16 stycznia 2020

Organizatorzy Marszu 1000 tóg: nie ma zgody na homofobię podczas wspólnego święta praworządności

"Różnorodność stanowi siłę społeczeństwa broniącego konstytucyjnych wartości" - napisali w oświadczeniu sędziowie ze stowarzyszenia Themis w odpowiedzi na pojawiające się informacje o homofobicznych incydentach na Marszu 1000 Tóg. "Tak jak nie ma »wolności bez praworządności«, tak »nie ma praworządności bez solidarności«" - stanowczo podkreślają sędziowie

"Stowarzyszenie Sędziów Themis, jako jeden z organizatorów Marszu Tysiąca Tóg (...) z przykrością odnotowało pojawiające się na marszu reakcje, które mogły wskazywać na

próbę wykluczenia widocznego udziału członków społeczności LGBT we wspólnym święcie praworządności"

- czytamy w oświadczeniu opublikowanym 15 stycznia 2020.

To pierwsza oficjalna i jednocześnie bardzo stanowcza odpowiedź jednego z organizatorów marszu sędziów i środowisk prawniczych na list, który 14 stycznia wystosowała Kampania Przeciw Homofobii. Dotyczył on homofobicznych incydentów, których doświadczyły osoby niosące tęczowe emblematy podczas sobotniego (11 stycznia) wydarzenia. Chodziło o wyzwiska, nieprzyjemne komentarze, a także upominanie. Więcej o sprawie przeczytasz tutaj:

"Tak jak »nie ma wolności bez praworządności«, tak »nie ma praworządności bez solidarności«, zwłaszcza z osobami wykluczanymi i prześladowanymi" - podkreślają sędziowie.

"Stowarzyszenie Sędziów Themis, jasno chce dać wyraz temu, że w przestrzeni publicznej nie ma miejsca na jakąkolwiek dyskryminację, w tym na zachowania homofobiczne, a

widoczna różnorodność wśród obywateli stanowi siłę społeczeństwa, broniącego konstytucyjnych wartości"

- czytamy w oświadczeniu.

KPH: poparcie sędziów to nasz moralny obowiązek

Kampania Przeciw Homofobii w liście do organizatorów marszu tłumaczy, że obecność na wydarzeniu traktowało jako moralny obowiązek.

"Mobilizując naszą społeczność do przyjścia na Marsz tłumaczyliśmy, że tylko w praworządnym kraju walka o równe prawa dla wszystkich jest możliwa. W czasach zmasowanego ataku na osoby LGBT, to wolne sądy stawiały odpór homofobicznej władzy zakazującej organizacji marszy równości.

Tęczową flagą chcieliśmy dać sygnał środowisku prawniczemu, że teraz my stajemy po stronie praworządności nie godząc się na zainicjowaną przez władze kampanię oszczerstw wobec sędziów"

- pisze KPH.

I dodaje, że na atmosferę marszu i nieprzychylne przyjęcie tęczowych emblematów wpływ miało też niezdecydowanie organizatorów. W OKO.press pisaliśmy, że regulamin wydarzenia kilkukrotnie uległ zmianie:

  • najpierw flagi można było przynosić, co bezpośrednio wskazane było w wytycznych;
  • później pojawił się zakaz;
  • by w końcu wzmianka o tęczy zupełnie zniknęła z opisu wydarzenia.

Bartłomiej Przymusiński rzecznik prasowy "Iustiti" tłumaczył OKO.press, że tęczowe flagi nie były zakazane i każdy, kto o to dopytywał dostał taką wiadomość. Według KPH to nie wystarczy.

"Tęczowa flaga nie jest emblematem politycznym - to symbol osób LGBT, które utożsamiają się z takimi wartościami jak równość, solidarność i praworządność. Są to wartości, które społeczność LGBT dzieli z przedstawicielami i przedstawicielkami środowiska prawniczego i dla których była gotowa 11 stycznia wyjść na ulicę.

Tylko łącząc siły mamy szansę obronić Polskę przed demontażem niezależnego sądownictwa.

Miejsce tęczowych flag jest tam, gdzie toczy się walka w obronie niezależności wymiaru sprawiedliwości"

- pisze KPH

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne