Piłkarki zarabiają zawstydzająco mniej niż piłkarze. Na nagrody dla uczestniczek niedawno zakończonych Mistrzostw Świata FIFA przeznaczyła 7,5 proc. tego, co na męski mundial. Leo Messi zarabia kilkaset razy więcej niż najlepiej opłacana piłkarka. Krytycy twierdzą, że to prawa rynku, ale to mężczyźni przez dekady hamowali rozwój żeńskiego futbolu

W zeszłorocznych Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej w Rosji Polacy wypadli fatalnie. Po dwóch porażkach w słabym stylu odpadli z turnieju. Za udział w Mistrzostwach drużyna zainkasowała tyle, co pozostałe 15 drużyn, które odpadły w fazie grupowej – 8 milionów dolarów.

7 lipca 2019 Amerykanki wygrały w finale kobiecych Mistrzostw Świata. Na drodze do tytułu pokonały mistrzynie Europy – Holenderki; brązowe medalistki Mistrzostw – Szwedki; rewelacyjne Hiszpanki; gospodynie turnieju, czwarte w światowym rankingu Francuzki, w meczu grupowym rozbiły Tajki aż 13:0. Za zwycięstwo zgarnęły najwyższą nagrodę w historii turnieju. 4 miliony dolarów.

Płaćcie nam więcej

Kobieca piłka jest na fali. Wciąż jednak daleko za męską jeśli chodzi o popularność, a także dostępność do możliwości rozwoju, jakie mają chłopcy marzący o karierze gwiazdy futbolu. W żeńskiej piłce jest też dużo, dużo mniej pieniędzy.

Symbolem tego mundialu stała się Amerykanka Megan Rapinoe i jej rozłożone ramiona. Dla 34-letniej zawodniczki był to trzeci mundial i drugi, na którym odebrała złoty medal. Jej dwa gole w wygranym 2:1 ćwierćfinale z Francuzkami otworzyły Amerykankom drogę do półfinału. Po każdym z nich podbiegała do narożnika boiska, zatrzymywała się i rozkładała szeroko ręce w geście triumfu. W ten sam sposób celebrowała swojego gola w finale. Zdjęcia Rapinoe obiegły cały świat, uwaga fanów futbolu na chwilę skupiła się na różowowłosej Amerykance. Ta wiedziała, jak tę uwagę wykorzystać. I mówiła: płaćcie nam więcej.

FIFA – międzynarodowa federacja piłkarska, odpowiedzialna za organizację wszystkich oficjalnych turniejów futbolowych na świecie, nie jest firmą biedną. Swoje sprawozdania finansowe publikuje w czteroletnim cyklu, tożsamym z czteroletnim cyklem męskich mundiali. Za lata 2014-2018, jej zysk wyniósł 6 miliardów 421 milionów dolarów. Z ostatniego raportu wynika, że 81 proc. tej kwoty jest inwestowane w „całą futbolową społeczność”.

Pula nagród dla wszystkich uczestniczek (24 zespoły) najważniejszej kobiecej imprezy – Mistrzostw Świata 2019 -wyniosła 30 milionów dolarów. Zwycięzca zeszłorocznego męskiego mundialu – drużyna Francji – dostała 38 milionów.

Pełna pula nagród u mężczyzn wyniosła 400 milionów dolarów, u kobiet – 30 milionów. To 7,5 proc. męskiej kwoty.

Piłkarkom się to nie podoba. I nie boją się o tym głośno mówić.

Pozwy przeciwko federacjom

W marcu 2019 amerykańskie piłkarki pozwały swoją federację za dyskryminację płciową. Według 28 zawodniczek, które złożyły pozew, dyskryminacja dotyczy nie tylko tego, ile federacja im płaci, ale także gdzie i jak często grają, jak trenują, jaką pomoc medyczną i trenerską otrzymują, jak podróżują na mecze.

„Być w tej drużynie to rozumieć te problemy. Zawsze byłyśmy drużyną, która walczyła o swoje. Walczyła o to, co się nam należy, żeby kobieca piłka znalazła się w lepszym miejscu” – powiedziała Rapinoe dziennikarzowi „The New York Times’a”

Podobne zgłoszenie wpłynęło właśnie do szwedzkiego rzecznika praw obywatelskich. Poszło o niechęć do ujawnienia wynagrodzeń dla szwedzkich piłkarek za brązowy medal w Mistrzostwach Świata. W przypadku mężczyzn – nigdy nie było takiego problemu.

Bezużyteczne medale

Tego samego dnia, w którym odbywał się finał kobiecych Mistrzostw Świata, panowie rozgrywali finały mistrzostw Ameryki Północnej (CONCACAF Golden Cup) i Południowej (Copa America). Megan Rapinoe, zapytana na konferencji prasowej przed meczem finałowym, czy uważa, że kobieca piłka jest wystarczająco szanowana, odpowiedziała:

„Nie! Oczywiście, że nie! Jako osoba, która pracuje w piłce, uważam, że to fatalny pomysł, żeby organizować wszystko jednego dnia. A przecież to my mamy finał Mistrzostw Świata! To dzień, w którym odwołujesz wszystkie inne sprawy. Nie wiem jak to się stało. Słyszałam gdzieś, że nikt o tym nie pomyślał. I to jest właśnie problem”.

Marta, największa gwiazda brazylijskiego futbolu, jest zdobywczynią 17 bramek podczas pięciu mundiali. To lepszy wynik (o jedną bramkę) od tego, uzyskanego przez męskiego rekordzistę – Miroslava Klose. W 2013 roku, po zdobyciu dwóch srebrnych medali na Igrzyskach Olimpijskich i jednego na Mistrzostwach Świata, mówiła CNN:

„Te trzy medale są dziś bezużyteczne, bo nasza rzeczywistość się prawie nie zmieniła. Były różne obietnice: stworzenia ligi, zrobienia tego, tamtego, ale tak naprawdę nie zrobiono nic i wciąż musimy walczyć. Chcemy wynieść Brazylię na sam szczyt, ale nie mamy wsparcia”.

Odważne dziewczyny, schowani faceci

Piłkarze-panowie na ogół nie wypowiadają się na tematy społeczne i polityczne. Poglądy największych gwiazd ukrywane są głęboko pod warstwą zabiegów PR. Mają stworzyć wizerunek lubianego faceta, który swoimi słowami nie urazi nikogo, a w szczególności reklamodawców.

Megan Rapinoe się tym nie przejmuje. W 2012 roku przyznała publicznie, że jest lesbijką. Znów – w męskim futbolu to niespotykane. Najbardziej znanym piłkarzem, który wyszedł z szafy jest Niemiec Thomas Hitlzsperger. Hitlzsperger nigdy jednak nie został gwiazdą, a swoją orientację ujawnił po zakończeniu kariery. Wśród milionów aktywnych, profesjonalnych piłkarzy nie ma nikogo, kto by się na to odważył.

Rapinoe o własnej orientacji i politycznych sympatiach mówi otwarcie. Przed turniejem, zapytana, czy będzie gościem Donalda Trumpa, jeżeli wygrają turniej i zostaną zaproszone, odpowiedziała:

„Nie wybieram się do je…ego Białego Domu”.

Po krytyce, jaka spotkała ją za tę wypowiedź, powiedziała, że wycofuje tylko wulgaryzm. Bo nie spodobałoby się to jej mamie.

Wiadomość dla prezydenta

Po mistrzostwach udzieliła wywiadu Andersonowi Cooperowi z CNN. Gdy dziennikarz poprosił ją o przekazanie kilku słów prezydentowi, powiedziała :

„Moja wiadomość dla prezydenta jest taka: wykluczasz mnie, wykluczasz ludzi, którzy wyglądają jak ja, wykluczasz niebiałych, wykluczasz Amerykanów, którzy być może ciebie popierają. Mówisz: niech Ameryka znów będzie wielka. Uważam, że cofasz nas do czasów, które nie były wspaniałe dla wszystkich. Mogły być wspaniałe dla niektórych, być może Ameryka jest wspaniała dla niektórych z nas dziś, ale nie jest wspaniała dla wystarczającej liczby ludzi. Każdy z nas ma jakieś zobowiązania. Twoim obowiązkiem, jako dowódcy tego kraju, jest opieka nad każdym z nas i musisz się bardziej postarać”.

Megan Rapinoe nie wybiera się do Białego Domu i twierdzi, że wszystkie koleżanki z drużyny, z którymi rozmawiała, pójdą w jej ślady. Zamierza natomiast przyjąć zaproszenie demokratycznej członkini Kongresu – Alexandrii Ocasio-Cortez.

325 razy mniej niż Messi

Według danych Forbes Global Sport Salaries Survey z 2017 roku,

Leo Messi, najlepiej opłacany piłkarz świata, pięciokrotny zdobywca Złotej Piłki (nagrody dla najlepszego piłkarza na świecie) zarabiał w 2017 r. tyle, co 1693 piłkarek z siedmiu najsilniejszych lig na świecie.

Kluby piłkarskie często nie ujawniają zarobków swoich piłkarzy. Według magazynu „France Football” Messi zarabia dziś rocznie 130 milionów euro. W zeszłym roku FIFA po raz pierwszy przyznała Złotą Piłkę najlepszej piłkarce. Jej zdobywczyni,

Norweżka Ada Hegerberg, zarabia rocznie 400 tys. euro. To 325 razy mniej niż Messi.

To kwoty brutto, a piłkarze nie są chętni, by płacić podatki. I Ronaldo, i Messi dostali w ostatnich latach dotkliwe kary za unikanie płacenia podatków. Ronaldo musiał zapłacić 18,8 miliona euro. To więcej niż najlepsze piłkarki zarobią przez całą karierę. W męskiej piłce nożnej zarobki są absurdalnie i niemoralnie wysokie.

Spójrzmy na zarobki pięciorga najlepiej zarabiających piłkarzy i piłkarek na podstawie danych „France Football” z kwietnia 2019. Różnica jest kolosalna, a na wykresie słupki 5 najlepszych kobiet są ledwo widoczne:

Na mundialu Hegerberg nie wystąpiła, chociaż Norweżki się zakwalifikowały. Dla narodowej drużyny nie gra od 2017 roku. Jest to jej forma protestu przeciwko temu, jak norweska federacja traktuje kobiecą drużynę. Przyznała się, że po zgrupowaniach kadry czuła się fatalnie.

Na gali wręczenia Złotej Piłki w grudniu 2018 Hegerberg została zapytana przez prowadzącego, czy potrafi twerkować (to rodzaj tańca o zabarwieniu erotycznym).

W sezonie 2017-2018, średnia pensja w lidze francuskiej (w której gra Hegerberg), najlepszej pod tym względem kobiecej lidze na świecie, wynosiła 42 tys. euro za cały sezon. W tym samym czasie, w najbogatszej angielskiej Premier League, piłkarze zarabiali średnio ok. 3 milionów euro.

Wielu krytyków równej płacy w futbolu podkreśla, że nie ma w tym nic dziwnego. Męskie rozgrywki są dużo popularniejsze i stoją na wyższym poziomie, są więc oglądane przez dużo więcej osób. Za tym idą większe pieniądze z praw do transmisji telewizyjnych, hojniejsze kontrakty reklamowe, większe wpływy ze sprzedaży biletów.

I rzeczywiście. Męskich drużyn jest dużo więcej, mają więcej fanów, zarabiają znacznie więcej. Ale te różnice nie wzięły się z niczego.

Zaczęło się dobrze

Na przełomie XIX i XX wieku, do 1921 roku, angielski futbol kobiecy był niezwykle popularny. Wiele meczów przyciągało większe tłumy niż mecze mężczyzn. Najpopularniejszą angielską kobiecą drużynę tego okresu, Dick, Kerr Ladies F.C., oglądało na stadionie nawet 50 tys. osób. W 1920 roku Dick, Kerr Ladies F.C. rozegrała mecz z narodową drużyną Francji. Spotkanie to uważa się za pierwszy międzynarodowy kobiecy mecz piłkarski.

Niestety, w 1921 roku angielska federacja piłkarska zakazała kobietom korzystania ze stadionów, którymi zarządzała, uzasadniając to tym, że „gra w piłkę niszczy kobiece ciała”. Męski zakaz sprawił, że przez kolejne 50 lat kobieca piłka praktycznie przestała istnieć. Piłkarki były zmuszone korzystać z małych, obskurnych boisk. Rozwój dyscypliny został gwałtownie zahamowany, kobiety straciły źródło finansowania.

Niemiecka federacja w 1955 roku ogłosiła, że nie będzie przyjmować kobiet, ponieważ są zbyt wątłe i nie są w stanie grać bez odnoszenia kontuzji. Zasadę zniesiono w 1970 roku, ale kobietom wolno było grać tylko podczas ciepłych dni. Zakazano też grania w butach z korkami, mecz trwał 70 minut (zamiast męskich 90).

Zazdrośni mężczyźni

Podobnych przykładów jest znacznie więcej.

We Francji, kobieca liga powstała w 1918 roku. Rozegrano 14 sezonów z rzędu, a następnie w roku 1932 zakazano kobietom grać w piłkę. Ligę wznowiono po 43 latach;

  • Związek Radziecki ze względów zdrowotnych zakazał kobietom grać w piłkę nożną w 1972 roku. Radziecka reprezentacja kobiet rozegrała swój pierwszy mecz w 1990 roku;
  • Holenderki założyły swoją federację w roku 1955, ale męska federacja zabroniła jej działalności;
  • W Hiszpanii – kobietom nie wolno było grać od lat 30. do roku 1975;
  • Włoski komitet olimpijski zakazał kobietom grać w piłkę w 1933 roku.

Ten schemat powtarza się w prawie każdym kraju, gdzie piłka nożna zdobywała popularność.

Mężczyźni, zasłaniając się zwykle troską o kobiece ciała, zakazywali im grać w piłkę nożną na długie dekady.

W czasach, gdy sukcesy święciły zarówno słynna węgierska jedenastka lat 50., jak i Real Madryt przełomu lat 50. i 60. z Ferencem Puskasem, Alfredo di Stefano i Raymondem Kopągdy Pele trzykrotnie zdobywał tytuł mistrza świata, kobiety nie mogły rozgrywać profesjonalnych meczów. Dlatego powoływanie się na różnicę poziomu sportowego męskiej i żeńskiej piłki i używanie jej jako argumentu, że kobiety powinny zarabiać mniej, jest nieuczciwe. Kobiecy futbol rzeczywiście nie jest tak rozwinięty jak męski. Ale nie miał równych warunków do rozwoju.

To dlatego też kobiecy mundial ma krótszą historię. Pierwszy turniej odbył się dopiero w 1991 roku, wygrały go Amerykanki. Pierwszymi męskimi mistrzami świata zostali Urugwajczycy aż 61 lat wcześniej.

Niech noszą obcisłe spodenki

Seksizm ze strony mężczyzn wobec kobiecego futbolu jest wciąż silny. Tak jak w połowie XX wieku, dziś też mężczyźni chcą mieć decydujący wpływ na kobiecą piłkę i ostatnie zdanie w dyskusji o sprawiedliwszym wynagradzaniu piłkarek. Po finale kobiecych mistrzostw redaktor naczelny popularnego polskiego portalu o piłce nożnej Weszło, napisał na Twitterze:

Na szczęście o ocenie poziomu mistrzostw świata nie decydują pojedynczy, uprzedzeni mężczyźni. A poziom tegorocznego turnieju był wysoki. Najważniejsze mecze obfitowały w intensywne emocje, których od piłki oczekują widzowie.

W 2004 roku ówczesny szef FIFA, Sepp Blatter, mówił:

„Pozwólmy kobietom grać w bardziej kobiecych strojach, tak jak w siatkówce. Mogłyby na przykład mieć bardziej obcisłe spodenki”.

W oglądalności – tylko 3,5 razy mniej

Kobiecy finał mistrzostw świata z 2015 roku w Stanach Zjednoczonych oglądało 23 mln osób. To największa widownia futbolowego meczu w Stanach w ogóle, biorąc pod uwagę i kobiety, i mężczyzn. Tegoroczny finał w Stanach oglądało w szczytowym momencie aż 20 mln widzów.

Męskie mistrzostwa w 2018 roku na całym świecie skupiły przed telewizorami i komputerami 3 miliardy 572 miliony osób. Według wstępnych szacunków, tegoroczne mistrzostwa kobiet obejrzało ok. miliarda widzów. To zaledwie 3,5 razy mniej, niż męski turniej. Jeżeli uzasadnieniem dla niższych płac jest niższa popularność, to FIFA musi postarać się bardziej.

Na razie ogłosiła, że zwiększa pulę nagród dla kolejnego kobiecego mundialu w 2023 roku dwukrotnie. To wzrost z 30 do 60 milionów dolarów za cztery lata. Ale mężczyźni w 2022 roku również dostaną więcej, o 40 milionów dolarów.

Różnica w puli nagród między kobietami a mężczyznami zwiększy się więc z 370 do 380 mln dolarów.

„Jesteśmy warte inwestycji”

Są też jednak zmiany na lepsze. Po finale kobiecego Pucharu Polski, najlepsza zawodniczka meczu pomiędzy Medykiem Konin i Górnikiem Łęczna, Natalia Chudzik, po meczu otrzymała od trzech panów w garniturach czek na… 500 złotych.

Za zwycięstwo w Pucharze Polski drużyna kobiet otrzymuje od PZPN 35 tys. zł. Męska – 3 mln zł.

Na pytanie o wysokość nagród, rzecznik PZPN Jakub Kwiatkowski odpisał nam:

„PZPN mając na uwadze rozwój piłki nożnej kobiet nie tak dawno podjął uchwałę, na mocy której w ciągu najbliższych pięciu lat federacja zamierza przeznaczyć 30 milionów zł. na rozwój kobiecego futbolu w Polsce. Wzrosną również nagrody – kobiecy mistrz Polski otrzyma 200 tysięcy zł., a zdobywca Pucharu Polski 400 tysięcy zł.”

Będzie to więc prawie dziesięciokrotny wzrost.

Polska liga kobiet jest jedną z niewielu, w której nie ma kobiecych sekcji topowych męskich drużyn. Do tej pory, największe polskie kluby nie inwestowały w kobiecą piłkę. Dlatego nazwy najlepszych kobiecych zespołów – Medyk Konin, Górnik Łęczna, Czarni Sosnowiec – przeciętnemu kibicowi niewiele mówią.

To się zmienia – w ostatnich miesiącach otwarcie żeńskich sekcji zapowiedziały Lechia Gdańsk i Legia Warszawa.

Podobnie dzieje się w całej Europie. W zeszłym roku żeńską drużynę otworzył Manchester United. W kobiecy futbol inwestują największe europejskie kluby – Manchester City, Chelsea, Bayern Monachium, Barcelona. To olbrzymie zaplecze finansowe, które z pewnością pomoże rozwinąć tę dyscyplinę sportu.

„Kobieca piłka kolejny raz, mistrzostwa po mistrzostwach, rok po roku, udowadnia że jesteśmy warte inwestowania. Jakość na boisku, produkt, który prezentujemy, jest wart tych inwestycji” – powiedziała Rapinoe na konferencji prasowej podczas Mistrzostw Świata.

Coraz większe inwestycje rzeczywiście się pojawiają. Piłkarki mówią jednak: to za mało. A ich głos w końcu jest słyszalny.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press