orbána  usnął z listy kierunków akredytowanych przez państwo „Gender Studies”. Wywiad z Andreą Pető o walce z „genderem” przeczytacie jutro na OKO.press. 


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press