0:00
Prawa autorskie: Agata KubisAgata Kubis
08 kwietnia 2022

Oskarżona o pomoc w aborcji Justyna Wydrzyńska w sądzie: "Musiałam pomóc. Bo znam przemoc"

"Siostrom trzeba pomagać", mówiła przed salą sądową Justyna Wydrzyńska. Rozpoczął się proces aktywistki oskarżonej o "pomocnictwo w aborcji". Przed sądem odbyła się pikieta solidarnościowa, a Ordo Iuris zostało dopuszczone do procesu jako strona społeczna. Rozprawę odroczono do lipca. Relacja z procesu

Wydrukuj

"Bardzo dobrze znam wykorzystywanie dzieci do kontrolowania osób takich jak ja, matek. Kiedy się je szantażuje, mówi, że odbiorę ci dzieci, jesteś złą matką. Dlatego, kiedy usłyszałam historię tej osoby, uznałam, że właściwie nie mam wyjścia. Skoro mam tabletki dla siebie, bo mogę zajść w niechcianą ciążę, lub w chcianą ciąże, w której płód może być dotknięty wadami embriopatologicznymi i nie mam możliwości bez posiadania tabletek wykonania tego najszybciej jak to możliwe, uznałam, że muszę tej osobie pomóc, bo wiem, co ona przeżywa. Znam przemoc i wiem, jak ona się objawia. Wiem, że wybiera się bezpieczeństwo i dobro dzieci ponad swoje dobro. To była spontaniczna decyzja — moja własna aborcja była początkiem wyjścia z przemocowego związku", mówiła w sądzie Justyna Wydrzyńska z Aborcyjnego Dream Teamu.

View post on Twitter
View post on Twitter

Aktywistka jest oskarżona o "pomocnictwo w aborcji". Grozi jej do 3 lat więzienia. Dzisiaj Wydrzyńska złożyła zeznania. Rozprawa została odroczona do 14 lipca. Sąd nie zgodził się na relacjonowanie procesu na żywo. Na sali był nasz reporter Maciek Piasecki, a przed sądem nasza reporterka Magdalena Chrzczonowicz. Sąd zgodził się na udział przedstawicieli Ordo Iuris jako strony społecznej.

Fot. Agata Kubis:

Obrońcy Wydrzyńskiej, Jerzy Podgórski i Anna Bargiel, wnioskowali o wyłączenie sędzi wybranej przez nową KRS oraz o wyłączenie udziału Ordo Iuris jako strony społecznej. Wnioski zostały odrzucone. W rozmowie z OKO.press jeden z obrońców wskazał, że wniosek Ordo Iuris o włączenie do rozprawy (powołując się na interes społeczny) nie miał uzasadnienia, natomiast zawierał wyliczenie działań organizacji w kierunku pełnego zakazu przerywania ciąży, także własnej.

Ich wypowiedź dla OKO.press na filmie poniżej.

"Siostrom trzeba pomagać"

Wydrzyńska mówiła dziennikarzom przed salą sądową: "Nie żałuję. Mam nadzieję, że ten proces coś zmieni. Bardzo bym chciała, by osoby mogły się wspierać, mogły dzielić się tabletkami, mogły być ze sobą". Całą wypowiedź Wydrzyńskiej można usłyszeć na relacji live zamieszczonej powyżej. Na pytanie, dlaczego wiedząc o konsekwencjach pomocy, jednak się na nią zdecydowała, odpowiedziała: "Bo siostrom trzeba pomagać".

Demonstracja przed sądem

Od 09:00 pod sądem okręgowym Warszawa-Praga trwała demonstracja wsparcia dla Wydrzyńskiej. Uczestniczyło w niej kilkadziesiąt osób z transparentami, był także zespół bębniarek i bębniarzy.

Swoją demonstrację zapowiedziały też środowiska antyaborcyjne (ich demonstracja była zgłoszona w Urzędzie Miasta Warszawa). Jednak z ich strony obecnych było tylko kilka osób, w tym Mariusz Dzierżawski, założyciel Fundacji Pro-prawo do życia. Była także furgonetka z makabrycznymi zdjęciami szczątek ludzkich, z głośników puszczano modlitwę i płacz niemowląt.

Od początku demonstracji działacze antyaborcyjni – jak mówią OKO.press – zgłaszali policji, że uczestnicy drugiej demonstracji zakłócają ich zgromadzenie. Policja zareagowała pod koniec demonstracji i zaczęła legitymować aktywistów pro-choice. Użyto siły. Interweniowała posłanka Lewicy, Katarzyna Kotula, której na początku policjanci nie chcieli dopuścić, w końcu w jej obecności wylegitymowali jedną z demonstrujących osób. Całe zajście widać na filmie poniżej. Następnie legitymowali także innych rozchodzących się do domów uczestników solidarnościowej demonstracji – według świadków tych, którzy mieli grać na bębnach i mówić przez megafon. Jednej z kobiet zarzucono naruszenie porządku publicznego.

Musisz mieć "ważny" powód

W czwartek 7 kwietnia opublikowaliśmy obszerny wywiad z Justyną Wydrzyńską i Natalią Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu. Rozmawiałyśmy nie tylko o procesie, o doświadczeniu aborcji, o byciu aborcjonistką, ale także o tym, jak zmienił się sposób mówienia o aborcji. Poniżej fragment wywiadu, a cała rozmowa tutaj:

Justyna Wydrzyńska: Gdy ja w 2006 roku przerywałam ciążę, miałam takie poczucie, i myślę, że większość z nas je miała, że trzeba mieć naprawdę ważny powód. Że tę aborcję trzeba naprawdę dobrze uzasadnić i wytłumaczyć. Gdy w 2018 roku pojawiła się okładka „Wysokich Obcasów”, spadła na nas fala krytyki, bo aborcja była tam pokazana jako coś normalnego, a nawet dobrego, gdy jej naprawdę potrzebujesz. Dużo osób, które popierały prawo do aborcji, feministek, pisało do nas, że ta okładka to była jednak przesada. Aborcja, owszem, ale jednak w bólu i smutku.

Sądzę, że dzisiaj wiele z tych osób już by nas nie krytykowało.

Mówimy zatem o dwóch narracjach o prawie do aborcji. Jedna – ok, prawo do aborcji jest konieczne, ale powód musi być dobry, a decyzja o aborcji musi być dramatyczna i trudna. I druga narracja, która pojawiła się także dzięki ADT: aborcja jest ok, nie trzeba się z niej tłumaczyć, ona może przynieść też ulgę. Ta druga narracja jest już pełnoprawna? Aborcja już jest ok?

Justyna Wydrzyńska: Ten drugi sposób mówienia o aborcji jest nadal oceniany, hejtowany. Pamiętasz wywiad z Natalią Przybysz w 2016 roku, jakie gromy na nią poleciały. Ale tak – ten nurt pojawił się w debacie. Istnieje. A to pierwszy krok.

Zresztą, my też przecież do niego dojrzewałyśmy. Ja kiedyś byłam przekonana, że potrzebujesz dobrego powodu do aborcji. Albo, że aborcja w 20 tygodniu to jednak za późno. Ale tak można myśleć do czasu. Dopiero gdy kogoś wesprzesz w aborcji, szczególnie gdy to jest ktoś bliski. I gdy ten ktoś przerywa ciążę bez tego “ważnego” powodu, zmieniasz zdanie i dochodzisz do wniosku – to naprawdę nie mój interes, kto, kiedy i dlaczego przerywa ciążę.

Natalia Broniarczyk: Uświadamiasz sobie, że masz prawo do własnego odczuwania, a ta osoba ma prawo do własnego.

Po prostu widzisz człowieka w potrzebie i wtedy mądre zdania typu „za późno”, „bez powodu” nie przechodzą ci przez gardło. Bo widzisz, że każdy ma inaczej.

Zresztą, tak jak Justyna mówi: większość z nas, dziś działających na rzecz prawa do aborcji bez podawania powodu, bez wstydu, a może i bez smutku, tak kiedyś mówiła.

#jakJustyna

ADT uruchomiło akcję #jakJustyna. Zobacz, co możesz zrobić na stronie jakJustyna. Wsparcie dla aktywistki zadeklarowała m.in. Amnesty International Polska (petycję można podpisać tutaj) oraz prawie 90 europarlamentarzystów, którzy 6 kwietnia wezwali polskie władze do natychmiastowego wycofania wszystkich zarzutów wobec Justyny Wydrzyńskiej, zaprzestania ataków na obrończynie praw człowieka i do reformy prawa antyaborcyjnego, na takie, które zapewni wszystkim osobom w Polsce dobrej jakości i dostępną ochronę zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego.

View post on Twitter

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne