"Debacie towarzyszyły ogromne emocje. Senator ma prawo wyrażać stanowisko" uspokajała Kancelaria Senatu czytelniczkę OKO.press, która w lipcu 2017 złożyła skargę na Bonkowskiego za nazwanie protestujących w obronie sądów "ubeckimi wdowami". Dziś Bonkowski wrzuca na FB nazistowskie materiały propagandowe. "Przyzwolenie rozzuchwala" - komentuje czytelniczka

Senator Waldemar Bonkowski został zawieszony w prawach członka PiS po tym, jak na profilu FB umieścił film propagandowy z czasów Trzeciej Rzeszy. Do tej pory Bonkowski był jednak pod ochroną partii, a PiS ignorował jego kolejne wyskoki. Czytelniczka OKO.press Danuta Bocheńska interweniowała w jego sprawie już w lipcu 2017 – bez skutku. Teraz komentuje: „Przyzwolenie rozzuchwala”.

Bonkowski o ubeckich wdowach

„Stare upiory bolszewickie”, „ubeckie wdowy”, „sługusy moskiewskie” – tak senator Bonkowski określił opozycję i osoby uczestniczących w protestach w obronie sądów. Wszystko podczas jednego posiedzenia Senatu w lipcu 2017 roku.

Jedna z naszych czytelniczek, Danuta Bocheńska, postanowiła interweniować. Pisała do marszałka Senatu:

Obraźliwych, pełnych agresji wypowiedzi senatora Waldemara Bonkowskiego nie należy bagatelizować. Przeciwnie, należy je potraktować bardzo poważnie, jako prowokujące do przemocy i agresji.

Tym bardziej, że wypowiedziom tym towarzyszyły bulwersujące wyrazy aprobaty ze strony klubowych kolegów senatora, odnotowane w zapisie stenograficznym posiedzenia, a także brak zdecydowanej reakcji prowadzącego posiedzenie na takie zachowanie”.

  • Zobacz argumentację Danuty Bocheńskiej

    Mój niepokój budzi fakt, że słowne ataki Waldemara Bonkowskiego były kierowane zarówno pod adresem anonimowych uczestników obywatelskich protestów, jak i personalnie, do wybitnych przedstawicieli polskiej opozycji demokratycznej, obecnie senatorów RP: Marszałka Bogdana Borusewicza i senatora Jana Rulewskiego, wyraźnie z zamiarem naruszenia ich godności.

    Należy się obawiać, że tak adresowane wypowiedzi mogą kogoś podatnego na ten rodzaj nienawistnego przekazu sprowokować do podjęcia realnych aktów przemocy wobec senatorów wymienianych przez senatora Waldemara Bonkowskiego lub pracowników ich biur senatorskich.  

Senat uważa, że wszystko w porządku

Bocheńska  dostała 8 sierpnia odpowiedź z Kancelarii Senatu. Podkreślono w niej, że „debacie nad reformą sądownictwa towarzyszyły ogromne emocje, które można było odnotować po wszystkich stronach jej uczestników”. Okazuje się zatem, że skandaliczne wypowiedzi senatora zaliczają się do kategorii „wyrażanie stanowiska”.

Dokument w PDF zobacz tutaj.

Dopiero po tym jednak, jak na profilu senatora pojawiła się seria antysemickich wpisów – w tym film zmontowany z nazistowskich materiałów propagandowych z czasów II wojny światowej – Jarosław Kaczyński zareagował i zawiesił Bonkowskiego w prawach członka partii.

Trochę za późno. Nazistowska propaganda na profilu FB oraz krzywdzące wypowiedzi podczas posiedzeń Senatu to nie pierwszy i nie drugi „występ” senatora.

Przypominamy jego największe osiągnięcia.

„Polska ma być polska”

„Nie chcę tu obrazić polskich chlewni, mówiąc, że to jest tak, jakbyście z salonu weszli do chlewa, bo w chlewach polskich jest czysto, jest porządek. Jeśli uważacie, że ci ludzie są nas w stanie ubogacić kulturowo, to ja współczuję. Ja myślę, że

Opatrzność Boska nad Polską czuwała, że Prawo i Sprawiedliwość przejęło rządy, bo wy byście nam tutaj zafundowali piekło, gdybyście wpuścili tę »kulturę«.

Oni nawet nie dadzą się zintegrować, bo im religia nie pozwala na to, żeby oni się z nami integrowali. Ja byłem tam kilka lat temu i byłem teraz – myślałem, że coś się polepszyło, a tam jest jeszcze gorzej, jest brud, brud i brud. A nawet powiem kolokwialnie: jest syf, kiła i mogiła. Tych ludzi nie da się ucywilizować!”, mówił podczas wrześniowego posiedzenia Senatu Waldemar Bonkowski.

Podczas poprzedniej debaty senackiej o uchodźcach, w październiku 2016 roku, stwierdził wprost: „Polska ma być polska”. Gdy inni senatorzy powoływali się na chrześcijańskie miłosierdzie w kwestii przyjmowania uchodźców, Bonkowski uporał się z nim szybko: „Ja to poczytuję za jakąś hipokryzję, bo tu cały czas mówicie ewangelicznie, że chrześcijanie itd.

Nigdzie w Ewangelii nie jest napisane, że chrześcijanin ma być frajerem”.

Bonkowski w parlamencie – od razu w Senacie – znalazł się w 2015 roku. Wcześniej kandydował, ale bez powodzenia. W 2006 roku został radnym sejmiku pomorskiego. Kilka miesięcy przed wyborami samorządowymi w 2010 roku stracił mandat – sąd skazał go za podżeganie do poświadczenia nieprawdy. Do sejmiku wrócił w 2014 – na krótko, bo rok później uzyskał 60 596 głosów w wyborach parlamentarnych.

„Homoseksualna gangrena”

W obrażaniu, szczuciu i dyskryminowaniu senator Bonkowski ma wprawę jeszcze z czasów przedparlamentarnych. Jego głównymi wrogami są uchodźcy, osoby homoseksualne i „komuniści”. I „syf”. Okazuje się, że nie tylko uchodźcy są nim „zarażeni”:

„Dziś lesby-geje, jutro zoofile – kto pojutrze? To nie demokracja – to syfilizacja!!! Dewiantów trzeba leczyć, a zboczeńców izolować (…) sodomie i gomorze mówimy NIE!!!

Nie pozwólmy homoseksualnej gangrenie (…) ześwinić Polskę!!!”,

taki transparent zawisł w 2006 roku na budynku, gdzie mieściło się biuro PiS w Kościerzynie. Jak donoszą media, Waldemar Bonkowski sam wyklejał litery i – oczywiście sam – wymyślił hasło. Podobnych transparentów ma już w domu 100 – większość przeciwko PO.

Na jednym ze swoich banerów Bonkowski zamieścił portret Josefa Mengele, pod nim zdjęcie Ewy Kopacz z podpisem „Plan B. Biologiczna zagłada narodu przez…”.

W 2016 roku przyszedł na paradę równości w Gdańsku tylko po to, by wykrzykiwać: „Pedałować, szybciej”. I cieszyć się, że „jak uchodźcy przyjdą to ich wszystkich wyrżną w pień”. I wykonywać dziwne ruchy:

(Przepraszamy za tytuł filmu – nie pochodzi od redakcji, a nie mogliśmy znaleźć innego, który pokazywałby tę scenę)

„Eufemizmów nie używam”

W lipcu 2017 roku, podczas posiedzenia Senatu wyzwał protestujących pod Sejmem od „ubeckich wdów”: „Powiem wam o jeszcze jednej rzeczy. Jestem niesamowicie zdumiony… Ja obserwuję, kto tam chodzi na te demonstracje. Tam chodzą stare upiory bolszewickie, ubeckie wdowy chodzą…”. Na tym samym posiedzeniu Senatu twierdził, że opozycja to „sługusy moskiewskie”.

W rozmowie z portalem vice.pl Bonkowski stwierdził:

„Eufemizmów nie używam. Mówię normalnym, kolokwialnym językiem zrozumiałym dla wszystkich.

Mój język nie jest napastliwy i nie jest obraźliwy. Nie było w tym tekście, jaki wywiesiłem na sesji Rady Miasta Gdańska, żadnego obraźliwego słowa o ludziach odmiennej orientacji. Ja tylko zaapelowałem: dewiantów trzeba leczyć, a zboczeńców izolować, zamykać. Normalny człowiek, czy nawet o orientacji pedofilskiej nie powinien się obnosić ze swoją seksualnością”.

Na pytanie, czy słowa o osobach homoseksualnych nie były jednak obraźliwe, powiedział: „Trzeba po prostu nie kierować się emocjami i spokojnie przeczytać mój apel. Owszem, nie bawię się w tzn. poprawność polityczną, ale nie chciałem nikogo urazić. Po prostu nazywam rzeczy po imieniu – tak, by było to dla każdego zrozumiałe. Ja się nie odnoszę do ludzi przejawiających homoseksualne skłonności, tylko do zjawiska. Jeśli piętnuje, to obrazoburcze zachowania”.

Bonkowski jest także „słynny” z powodu  swego konfliktu z żoną. Niedawno prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, którego domagał się senator PiS. Bonkowski uznał, że żona zniesławiła go opowiadając „Gazecie Wyborczej” o jego romansach i walce o majątek.


Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym