Posłowie i posłanki PiS odebrali innym prawo do kupowania ziemi, chociaż sami lubią grunty. W pierwszej siódemce sejmowych "obszarników" pięciu jest z partii Jarosława Kaczyńskiego. Własny kawałek ziemi ma co trzeci poseł/posłanka PiS, średnio 11,64 ha

Za przyjęciem rządowego projektu ustawy o obrocie ziemią rolną w kwietniu 2016 r. głosowali wyłącznie posłanki i posłowie PiS (nie licząc dwóch posłów niezależnych). Od maja nabywcą ziemi rolnej może zostać jedynie rolnik indywidualny, w dodatku mieszkający i gospodarujący od co najmniej pięciu lat w danej gminie. W zasadniczy sposób ograniczyło to obrót ziemią w Polsce, właściwie go całkowicie zastopowało.

Ustawa miała chronić polską ziemię przed wykupem przez cudzoziemców, ale skutecznie chroni ją także przed Polkami i Polakami (dodajmy – świeckimi, bo zakaz nie dotyczy Kościoła i innych związków wyznaniowych).  

Spośród 231 posłów i posłanek PiS, którzy głosowali za, 73 osoby same są posiadacz/kami ziemi, choć tylko sześcioro z nich to rolnicy.

Najwięcej mają „obszarnicy” Leszek Galemba – 295 ha i Adam Ołdakowski – 158 ha, ale nieruchomości rolne wchodzą też w skład majątku liderek/ów PiS. Za „małorolnych” można uznać Beatę Szydło (1,2 ha), Piotra Glińskiego (1,3 ha), Beatę Kempę (1,5 ha) i Zbigniewa Ziobro (1,8 ha), „średniorolni” są  Stanisław Piotrowicz (4,1 ha) oraz marszałek Marek Kuchciński (5,8 ha).

Jarosław Kaczyński nie ma ani pół hektara ziemi, ani żadnej działki. Wyprzedzając kolejne analizy “Oka”, dodamy, że ma znacznie mniej oszczędności (15 tys. zł), niż długów (105 tys. zł do osób prywatnych, w tym 80 tys. do przyjaciółki Janiny Goss, która w marcu 2016 została członkinią rady nadzorczej PGE oraz ok. 140 tys. zł kredytu w SKOK- Kasie Stefczyka).  

Jedyny poseł PiS, który wyłamał się z frontu obrony ziemi – Paweł Lisiecki – ziemi nie ma. “Oko” zapytało, dlaczego wstrzymał się od głosu. Do tej pory poseł nie odpowiedział.   

Poza Lisieckim wszyscy posłowie nie-rolnicy PiS głosowali zatem za przyjęciem ustawy, która uniemożliwia nie-rolnikom nabywanie ziemi, choćby jako lokatę. Sami skorzystali, inni nie będą mogli.

Z drugiej strony, ustawa uderzyła w ich interesy, bo utrudnia ewentualną sprzedaż ziemi.

Co i jak sprawdzamy

Wszystkie powyższe dane pochodzą z poselskich oświadczeń majątkowych z listopada 2015 r. dostępnych dla każdego na stronie sejm.gov.pl. Postanowiliśmy skorzystać z tych danych, choć są już oświadczenia z kwietnia 2016. Chcemy uchwycić stan poselskiego posiadania na początku parlamentarnej pracy, dokonać swego rodzaju bilansu majątkowego otwarcia VIII kadencji Sejmu. Przygotujemy też zestawienia oszczędności/zadłużenia i wszystkie dane porównamy ze stanem posiadania posłów i posłanek na wyjściu (z Sejmu). Równolegle dział śledczy „Oka” gromadzi szczegółowe informacje o domach i mieszkaniach w posiadaniu polityków/czek (Agencja Nieruchomości), dokumentując, jak zaniżana jest ich wartość.

W kilku przypadkach korygujemy jednak – z czystej życzliwości dla posłów ich ewidentne pomyłki w listopadowych oświadczeniach i wprowadzamy dane z kwietniowych. Na przykład poseł-minister Jan Feliks Szyszko (PiS) wpisał w listopadzie, że ma pola doświadczalne o powierzchni 1 702 708 m2, a okazało się, że to tylko 170 270 m2 .
Dziesięć tysięcy razy pomylił się poseł Jacek Protasiewicz (PO), który podał, że  ma 1/22 udziałów w 3 086 ha, a w kwietniu okazało się, że udziałów jest tyle samo, ale gruntu zaledwie  0,3086 ha. 

Oczywiście w naszym przeglądzie nie ograniczamy się do klubu PiS, tylko od niego zaczęliśmy ze względu na PiS-owską ustawę o ziemi.  

Ile ziemi ma cały Sejm

Nieruchomości rolne ma 141 posłów/posłanek ze wszystkich klubów, łącznie – 1526,73 ha. Na każdą posłankę i posła z ziemią przypada więc 10,83 ha czyli niemal dokładnie tyle, ile liczy przeciętne gospodarstwo rolne w Polsce (10,49 hektarów, wg danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa z 2015 r.). Jednak w całym Sejmie tylko dziesięcioro posłów/posłanek deklaruje, że są rolnikami z zawodu. Pozostali – 131 osób – traktują  zapewne ziemię jako lokatę.

Gdy policzymy średnią dla całego Sejmu, z uwzględnieniem parlamentarzystów bezrolnych, średnia spada do 3,32 hektarów.

Gdyby wszyscy wyborcy mieli tyle nieruchomości rolnych, ile przeciętny poseł/posłanka, Polska musiałaby mieć powierzchnię 1,689 mln kilometrów kwadratowych. Ponad pięciokrotnie więcej niż obecnie. Tyle co Francja, Niemcy, Hiszpania i Włochy razem wzięte.

POPiS obszarników

Ponad połowa sejmowych posiadaczy ziemi ma mniej niż 5 ha (małorolni), jedna trzecia to średniorolni (od 5 do 50 hektarów). Obszarników – powyżej 100 hektarów – jest czterech (jednemu brakuje 2h), obszarniczki – ani jednej.

Hierarchia obszarników wygląda jak lista wyborcza koalicji PO-PiS  – po dwóch posłów z obu tych partii:

  1. Leszek Galemba (PiS) – 295 ha
  2. Zbigniew Ajchler (PO) – 288 ha
  3. Adam Ołdakowski (PiS) – 158 ha
  4. Antoni Mężydło (PO) – 98 ha

Piąty jest Adam Cyrański z Nowoczesnej (44 ha), a potem dwaj kolejni PiS-owcy Łukasz Zbonikowski (34 ha) i Waldemar Olejniczak (29 ha).

PSL więcej małych, POPiS mniej dużych

Największy odsetek posiadaczy ziemskich jest w ludowej w PSL (69 proc.). Drugi jest PiS (31 proc.) tuż przed koalicyjna opozycją  PO i Nowoczesnej (po 28 proc.). Kukizowców ziemskich jest najmniej.

Średnia wielkość gruntu rolnego (w hektarach) na posła/posłankę; liczona wśród wszystkich członków klubu

 

Średnia ilość ziemi na posła/posłankę największa jest także w PSL (5,22 ha), potem są PiS (3,63) i PO (3,47), Nowoczesna już tylko 2,42 i Kukiz 1,04.

Gdy uwzględnić tylko tych posłów/posłanki, którzy ziemię mają, PSL spada na czwarte miejsce (7,6 ha). Bo inne partie, jak już mają to od razu więcej.

Średnia wielkość gruntu rolnego (w hektarach) w posiadaniu posłów/posłanek klubu; liczona tylko wśród posiadaczy ziemi

 

Średnia działka w PO-wskich rękach ma powierzchnię 12,59 ha, PiS-woskich niewiele mniej 11,64, Nowoczesnych – 8,75, Kukizowskich – 5,5 ha.

Populistyczny stereotyp podpowiadałby, że wraz z kolejnymi kadencjami posłowie/posłanki obrastają dobrami, w tym ziemią. Analiza “Oka” tego nie potwierdza. Najwięcej mają debiutanci/ntki, najmniej 14 weteranów (od sześciu kadencji wzwyż).

Średnia wielkość gruntu rolnego (w hektarach) na posła/posłankę w zależności od stażu parlamentarnego

 

A co się dzieje na działkach?

Działki budowlane i rekreacyjne ma 227 posłanek/posłów czyli blisko połowa; łącznie

712 tysiąca m 2 . Średnia wielkość poselskiej działki to 3137 m 2 , trochę mniej

niż połowa boiska do piłki nożnej.

Średnia dla całego Sejmu – z uwzględnieniem posłów/posłanek bez działek – jest o połowę niższa – 1548 m 2 , czyli trzy razy więcej niż dopuszczalna wielkość działki rekreacyjnej według kryteriów Polskiego Związku Działkowców (http://pzd.pl/regulamin.html).

Najmniej działek rekreacyjno-budowlanych mają posłowie PSL. Najwięcej PO (57 procent) i PiS (53 procent). Nowoczesna jest trzecia (34 proc.).

Ale jak już ma, to sporo – średnio 4010 m 2. W kategorii działkometrów partia N wyprzedza PiS (1539 m 2) i PO (1454 m 2). Najmniej mają Kukiz 15 (633 m 2) i PSL (342 m 2).

Tak, jak w przypadku gruntów rolnych, dłuższy staż nie łaczy się z posiadaniem większej liczby działek.

 

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press