W pierwszym wywiadzie po przegranych wyborach na przewodniczącego Nowoczesnej Ryszard Petru nie szczędzi gorzkich słów zwycięskiej Katarzynie Lubnauer. Udziela moralnej nagany, daje do zrozumienia, że nie będzie zabiegał o finansowanie partii. Lubnauer odpowiada, że ma silny mandat, o finanse się nie boi, a Petru mógłby odegrać dużą rolę jako anty-Morawiecki

„Na jachcie kapitan może być tylko jeden. Ja na pewno nie będę malowanym przywódcą. Mam silny mandat w klubie i w partii’ – odpowiada w OKO.press Katarzyna Lubnauer na zapowiedzi Ryszarda Petru, że mimo porażki w wyborach na przewodniczącego pozostanie „liderem”.

Metafora o tyle nieprzypadkowa, że poza zaangażowaniem politycznym i pracą uniwersyteckiego wykładowcy matematyki,  Lubnauer jest też sterniczką morską i instruktorką żeglarstwa.

Lubnauer dodaje, że „zmiany w Nowoczesnej dopełni wybór Kamili Gasiuk-Pihowicz na przewodniczącą klubu”.

Petru rozżalony

Założyciel Nowoczesnej Ryszard Petru długo dochodził do siebie po szoku, jakim była porażka w wyścigu o fotel przewodniczącego partii 25 listopada 2017. Aż dziewięć dni trzeba było czekać na komentarz. Usłyszeliśmy za to słowa, które nowej przewodniczącej mogą podnieść ciśnienie.

W rozmowie z Moniką Olejnik nawet nie próbował ukryć rozczarowania. Mówił o nadwyrężonym zaufaniu, że nauczył się czegoś o ludziach. Zarzekał się, że sam nigdy w życiu czegoś takiego by nie zrobił.

„Jeżeli niedotrzymywanie słowa ma być formą twardości, skuteczności w polityce, to ja wybieram tę politykę, która polega na tym, że trzymamy się wartości.

Może nie zawsze z tym wygrywamy, ale jesteśmy wierni zasadom. I ludzie w długim okresie to doceniają” – mówił.

Mimo rozczarowania starczyło mu sił, by trochę zamieszać i podsunąć kilka kłopotliwych tematów, z którymi nowa przewodnicząca będzie musiała się zmierzyć.

Opozycja wymęczona czy zjednoczona?


Zaproponowałem porozumienie warszawskie, które wbrew temu, co wszyscy mówią, jest poparte przez zarząd - siedem osób z dziewięciu.

Ryszard Petru, Kropka nad i - 05/12/2017

Kropka nad i

03.01.2017 Warszawa , Ryszard Petru pojawil sie w Sejmie po powrocie z Madery . Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


zbity zegar. Poparte ex post, ale zawierane bez uzgodnień i pod presją PO


„Porozumienie dotyczy nie tylko prezydentów miast, ale także sejmików i rad miejskich. To uzgodniliśmy z Grzegorzem Schetyną” – kontynuował.

Lubnauer nie przepada za nawoływaniami do „zjednoczonej opozycji”. Zdarzyło jej się nawet powiedzieć, że ma na te słowa alergię. Tę rezerwę Petru stara się wykorzystać wiedząc, że wyborcy pozytywnie patrzą na perspektywę porozumienia między PO i Nowoczesną. Próbuje więc przedstawić rzecz tak, że Lubnauer takiej możliwości zagraża.

Nie pierwszy raz. W liście, który zaraz po przegranych wyborach wysłał do działaczy Partii  (opublikował go portal 300polityka) pisał:

„Nowa ordynacja do samorządów wymusza szeroką koalicję. Ale taka koalicja może też powstać bez nas. W moim przekonaniu musimy być – tak jak dotychczas – współtworzącym, a nie kwestionującym taką koalicję. Polacy rozliczą nas nie z idei, ale ze skuteczności”.

Trudno jednak uznać, że nowa przewodnicząca nie chce porozumienia z Platformą, zwłaszcza, że już zadeklarowała swoje poparcie dla kandydatury Rafała Trzaskowskiego. Próbuje raczej pokazać, że .N będzie miała na nie większy wpływ.

Przestrogą może być tu przebieg uzgodnień przed wyborami w Warszawie. PO wystawiła swojego kandydata Rafała Trzaskowskiego, bez żadnych konsultacji z .N.

Kandydat .N Paweł Rabiej, który na początku pomstował na tę decyzję, na polecenie partii wycofał się z wyścigu. Później ogłoszono ogólnopolskie porozumienie. Wszystko wskazuje na to, że .N do została postawiona wobec faktów dokonanych. Lubnauer chce zapewne to wrażenie zmyć, co nie zmienia faktu, że ogłosiła już, że dotychczasową umowę uhonoruje.

Petru: mogą być kłopoty finansowe. Lubnauer: bez obaw

Z ust Petru padły też słowa, które mogą zostać odebrane jako groźba wobec nowej przewodniczącej – odebrałaś mi przywództwo, więc ja zabieram pieniądze.

„Dzwoniłem po wielu osobach, prosiłem o wpłaty. Tak samo jak zebrałem pieniądze na kampanie” – opowiadał Monice Olejnik.

Na pytanie prowadzącej, czy będzie dzwonił dalej odpowiedział: „Lubnauer przejęła partię z aktywami i pasywami. Tłumaczyłem jak wygląda sytuacja partii.

Ona się tym nigdy nie interesowała. Teraz będzie musiała się zainteresować szczegółowo”.

Tymczasem partia ma problemy finansowe. Za sprawą błędu w rozliczeniu kampanii wyborczej – popełnionego przez skarbnika Michała Pihowicza (męża Kamili Gasiuk-Pihowicz) – straciła trzy czwarte państwowych subwencji przysługujących jej z racji wyniku wyborczego. To aż 4,65 mln zł.

Wiadomo również, że sytuację finansową Nowoczesnej ratowały znajomości i doświadczenie Ryszarda Petru. Partia funkcjonowała dotąd w dużej mierze dzięki indywidualnym wpłatom jego zamożnych znajomych, których ma z czasów pracy w sektorze finansowym. Nowoczesną zasilały też pożyczki bankowe, znajomości Petru mogły mieć pewien wpływ na warunki ich zaciągania. Lubnauer może mieć problem z zastąpieniem tych źródeł jeśli były przewodniczący zdecyduje się je zatkać.

Katarzyna Lubnauer komentuje OKO.press:

„Jestem po konsultacjach z wieloma osobami, które wspierały Nowoczesną od początku. Nadal są chętne, wierzą, że pod nowym przywództwem partia ma nowe szanse”.

Nowoczesna Zjednoczona Partia Robotnicza?

Na wieść o zwycięstwie Lubnauer partii skoczyło poparcie w sondażach. Petru komentował, że boi się „lewackiego zwrotu” pod nowym przewodnictwem.


Istnieje ryzyko, że partia stanie się gospodarczo lewicowa.

Ryszard Petru, Kropka nad i - 06/12/2017

Kropka nad i

fot. TVN24


raczej fałsz. Lubnauer stawia na klasę średnią. Ma lewicowe poglądy na sprawy obyczajowe


Podobnie pisał do działaczy:  „Pamiętajmy, nie możemy zapomnieć o naszych wolnościowych korzeniach i naszej tożsamości, w szczególności o wolności gospodarczej (3×16; likwidacja przywilejów) i rozdziale państwa od Kościoła. W obecnym dyskursie politycznym pojawia się dużo pokus, aby pójść populistycznym nurtem. .N musi się tego wystrzegać!” – pisał wówczas.

Jasne jest, jakie grupy mogą zagłosować na N. To najlepiej zarabiające Polki i Polacy – kadra menadżerska i przedsiębiorcy/czynie. Petru wie, czego grupy te obawiają się najbardziej – wyższych podatków i składek, opodatkowania kapitału, rozwijania socjalu i luźnej polityki fiskalnej.

Czy dlatego sugeruje, że nowa przewodnicząca oznacza „lewacki” zwrot partii?

Są to jednak zarzuty bezpodstawne. Lubnauer to liberałka z krwi i kości. W polityce jest od wczesnych lat 90. i od początku w partiach jednoznacznie prorynkowych, proponujących niskie, a najlepiej liniowe podatki, prywatyzację, deregulację i ułatwienia dla przedsiębiorców. Najpierw była to Unia Wolności, potem powstała z niej Partia Demokratyczna – demokraci.pl, następnie na chwilę PO, wreszcie Nowoczesna.

Lubnauer sama zresztą w pierwszym powyborczym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” wygłosiła jednoznacznie liberalne credo: „Chciałbym, żeby Nowoczesna nawiązywała do wszystkich mądrych rządów, które budowały klasę średnią. Unia Wolności współtworzyła takie rządy i dlatego chciałabym nawiązać do dobrej tradycji Unii.

Nowoczesna ma być ikoną klasy średniej. Chcemy być przedstawicielami ludzi aktywnych, ciężko pracujących, codziennie dorabiających się”.

Owszem, w tym samym wywiadzie mówi, że chce rozmów nawet z SLD, a nawet ruchami miejskimi, czyli organizacjami o skrajnie różnych wizjach gospodarczych. Ale z „zachowaniem podmiotowości i tożsamości jej partnerów” – chodzi raczej o zbudowanie jak najszerszego antypisowskiego frontu.

Zmiana przywództwa najpewniej oznacza bardziej zdecydowane opowiedzenie się partii za rozszerzeniem praw reprodukcyjnych, praw osób LGBTQ czy przyjmowania uchodźców (Petru również po tej stronie się opowiadał, choć miewał czasem wątpliwości). Ale takie poglądy wpisują się w ideologię liberalną tak samo, jak lewicową. Bez tego Nowoczesną należałoby określać mianem neokonserwatystów, a nie liberałów.

Petru poznamy po tym, jak skończy

Petru otrzymał od nowej prowadzącej propozycję stanowiska wiceprzewodniczącego partii. Odmówił. Nie wiadomo, jakie ma plany. Pytany, czy zamierza zakładać nową partię, nie udziela jednoznacznej odpowiedzi.

Wybory przegrał, ale nieznacznie – prawie połowa aktywu go popiera. On sam broni nie składa i mówi tajemniczo:

„Polityka polega na skuteczności. Zacząłem projekt dwa i pół roku temu i nie skończyłem.

I tak łatwo nie skończę, jak niektórym się to wydaje. Jestem współzałożycielem zjednoczonej opozycji i będę chciał to dokończyć. Mam wpływ na wiele rzeczy, nie tylko w Nowoczesnej. Jestem liderem. Lider to niekoniecznie znaczy szef”.

O przyszłości Ryszarda Petru Katarzyna Lubnauer mówi tak:

„Jest oczywiście problem ze znalezieniem miejsca dla poprzedniego lidera.

Ryszard Petru sam musi odpowiedzieć na to pytanie. Naturalne byłoby, gdyby wziął odpowiedzialność za sprawy gospodarcze.

Zwłaszcza że nowy premier Mateusz Morawiecki niczego specjalnie ciekawego nie pokazał. Przedstawiał raczej fantazje na temat gospodarki. Komentarz Ryszarda Petru i nasze kontrpropozycje byłyby tu szczególnie potrzebne”.


Socjolog, absolwent Uniwersytetu Cambridge, analityk Fundacji Kaleckiego. Publikował m.in. w „Res Publice Nowej”, „Polska The Times”, „Dzienniku Gazecie Prawnej” i „Dzienniku Opinii”.

Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Masz cynk?