Uzasadniona ochrona dzieci przed złym dotykiem - molestowaniem seksualnym, a także obrona przed niechcianym przytulaniem, klepaniem czy obcałowywaniem, rodzi kulturę, w której dzieci przestaną mieć kontakt fizyczny z dorosłymi. Psychologowie apelują do nauczycieli, by nie bali się dotykać swoich uczniów, żeby ich pocieszać czy wspólnie przeżywać radość

„Pamiętam z dzieciństwa, jak na rodzinnych imprezach wszyscy mnie obściskiwali. Zachwycali się, jaka pulchniutka, szczypali w policzek, przytulali, klepali po pupce, całowali, aż byłam pośliniona. Nie znosiłam tego, cała tężałam” – opowiada OKO.press 25 letnia Matylda. – Teraz widzę, że tak samo reaguje moja czteroletnia córka. Jak ją przyprowadzam do pracy, każdy chce ją pogłaskać, wziąć na kolanka. Dasz cioci buziaczka? – pytają osoby, które ona pierwszy raz widzi na oczy. Chronię ją, jak mogę. Mówię: Aniu, podaj rękę. Ale Ania nawet tego nie lubi”.

Na forach matczynych i kobiecych jest masa skarg na nagminny w Polsce zwyczaj okazywania zachwytu dziećmi przy pomocy dotykania ich, drapania po brzuszku, głaskania po włoskach, a nawet obejmowania i obcałowywania. Robią to krewni, znajomi, sąsiedzi, a nawet przechodnie.

Jedna z matek, Kamila, buntuje się:

„Jednej takiej babci-głaskaczce powiedziałam, że moje dziecko to nie maskotka. Co pani taka znerwicowana? – usłyszałam. A innym razem: A co? Sterylne jest? I oczywiście foch”.


Nie dotykaj mojego dziecka

Na nowojorskim portalu Romper („dla nowoczesnych matek”) jedna z nich, Gemma Hartley, pisze: „Nikomu nie powinno nawet przyjść do głowy, że może dotykać moje dzieci. Skoro są za małe, by się sprzeciwić, to ja jestem odpowiedzialna za to, by je przed tym chronić”.

Dotykanie małych dzieci przez obcych wpisuje się w debatę wokół kampanii #Ja też. Czy może stanowić przygotowanie dziecka, a zwłaszcza dziewczynek, do ulegania złemu dotykowi w przyszłości? Czy w ramach walki z molestowaniem seksualnym, która zaczyna się powoli także w Polsce, powinniśmy kontrolować i ograniczać dotykanie dzieci?

Odpowiedź na to pytanie zabrzmi nieco talmudycznie. I tak, i nie.

Zły i dobry dotyk

Na całym świecie debatuje się na takie tematy. Jest masa programów czy filmów edukacyjnych, kierowanych także do małych dzieci, które mają objaśniać, czym jest dobry dotyk i jak reagować na zły.

„Krótki film o bezpieczeństwie dzieci – Nie Dotykaj” – dla dzieci, rodziców i edukatorów sieci hinduskich przedszkoli Klay – najpierw pokazuje, że motylek, ptaszek, żółw, a nawet piesek nie lubią być dotykane. Na rysunku ludzkiego ciała zaznaczono „część prywatną”, którą „zasłaniamy kostiumem kąpielowym i której nikt nie może oglądać ani dotykać, poza mamą, tatą czy panem doktorem”. „Jeśli ktoś tego próbuje, musisz powiedzieć zdecydowanie NIE i opowiedzieć o tym rodzicom”. Mała Sonia rozmawia z rodzicami o dobrym dotyku (gdy przytula mama czy tata) i złym, jeśli „ktoś cię dotyka, a ty tego nie chcesz”. Tata tłumaczy Soni, że ci, którzy tak dotykają dzieci, to „źli ludzie i będą za to ukarani”. „Możesz nam o tym zawsze opowiedzieć, uwierzymy ci i pomożemy”. Sonia powtarza lekcję: „moje ciało należy do mnie”.
Film jest sympatyczny, hinduskie dzieci przemiłe, wymowa jednoznaczna. Zły dotyk jako próba molestowania dziecka – rzecz oczywista – niedopuszczalny. Ale pozostaje pytanie o ograniczanie dotyku dobrego. Bo przecież piesek lubi być głaskany.

Terapeutka: Bezpieczne określanie granic

„Mam właśnie pacjentkę, J., która jako dziecko była molestowana przez dziadka – opowiada Barbara Jakubowska, psychoterapeutka. – Nikomu o tym nie mówiła, co typowe: wstydziła się i bała. Sądzi, że był to także skutek wychowania: w rodzinie nie przestrzegano żadnych granic. Do dzisiaj matka potrafi wejść do łazienki, gdy J. siedzi na ubikacji. Mała J. została nauczona, że ma być miła dla każdego, dawać buziaczki i popisywać się. W toku terapii odkrywa, że takie są korzenie jej problemu. Jak ktoś jest dla niej miły, to nie potrafi niczego odmówić. Nawet seksu.

Zły, opresyjny dotyk w dzieciństwie może dewastować osobowość. Ale odpowiedzią nie jest pozbawianie dziecka kontaktu fizycznego. Przeciwnie, u dzieci wychowywanych bez czułości, nieprzytulanych powstaje jej głód.

Dlatego dzieci z domu dziecka tak łatwo padają ofiarą nadużyć seksualnych. Nawet patologiczna bliskość połączona z przekupstwem (cukierki, prezenty), dla wykorzystywanej dziewczynki pozostaje jakąś formą bliskości.

Jesteśmy ssakami, musimy się do siebie przytulać. Pokazują to słynne, sugestywne eksperymenty Harlowa z połowy XX wieku na małpkach (koniecznie zobacz wideo; przy okazji: te okrutne chwilami badania miały wpływ na rozwój ruchu wyzwolenia zwierząt).

Trzeba jednocześnie bronić dziecka przed złym dotykiem, uczyć go stawiania granic i dostarczać jak najbogatszych doświadczeń „dobrego dotyku”.

Autor tego tekstu, ze znajomą aktorką z Teatru Gardzienice, dorabiał do stypendium doktoranckiego prowadząc w PRL-owskich przedszkolach zajęcia (reklamowaliśmy je jako teatralne). Szybko zorientowaliśmy się, że dzieciom zależało głównie na tym, żeby wyrwać się ze sztywnych reguł i wejść z nami i ze sobą w fizyczny kontakt. Ich ulubioną zabawą było „budzenie dorosłych”. Kładliśmy się oboje na podłodze, a one łaziły po nas, ciągnęły za ręce, „robiły z nas ciasto”. Potem zaśmiewaliśmy się i obejmowaliśmy wszyscy tworząc „wielką kulę śmiechu”. Nie udało nam się przygotować ani jednej inscenizacji wierszyków Brzechwy, z czego dzieci były zadowolone, a panie przedszkolanki – nie.

Psycholożka: Nie wylewać dziecka z kąpielą

Barbara Arska-Karyłowska, terapeutka dziecięca i wykładowczyni w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, która dużo czasu spędza także w USA, przestrzega, by nie przesadzać z programami typu „Nie dotykać”. „Takie mody mogą być niebezpieczne. Nie wylewajmy dziecka z kąpielą. W Stanach ojcowie, a zwłaszcza po rozwodzie, boją się już wziąć swoje dziecko na kolana”.

Oczywiście, molestowanie jest straszną rzeczą. Należy też chronić dzieci przed nieznaną ciocią, która rzuca się je całować, czy nieznajomym, który spoufala się z twoim dzieckiem, wkłada ręce do wózka. Także rodzice muszą uważać na okazywanie uczuć i nie obcałowywać 10-latka przy kolegach.

Koleżanka z OKO.press opowiada, że jej syn, gimnazjalista, stara się zawsze trzymać dystans w sytuacjach publicznych.

Dopiero gdy są już sami w domu mówi” „No matka, jeszcze się dzisiaj nie przytulaliśmy”.

Arska-Karyłowska: „Zawsze mówię: przyglądaj się swemu dziecku, poznaj je, zwracaj też uwagę na kontekst i dostosuj swoje zachowanie”. Tak, żeby było jak najwięcej dobrego kontaktu fizycznego, którego dziecko pragnie, który jest mu potrzebny.

Zdaniem psycholożki nasza kultura się zmienia, Polska upodabnia się do Zachodu, co niekoniecznie jest takie dobre. Skrajnie zimne są Stany, dorośli zachowują tam dystans do dzieci. Zaprzeczeniem tego jest fiesta w Ekwadorze, w której Arska-Karyłowska brała udział: w nocnej zabawie uczestniczyły dzieci, wszyscy tańczyli ze sobą, małe dzieci na rękach dorosłych, radosny gwar. W USA sąsiedzi wezwaliby policję.

Brytyjskie Towarzystwo Psychologiczne: nauczyciel musi dotykać uczniów

Od konferencji „Dotyk w szkole” Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego ktoś mógłby oczekiwać rozważań, jak zmniejszyć groźbę molestowania seksualnego, lepiej kontrolować zachowania nauczycieli, ograniczając ich kontakt fizyczny z uczniami.

Tymczasem było dokładnie odwrotnie. Psychologowie rozwojowi, neuropsychologowie i terapeuci, jednym głosem wołali:„Unikanie kontaktu fizycznego z uczniami/uczennicami może prowadzić do zwiększania ich podatności na molestowanie seksualne”. Jeśli boisz się dotknąć dziecka, które jest radosne, smutne albo przestraszone, czynisz mu krzywdę i utrudniasz rozwój.

Psycholog dziecięcy Sean Cameron twierdził wręcz, że uciekanie od kontaktu z dzieckiem jest de facto formą psychologicznego nadużycia (psychological abuse).

„Doznania dotykowe odgrywają ogromną rolę w rozwoju mózgu” – mówił prof. Francis McGlone, szef wydziału afektywnej neurobiologii na uniwersytecie Johna Mooresa w Liverpool. „Dotyk nie jest po prostu dobry, jest absolutnie kluczowy. Odmawianie go dziecku jest jak zabieranie mu tlenu. Dowody są jednoznaczne – mówię tu o twardych danych neurobiologii”.
Obecni na konferencji nauczyciele/ki słuchali/ły z mieszanymi uczuciami. Niby zalecenia ministerstwa edukacji wskazują na „sytuacje, w których kontakt fizyczny z uczniem jest wskazany, ale w praktyce w wielu szkołach – wprost lub pośrednio – zniechęca się do tego nauczycieli”.

Wielu dyrektorów i nauczycieli postrzega dotykanie uczniów jako ryzykowne. Na konferencji cytowano nauczyciela gimnazjum, który położył rękę na ramieniu uczniowi, by go uspokoić i usłyszał: „Weź łapę, pederasto”.

Sekretarz nauczycielskiego związku zawodowego ATL (170 tys. członków), powiedział, że zdając sobie sprawę z potrzeb uczniów, musi jednak zalecać nauczycielom i nauczycielkom ostrożność. „Uważajcie, by nie znaleźć się w sytuacji, gdy ktoś może wam zarzucić niewłaściwy kontakt”.

„Dzieci mają swoje prawa, ale nauczyciele też mają prawo unikać sytuacji, gdy fałszywe oskarżenie zrujnuje ich karierę”.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press