Paul Ziemiak, 33-latek urodzony w Szczecinie, został sekretarzem generalnym CDU. Świetny mówca, mówi bez kartki, z pasją i przekonująco – jeśli ktoś podziela jego konserwatywny system wartości. „Na tym polega integracja: udowodnić, że jest się lepszym i bardziej pracowitym niż inni”. "Zna rzeczywiste życie tylko z polityki" - komentują jego krytycy

Trzydziestotrzyletni Paul Ziemiak został najmłodszym w historii CDU sekretarzem generalnym i pierwszym, który awansował na to stanowisko bezpośrednio z funkcji szefa młodzieżówki (Junge Union). Wstąpił do niej gdy miał lat 13, dwa lata później został przewodniczącym Parlamentu Młodzieży w miejscowości Iserlohn w Nadrenii północnej Westfalii. Kiedy miał 29 lat został szefem Junge Union.

„Nieważne gdzie się urodziłeś, czy Twój ojciec studiował, czy mama była gospodynią domową, ważne jest, co chcesz osiągnąć. Jeśli naprawdę ciężko pracujesz, jeśli tego chcesz, to tutaj to zdobędziesz!” – mówi.

„To niewiarygodne, jak można proponować na sekretarza generalnego kogoś, kto nigdy nie zarabiał pieniędzy przy pomocy przyziemnej pracy, który nie jest w stanie wykazać się żadnym rozsądnym dyplomem, i kto zna rzeczywiste życie tylko z polityki” – komentuje jego krytyk z tej samej partii.

Ważne, co chcesz osiągnąć

„To, że mogę dziś kandydować na przewodniczącego zawdzięczam naszemu krajowi. Temu, że panuje tu wolność. Bo urodziłem się w innym świecie” – mówił w wystąpieniu do delegatów Junge Union w czasie wewnętrznej kampanii wyborczej w 2014 roku.

„Urodziłem się w 1985 w Szczecinie, w Polsce, gdzie nie można było swobodnie mówić co się myśli, gdzie nie było wolnych wyborów, gdzie nie można było rozwijać i wykorzystywać swoich talentów. Moi rodzice, dla których mam wielki szacunek, mieli odwagę bez pieniędzy, bez pożegnania się z kimkolwiek, z trzema walizkami, dwójką dzieci uciec w 1988 do RFN jako przesiedleńcy. Nie wiem, czy ja miałbym taką odwagę”.

I zakończył: „Przesłaniem Junge Union powinno być: nieważne gdzie się urodziłeś, czy Twój ojciec studiował, czy mama była gospodynią domową, ważne jest, co chcesz osiągnąć. Jeśli naprawdę ciężko pracujesz, jeśli tego chcesz, to tutaj to zdobędziesz!”.

Gazeta „Süddeutsche Zeitung” napisała, że przemówienie było porywające i Ziemiak wygrał wybory.

„Uciekliśmy z Polski”

W 1988 roku państwo Ziemiak, oboje lekarze, z dwuletnim Pawłem (dziś Paulem) i jego starszym bratem wsiedli na prom w Szczecinie i wysiedli w Travemünde. Byli jednymi ze 140 tysięcy Polaków, którzy tego roku wyemigrowali do Niemiec. Życie w nowej ojczyźnie zaczęli od obozu dla przesiedleńców i azylantów w Unna Massen koło Dortmundu. Po kilku tygodniach dostali pierwsze mieszkanie – pokój bez łazienki, toaleta była na zewnątrz o czym Ziemiak chętnie w wywiadach wspomina. Spieglowi w 2015 roku tłumaczył: „Uciekliśmy z Polski, ponieważ moi rodzice nie mogli znieść politycznych niepokojów, socjalistycznego zglajszachtowania i szalejącej korupcji.

Emigracja była wyzwaniem, ojciec do dziś wspomina szok, kiedy po raz pierwszy zobaczył ceny w Aldim i zrozumiał, że za swoje 200 dolarów zaoszczędzone przez 10 lat pracy w Polsce może kupić 200 dużych butelek wody. Rodzice nie mówili ani słowa po niemiecku, ojcu do dziś zdarza się robić błędy. Na początku pracował w szpitalu za darmo, częściowo musiał powtarzać egzamin lekarski”.

Paul podszedł do katolickiego przedszkola, w szkole pisał listy dla rodziców, tłumaczył dla nich w urzędach. Czasami pochodzenie mu przeszkadzało, źle się czuł, słuchając dowcipów o polskich złodziejach samochodów. Studiował prawo na Uniwersytetach w Osnabrück i Münster. Nie został prawnikiem. Gdy miał 22 lata umarła matka, rok później oblał egzamin. Przeniósł się do Szkoły Biznesu i Technologii Informatycznych, gdzie – jak podaje na swojej stronie internetowej – nadal studiuje komunikację korporacyjną. Jest żonaty z rodowitą Niemką. Ślub wzięli w tym samym kościele, w którym Paul przystępował do pierwszej komunii. Mają syna.

Zawodowy działacz pnie się górę

Funkcję sekretarza generalnego CDU zaproponowała mu Annegret Kramp-Karrenbauer na początku kampanii, w której startowała na przewodniczącą po rezygnacji Angeli Merkel. Ziemiak miał odmówić ze względu na lojalność – kibicował Jensowi Spahnowi, z którym się przyjaźni, jego drugim wyborem był Friedrich Merz. Potem jednak, kiedy Kramp-Karrenbaeur (w skrócie AKK) wygrała, dał się przekonać – taka jest oficjalna wersja. Nieoficjalna – że był to deal. Dostanie funkcję w zamian za to, że w drugiej turze jako szef młodzieżówki nie wezwie do głosowania na Merza. Dziś mówi, że w obu turach oddał głosy na konkurentów AKK.

Media piszą, że przy wyborze na sekretarza generalnego CDU otrzymał słaby wynik – głosowało na niego tylko 63 proc. delegatów. Ale z przywództwem młodzieżówki było podobnie – w wyborach 2014 też zdobył 63 proc. głosów. Co ciekawe, pokonał wtedy brylującego w  mediach społecznościowych i tradycyjnych, Benedicta Pötteringa, syna prominentnego polityka CDU Hansa-Gerta Pötteringa, byłego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego i obecnego przewodniczącego Fundacji Konrada Adenauera. W październiku tego roku już 91 proc. członków młodzieżówki zagłosowało za tym, by Ziemiak był ich szefem drugą kadencję.

Lepszy niż stuprocentowi Niemcy

Jest świetnym mówcą, mówi bez kartki, z pasją i przekonująco – jeśli ktoś oczywiście podziela jego konserwatywny system wartości. Z wyborczego przemówienia w 2014 roku pochodzi często cytowane zdanie:

„Jesteśmy otwartym i tolerancyjnym krajem, ale kto bardziej szanuje szariat niż prawo niemieckie, temu nie pomoże kurs integracyjny, pomoże tylko więzienie”.

Jest zorientowany na karierę polityczną, partia to – obok rodziny – całe jego życie. W wywiadach podkreśla swój niemiecki patriotyzm i to, że Niemcy są wspaniałym krajem wielu możliwości, a jego pokolenie ma tak dobrze, jak żadne przedtem.

Przypomina mi nieco w swoim entuzjazmie innego polityka Georga Pazderskiego, jednego z liderów Alternatywy dla Niemiec (AfD), którego ojciec był Polakiem. Pazderski w wywiadzie, który przeprowadziłam z nim dwa lata temu, opowiadał, że w latach 50. jako pół-Polak był szykanowany w szkole przez kolegów, przezywali go polaczkiem.

Czuł, że musi być lepszy niż stuprocentowi Niemcy: „Na tym polega integracja: udowodnić, że jest się lepszym i bardziej pracowitym niż inni” – stwierdził wtedy.

Udowodnić, że jest się lepszym, że jest się doskonale zasymilowanym, że jest się bardziej niemieckim niż niejeden Niemiec. Mogę sobie wyobrazić, że dla wielu osób nie może być nic bardziej niemieckiego niż przynależność do porządnej, konserwatywnej, chrześcijańskiej, mieszczańskiej partii, jaką jest CDU.

Emilia Smechowski, również dziecko polskich późnych przesiedleńców, również lekarzy, jako pięciolatka trafiła do Niemiec też w 1988 roku, napisała książkę o swoich doświadczeniach „Wir Strebermigranten” (polski tytuł: „My, superemigranci”). Smechowski stworzyła dla „Süddeutsche Zeitung” obszerny reporterski portret Ziemiaka. Nie rozmawiają tam zbyt wiele o dzieciństwie. Wydaje się jednak, że jej własne doświadczenia mogą rzucić trochę światła i na niego. Smechowski w książce opisuje nieustanny lęk rodziców, że są zbyt mało niemieccy, uciszanie jej i siostry, gdy na ulicy próbowały rozmawiać po polsku. Książka jest właściwie oskarżeniem rodziców o to, że próbowali odebrać jej tożsamość. Do strachu o to, że ktoś się zorientuje, że nie są Niemcami, dochodziło coś jeszcze – wstyd.

Spätaussiedler – późni przesiedleńcy, czyli rodzice i Emilii, i Paula, ludzie z terenów byłego bloku wschodniego kiedyś należących do Niemiec, którzy z automatu dostawali niemieckie obywatelstwo, gdy udowodnili, że choć jeden przodek był Niemcem, mogli przesiedlić się do RFN wraz z małżonkami i dziećmi. Mógł towarzyszyć temu pewien dysonans poznawczy – często przodkowie niekoniecznie sami czuli się Niemcami, ale podpisali Volkslistę w czasie II wojny światowej. W Polsce to był powód do wstydu. Ale wiele lat po wojnie otwierał drogę do lepszego życia w RFN.

Ziemiak (jego nazwisko Niemcy wypowiadają jako „tsimjak”) jako niemiecki patriota, wciąż podkreślający jak wspaniałym krajem jest jego niemiecka ojczyzna, w wywiadzie dla polskiej redakcji Deutsche Welle w 2014 roku mówił: „Urodziłem się w Polsce, stamtąd pochodzi moja rodzina, a w Szczecinie mam 94-letniego dziadka. Oczywiście nigdy nie zapomnę, skąd pochodzę. Jestem Niemcem, ale wiem, gdzie są moje korzenie”. W swoim pierwszym języku mówi „rozkosznym, dziecinnym polskim” – pisze Smechowski.

Sekretarz generalny wszystkich frakcji

Jako sekretarz generalny CDU będzie miał za zadanie posklejać podzieloną partię. W pierwszym po objęciu tej funkcji wywiadzie dla radia Deutschlandfunk podkreślał, że Merz, Spahn i AKK muszą po partnersku współpracować, bo wszyscy są równie ważni dla partii. Sekretarz generalny wszystkich frakcji. Jest od tego, żeby zszywać i wydaje się, że ta rola mu odpowiada.

A podział w CDU jest dziś głęboki, o czym świadczą m.in. głosy z obozu Friedricha Merza po wyborze Ziemiaka na sekretarza generalnego.

„To niewiarygodne, jak można proponować na sekretarza generalnego kogoś, kto nigdy nie zarabiał pieniędzy przy pomocy przyziemnej pracy, który nie jest w stanie wykazać się żadnym rozsądnym dyplomem, i kto zna rzeczywiste życie tylko z polityki. A zaoferowanie mu pracy przed wyborami jest czymś więcej niż w złym guście. Ta decyzja AKK to jej pierwszy ogromny błąd”

– napisał Hermann Hesse, polityk CDU.

Sam Ziemiak odpowiada, że przez cztery lata był przewodniczącym największej w Europie politycznej organizacji młodzieżowej i wiele się w tym czasie nauczył. W mowie wyborczej w 2014 roku tłumaczył:

„Polityka to balansowanie między chęcią kompromisu i chęcią postawienia na swoim”.

Zdecydowany Europejczyk, uważa, że należałoby już teraz rozpocząć debatę o powrocie Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej. „Jako Junge Union powinniśmy postawić sobie za cel powrót Wielkiej Brytanii do rodziny europejskiej w 2035 roku!” – powiedział w sierpniu tego roku w Schengen. Przedstawia się jako konserwatysta, katolik: „My nie chcemy jak lewica, Zieloni, SPD zmieniać ludzi. My chcemy zmieniać kraj, nie ludzi, bo my jesteśmy chrześcijanami i bierzemy ludzi takimi jacy są” – mówił w 2014 roku.

Antyimigrancki imigrant?

Jest za ograniczeniem napływu imigrantów, choć jednocześnie jako jedno z najważniejszych zadań na najbliższe lata uważa problemy ze starzejącym się społeczeństwem i finansowaniem emerytur. Jest za podwyższaniem wieku emerytalnego. „Będziemy musieli pracować dłużej, ponieważ żyjemy dłużej” – mówił gazecie „Handelsblatt”. Ważnym tematem jest dla niego bezpieczeństwo energetyczne i wspólna unijna polityka w tym obszarze uniezależniająca Europę od Rosji. Kiedyś był przeciwnikiem małżeństw homoseksualnych, dziś jest za, jak również za adopcją dzieci w takich związkach. Jest zdania, że dzieci rodziców imigrantów spoza EU nie powinny mieć podwójnego obywatelstwa, tylko jedno. Powinny wybierać, czy chcą być np. Turkami czy Niemcami.

Wydaje się jednak, że jego konserwatyzm może być dość elastyczny, jak w wypadku praw dla osób homoseksualnych. Emilię Smechowski zapytał, czy jej córka ma też polskie obywatelstwo, bo on się zastanawia czy nie załatwić drugiego swojemu synkowi. Smechowski zauważa „Ziemiak podkopuje swoją wiarygodność mierząc różną miarą. Jego dziecko ma dostać to, czego sam odmawia Turkom”. Poglądy na małżeństwa homoseksualne i kwestię adopcji dzieci zmienił podobno dzięki homoseksualnym znajomym, kwestię podwójnego obywatelstwa poddał w wątpliwość, gdy sam został ojcem. Być może w podobny sposób będą ewoluowały i inne elementy jego światopoglądu.

Chce ograniczenia napływu imigrantów, ale potrafi też wykazać się empatią.

„W przeciwieństwie do syryjskich uchodźców, moja rodzina nie musiała uciekać przed wojną. Nie płynęliśmy z narażeniem życia przez Morze Śródziemne. Naszą największym problemem i niebezpieczeństwem było zdobycie paszportów dla nas wszystkich. Niemniej jednak potrafię zrozumieć, jak to jest w sytuacji kryzysowej w obcym kraju.

Obrazy z dzieciństwa pojawiają się w mojej głowie, gdy widzę uchodźców. Podobnie jak wielu z nich spędziłem pierwsze dni w Niemczech w obozie. Dla państwa niemieckiego było wtedy oczywiste, że my zostaniemy i przesiedleńcy są dziś bardzo dobrze zintegrowani, ale o osobach ubiegających się o azyl myślano wtedy, że będą jak gastarbeiterzy – pobędą i wrócą do domu. Nie powinniśmy drugi raz popełnić tego błędu. Wielu Syryjczyków zostanie, nawet jeśli w ich kraju zapanuje pokój” – mówił „Spieglowi” w 2015 roku.

„Z doświadczenia wiem, kto domaga się, aby obcokrajowcy mówili po niemiecku również w domu, nie zna realiów tych rodzin. Nasi znajomi, którzy tego próbowali, nie mówią poprawnie w żadnym języku. A dla dzisiejszych dzieci uchodźców jest to ogromna szansa, móc biegle posługiwać się i językiem niemieckim, i arabskim.”

Ziemiak ma dopiero 33 lata, to mało jak na polityka na takim stanowisku. Niewątpliwie jest politycznym talentem i kto wie, może będzie kiedyś pierwszym kanclerzem Niemiec, którego pierwszym językiem jest polski, i w którym – jak pisze Emilia Smechowski – nadal rozmawia z ojcem i ma zamiar rozmawiać ze swoim synem.

 

Dziennikarka radiowa i telewizyjna, w latach 2003–2012 redaktor naczelna radia Tok FM, a w latach 2013–2015 redaktor naczelna i dyrektor programowa Polskiego Radia RDC. W 2015 wspólnie z Rafałem Betlejewskim i Tomaszem Stawiszyńskim założyła radio Medium Publiczne w ramach projektu o tej samej nazwie, tworzonego przez zespół dziennikarzy zawodowych i obywatelskich, ekspertów oraz działaczy społecznych. Jest współautorką – z Andrzejem Depko książki „Chuć, czyli normalne rozmowy o perwersyjnym seksie” (2012), autorką zbioru wywiadów „Biało-Czarna” (2016) oraz autorką książki „Deutsche nasz. Reportaże berlińskie” (2018), za którą otrzymała nagrodę im. Beaty Pawlak. Obecnie mieszka w Berlinie.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym