Marszałek Senatu Stanisław Karczewski nazwał świrami protestujących pod parlamentem przeciwko wprowadzanym przez PiS zmianom w sądownictwie. Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, iż orzecznictwo Sądu Najwyższego szło zawsze w tym kierunku, żeby chronić przestępców. Prezes TVP Jacek Kurski stwierdził, że naród odzyskał telewizję publiczną.

W środę większość PiS w Senacie nie poparła wniosku prezydenta o przeprowadzenie referendum konsultacyjnego na temat nowej konstytucji. We czwartek Andrzej Duda podpisał, mimo protestów społecznych, znowelizowane ustawy pozwalające partii rządzącej na szybsze obsadzenie Sądu Najwyższego swoimi kandydatami i wybór nowego I prezesa SN.

„Jest mi przykro, że dożyłam czasów, w których sędzia zachowuje się politycznie” – stwierdziła Julia Przyłębska, p.o. prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Jej zdaniem, opowiadanie się po jednej ze stron konfliktu politycznego godzi w sędziowską niezawisłość.

Wicepremier Piotr Gliński oskarżył opozycję o niszczenie tkanki demokratycznej. Przegrali wybory, ktoś inny steruje łódką, a oni wybijają siekierami dziury w zęzie, żebyśmy wszyscy poszli na dno – powiedział.

Kolejny odcinek kroniki dokumentujący wydarzenia minionego tygodnia


Publikowana w soboty w OKO.press „Kronika Skórzyńskiego” to jedyny w mediach systematyczny zapis bieżących wydarzeń politycznych. Od 3 września 2017 roku prof. Jan Skórzyński prowadzi swoją kronikę równolegle: na bieżąco, jak do tej pory (w soboty), oraz cofając się w czasie do samych początków państwa PiS – do wyborów parlamentarnych jesienią 2015 roku i idąc dalej tydzień po tygodniu przez rok 2015 i 2016 (w niedzielę).

Pozwoli to na ciekawe porównania, a także przypomni zapomniane deklaracje i zwroty politycznej akcji. Wiemy, że wiele osób kolekcjonuje „Kronikę”, teraz można to będzie robić bardziej systematycznie.


  • Kronika Jana Skórzyńskiego w OKO.press - deklaracja i biogram autora

    Jesienią 2015 roku życie publiczne w Polsce nabrało gwałtownego przyspieszenia. Zwycięski w wyborach obóz polityczny, choć realnie zdobył poparcie około 20 proc. obywateli i nie ma mandatu do zmian konstytucyjnych, rozpoczął z impetem gruntowną przebudowę państwa polskiego. Jej kierunek to cała wstecz w stosunku do przemian podjętych w 1989 roku. Z asystą prezydenta rząd PiS podjął energiczny marsz do tyłu.

    Przekreśla zasadę podziału władz, dziesiątkuje armię i dyplomację, a z telewizji publicznej uczynił instrument propagandy. System szkolny cofa do epoki Edwarda Gierka, ingeruje w muzea i teatry, chce przejąć polityczną kontrolę nad sądami i ukrócić samodzielność samorządów.

    Odrzuca reguły demokracji liberalnej wypracowane we wspólnocie euroatlantyckiej. W rezultacie odpycha Polskę od centrum cywilizacji Zachodu, kieruje nas na peryferie, do szarej strefy pomiędzy Europą a Rosją.

    Bombardowani niemal codziennie informacjami o kolejnych ustawach podporządkowujących sądy władzy politycznej, dymisjach generałów i projektach „polonizacji”, czyli poddania kontroli rządu tej czy innej sfery życia publicznego, z trudem nadążamy za biegiem spraw, próbując zrozumieć dokąd to wszystko zmierza. Stąd pomysł kroniki mającej być kalendarium tzw. dobrej zmiany, lakonicznym zapisem podejmowanych przez rząd PiS działań i ich często równie bulwersujących uzasadnień.

    Nie będzie to oczywiście zapis kompletny. Kronika to autorski wybór wydarzeń i opinii, które ilustrują wielkie przestawianie zwrotnicy na torze, po którym Polska poruszała się od 1989 roku. Obserwowany „na żywo” przebieg tej operacji uzupełniam sięgając do jej początku – wyborów parlamentarnych 2015.

    Toteż mój kronikarski zapis składa się z dwóch ścieżek – współczesnej i historycznej, pokazującej na zasadzie retrospekcji minione etapy rozpoczętej po wyborach 2015 roku eskapady, o których często już nie pamiętamy.

    W roli kronikarza wykorzystuję zarówno swoje doświadczenie dziennikarskie (w tym 12 lat pracy w „Rzeczpospolitej”), jak warsztat historyka. Sporo aspektów „dobrej zmiany” przypomina ludziom starszej daty realia życia w PRL.

    Mam wszelako mocną nadzieję, że jeśli nawet historia się powtarza, to tylko jako farsa.

    Jan Skórzyński

    NOTA BIOGRAFICZNA

    Jan Skórzyński (ur. 1954) jest historykiem i politologiem, profesorem Collegium Civitas, gdzie wykłada historię XX wieku.

    Uczestnik ruchu opozycyjnego w PRL, był jednym z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. 13 grudnia 1981 roku został internowany. Jako dziennikarz pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań” i „Rzeczpospolitej”. W latach 2000-2006 był I zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus”.

    Wydał szereg książek o najnowszej historii Polski, m.in. Ugoda i rewolucja. Władza i opozycja 1985–1989 (1996), System Rywina czyli druga strona III Rzeczpospolitej (red., 2003), Od Solidarności do wolności (2005), Rewolucja Okrągłego Stołu (2009), Zadra. Biografia Lecha Wałęsy (2009). Siła bezsilnych. Historia Komitetu Obrony Robotników (2012), Krótka historia Solidarności 1980-1989 (2014). Redaktor naczelny pisma „Wolność i Solidarność. Studia z dziejów opozycji wobec komunizmu i dyktatury” oraz trzytomowego słownika biograficznego Opozycja w PRL. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.

Niedziela 22 lipca. Barierki dla świrów

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski podczas spotkania w Gdyni odpowiadał na pytania dotyczące protestów przed Sejmem. „Teraz są barierki, to jest wstyd” – powiedział ktoś z sali. „Proszę pani, barierki są, żeby świry się tam nie dostawały i nie szkodziły” – odpowiedział polityk PiS.

Poniedziałek 23 lipca. Kto niszczy polską demokrację

Wicepremier i minister kultury Piotr Gliński w rozmowie z „Do Rzeczy” powiedział: „Opozycja, korzystając z tolerancji naszej demokracji, pozwala sobie na działania antypaństwowe. I pewnie bardziej chciałaby umierać na pluszowych krzyżach… My jednak mamy mocne nerwy i poparcie społeczeństwa i nie musimy na szczęście spełniać tych >oczekiwań<. Zwracamy jednak uwagę, że ktoś igra z ogniem. Niszczy polską demokrację. […] W Hiszpanii za takie czyny grożą wysokie wyroki, a protestujący na ulicy są brutalnie pacyfikowani, w Polsce – nie, choć przedstawia się nas w roli gwałciciela demokracji i opresora. […] Obecna władza, mimo ciągłych prowokacji, nie daje się sprowokować. Mimo awantur, obstrukcji, donosów na Polskę zagranicą, kłamstw i manipulacji medialnych. To jest najgorsze, co może dzisiaj Polskę spotkać – niszczenie tkanki i kultury demokratycznej. Bo co: ta druga strona myśli, że jak wygra wybory, to przegrany podporządkuje się zasadom, których sama teraz nie respektuje? To jest początek spirali śmierci. Komu na tym zależy, żeby niszczyć polską demokrację? Przegrali wybory, ktoś inny steruje łódką, a oni wybijają siekierami dziury w zęzie, żebyśmy wszyscy poszli na dno. Pytam powtórnie: komu zależy na tym, żeby Polska poszła na dno?”.

Poniedziałek 23 lipca. Szef TVP: tworzymy pluralizm

„Naród, w znaczeniu większościowej wspólnoty politycznej, odzyskał telewizję publiczną” – stwierdził prezes TVP Jacek Kurski w „Sieciach”. Polityk PiS oświadczył: „Dzięki zmianie w TVP po 2015 roku miliony Polaków po raz pierwszy w ogóle usłyszało o pewnych sprawach, dowiedziało się, jak w praktyce wyglądała złodziejska prywatyzacja i reprywatyzacja, jaki jest prawdziwy stan sądownictwa, jak wiele wątpliwości budzi tragedia w Smoleńsku. […] TVP wyłamała się z frontu obrony III RP, sformułowała przekaz zgodny z odczuciami, z wrażliwością tej części narodu, która przez trzy dekady była zepchnięta na margines. Po drugie, stało się to w momencie, gdy władzę przejął obóz patriotyczny Jarosława Kaczyńskiego. Połączenie obu tych czynników dało wielką zmianę, spowodowało, że wielu ludzi poczuło, iż odzyskało swój kraj, res publikę”.

Szef państwowej telewizji przekonuje, że „tworzymy pluralizm, dajemy ludziom realny wybór, pokazujemy prawdę. Nie prowadzimy agitacji za jakąkolwiek partią polityczną, choć uważam, że telewizja publiczna musi pokazywać racje władzy, obozu, który wygrał, z zapewnieniem oczywiście pakietu obecności opozycji”. Jego zdaniem, „siła nienawistnej kampanii, z którą spotyka się odrodzona TVP, jest dowodem na to, że projekt budowy medium narodowej tożsamości się powiódł”.

Poniedziałek 23 lipca. Były szef ABW ma dostać zarzuty

Jak poinformowało OKO.press, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w latach 2008-2013 Krzysztof Bondaryk otrzymał wezwanie do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku w charakterze podejrzanego. Ma usłyszeć zarzut przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Według portalu, śledztwo prawdopodobnie dotyczy ewentualnych nieprawidłowości w zawieraniu umów z pracownikami ABW.

19 lipca prokuratura postawiła zarzut niedopełnienia obowiązków dawnemu szefowi CBA Pawłowi Wojtunikowi.

Poniedziałek 23 lipca. Kto propaguje ustrój totalitarny?

Protestująca przeciwko zmianom w sądownictwie wprowadzanym przez PiS Elżbieta Podleśna otrzymała zarzut propagowania ustroju totalitarnego – poinformowało OKO.press. Podleśna, aktywistka Warszawskiego Strajku Kobiet, w nocy z piątku na sobotę wykonała na biurach posła PiS Krzysztofa Czabańskiego i senatora PiS Andrzeja Mioduszewskiego w Wąbrzeźnie i Golubiu-Dobrzyniu napisy „PZPR” i „Czas na sąd ostateczny”. Czabański był członkiem PZPR (Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej rządzącej w PRL).

Wtorek 24 lipca. Suski: praworządność narusza opozycja i przedstawiciele władz sądowych

Szef gabinetu politycznego premiera Marek Suski skrytykował w programie I Polskiego Radia „wypowiedzi polityków opozycji, którzy nawołują do twardej walki, którzy mówią o waleniu dechą czy też oczekują, że będziemy wyskakiwać z okien, te ataki na biura poselskie, no a przecież pamiętamy, że były działacz Platformy zamordował w biurze poselskim naszego kolegę, drugiemu próbował poderżnąć gardło, więc takie nawoływanie do rozlewu krwi pewnie byłoby wpisywaniem się w tę opowieść o dyktaturze i te wszystkie opowieści w parlamencie o czołgach na ulicach, o tym, że jest gorzej jak w Aleppo. Gdyby tu się polała krew, to opozycja by powiedziała: no tak, straszna dyktatura, ratunku, interweniujcie, zróbcie coś z tym PiS-em! Wygrać wyborów nie potrafią, więc chcą rozhuśtać nastroje, napuścić ludzi jednych na drugich”.

Polityk PiS stwierdził, że „tu jest opór wobec demokracji, nieuznawanie wyniku demokratycznych wyborów i to jest przykre, że sędziowie, którzy powinni być strażnikami prawa, dzisiaj to prawo łamią. Dzisiaj, jeżeli mówimy o braku praworządności, to ono jest wywołane w dużym stopniu przez opozycję i wtórującym [jej] niektórym przedstawicielom najwyższych władz sądowych. To jest przykre, ale dzisiaj mamy kłopot z praworządnością, bo nie uznaje opozycja wyników wyborów. Oni podważają wszystko, co jest uchwalane w Sejmie, nie mają większości, ale mówią: no to co, że sobie Sejm ustalił? Nam się PiS nie podoba, więc nie respektujemy ich ustaw, wręcz mówią, że będą jakiś rząd na uchodźctwie tworzyć. […] Będzie rząd na uchodźctwie z prezesem Sądu na uchodźctwie. […] Jeżeli mamy kłopot z praworządnością, to właśnie z tymi ludźmi, którzy często mają przeszłość niechlubną, w peerelowskich czasach stalinizmu czy stanu wojennego, wydawali wyroki, do dzisiaj byli sędziami, no a dzisiaj nie chcą uznać, że nawet tylko ze względu na wiek mają przejść w stan spoczynku”.

Wtorek 24 lipca. Kamień węgielny okrągłego stołu

Publicysta „Gazety Polskiej” Witold Gadowski pytany przez portal wPolityce, czy spodziewał się takiego oporu przeciwko reformie wymiaru sprawiedliwości, powiedział, że tak, bowiem „wymiar sprawiedliwości był wentylem bezpieczeństwa i kamieniem węgielnym okrągłego stołu. Wtedy zagwarantowano, że sądy będą przychylne dla aferzystów i będą chronić ich uprzywilejowaną pozycję. Uderzenie w niego musiało spowodować reakcję, bo to dla niektórych walka o życie. Kasta uprzywilejowana walczy o  swoje przywileje”.

Wtorek 24 lipca. Nie wiedział, że został ambasadorem

Poseł PiS Konrad Głębocki został 5 czerwca mianowany przez prezydenta ambasadorem RP we Włoszech. Zgodnie z konstytucją mandatu posła nie można łączyć z funkcją ambasadora. Jednak, jak informuje portal wPolityce, 6, 7 i 15 czerwca Głębocki wziął udział w łącznie 175 głosowaniach w Sejmie.

Cytowany przez PAP konstytucjonalista Ryszard Balicki stwierdził, że sprawa jest jednoznaczna. „Tutaj doszło do naruszenia prawa przez marszałka Sejmu, ponieważ dopuścił osobę nieuprawnioną do udziału w posiedzeniach Sejmu i do uczestnictwa w głosowaniach”.

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka powiedział PAP, że Głębocki informację o mianowaniu na ambasadora Polski we Włoszech uzyskał 19 czerwca, a zatem po czerwcowych głosowaniach, w których brał udział, jako „w dobrej wierze urzędujący parlamentarzysta”.

Według Grzegrzółki, „kolejne kroki zarówno Kancelarii, jak i marszałka Sejmu, były determinowane tym opóźnieniem. Udział posła w głosowaniach – mimo, że kolizyjny w stosunku do obowiązujących przepisów – należy traktować jako aktywność, która nie miała zasadniczego wpływu na decyzje podejmowane w sali plenarnej. Głos nie był w żadnej mierze przeważający ani decydujący dla prowadzonych rozstrzygnięć”.

Tak samo argumentuje rzeczniczka PiS Beata Mazurek, która powiedziała, że „nigdy nie było tak, że przewaga wynosiła 1 głos. Przewaga wynosiła 7, 14 i ponad 20 głosów, więc jego głos w żaden sposób nie miał żadnego wpływu, czy nie wpływał w sposób zasadniczy na przebieg głosowań w Sejmie”.

Środa 25 lipca. Referendum Dudy odrzucone

Senat odrzucił wniosek prezydenta Andrzeja Dudy o przeprowadzenie referendum konsultacyjnego na temat konstytucji w dniach 10 i 11 listopada 2018 roku. Za głosowało tylko 10 senatorów, przeciw było 30, od głosu wstrzymało się 52 (w tym 50 z PiS).

„Wiadomości” TVP podały (w 13. minucie półgodzinnego programu), że „wniosek prezydenta został odrzucony głównie głosami senatorów Platformy Obywatelskiej. Senatorowie Prawa i Sprawiedliwości głosowali za bądź wstrzymali się od głosu”. Przytoczono także wypowiedź marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego z PiS, że „żaden z senatorów Prawa i Sprawiedliwości nie głosował przeciwko tej inicjatywie”.

Środa 25 lipca. Inicjatywa bez uzgodnienia

Redaktor naczelna portalu wPolityce Marzena Nykiel napisała: „Polacy są niedojrzali i za mało rozumni, by zrozumieć nie tylko pytania referendalne zaproponowane przez prezydenta Dudę, ale by pojąć na czym polega idea referendum. Właśnie taki przekaz sączył się z mediów przez ostatnie tygodnie. Niechęć obozu rządzącego wobec inicjatywy prezydenta widoczna była od chwili jej ogłoszenia. Z rozczarowaniem przyjmuję dzisiejszą decyzję Senatu”.

„Prezydencka inicjatywa, która powstała bez uzgodnienia z obozem rządzącym, jest dla partii Jarosława Kaczyńskiego nieakceptowalna właśnie z tego powodu. I to rozczarowuje najbardziej…” – stwierdziła Nykiel.

Środa 25 lipca. Albo zmieniamy konstytucję, albo nie

„Senat odrzucając propozycję pana prezydenta wbrew pozorom bardzo mu pomaga i być może nawet ratuje jego prestiż. To treningowe referendum mogłoby się zakończyć katastrofą frekwencyjną. Co wtedy?” – pisze komentator portalu wPolityce Ryszard Makowski.

„Referendum dałoby asumpt naszym dyżurnym awanturnikom, by nasilić krzyki o łamaniu Konstytucji. Pikiety (jedno czy dwuosobowe) pod lokalami niewykluczone. Zamiast ewentualnego zbadania opinii publicznej, byłaby obscena i niesmaczne przepychanki. A termin do tego bardzo niedobry”.

Konstytucja jest oczywiście niezwykle ważnym dokumentem, choć ostatnimi czasy za sprawą działań totalnej niedyspozycji trochę ośmieszoną, ale albo ją zmieniamy albo nie – twierdzi Makowski. – Pomysł referendum konsultacyjnego, czyli jakiejś formy nieobowiązującej był bardzo wątły. Ponadto pytania, które zaproponował pałac prezydencki wyglądały jak wyciągnięte z kapelusza iluzjonisty. Niby robiły wrażenie, ale jak się dobrze im przyjrzało to widać było spore niedociągnięcia. Choćby wpisywanie do Konstytucji Unii Europejskiej czy NATO. Przecież nie ma gwarancji, że te organizacje są trwałe. Wprost przeciwnie, znając współczesny świat można antycypować, że kiedyś rozpłyną się w niebycie”.

 Środa 25 lipca. Przyłębska: jest mi przykro…

Pełniąca obowiązki prezesa Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska oceniła w programie trzecim Polskiego Radia postawę I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf jako „zachowanie polityczne”. „Jest mi przykro, że dożyłam czasów, w których sędzia zachowuje się politycznie. […] Polityczne opowiadanie się po jednej ze stron konfliktu politycznego niestety, ale godzi w niezależność i niezawisłość sądu. I jest mi bardzo przykro, że dożyłam takich czasów, bo to pokazuje, że niekoniecznie jest tak, jak się mówi, że jest jedna strona, tak która jest stroną tą gorszą, która nie uczestniczy […] w politycznym dyskursie dlatego, że jest zakrzyczana przez stronę, która właśnie tak jak pani prezes Gersdorf uczestniczy w politycznym dyskursie”.

 Czwartek 26 lipca. Jakaś interpretacja faktów

Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów i poseł PiS Jacek Sasin zapytany w „Rzeczpospolitej” o to, czy „Wiadomości” TVP podają prawdę twierdząc, że proponowane przez prezydenta referendum zostało odrzucone przez senatorów PO, odparł: „Jest to jakaś interpretacja faktów, które miały miejsce”.

Pytany o kwestię ewentualnych reparacji ze strony Niemiec Sasin powiedział, że rząd nie pracuje nad ustawą reparacyjną. Działalność sejmowego zespołu posła PiS Arkadiusza Mularczyka to „pewne prace wstępne, aby zgromadzić całą dostępną dokumentację na ten temat. Wyjaśnić stan prawny, bo w przestrzeni publicznej nie było jasności”. „Trzeba ustalić zakres ewentualnych oczekiwań finansowych, czyli zakres strat, bo też nie zostało to oszacowane. To jest ogrom pracy. Prac legislacyjnych, choć nie wiem, czy one były potrzebne, bo to jest kwestia pewnych negocjacji międzypaństwowych, a nie ustawy. Ustawą reparacji nie otrzymamy” – oświadczył.

Komentując zapowiedzi premiera Morawieckiego, że w Polsce będą produkowane miliony samochodów elektrycznych, polityk PiS stwierdził, że „to była idea, która musi zostać przekuta w rzeczywistość. Tego typu idee nie są realizowane w krótkim czasie”.

Czwartek 26 lipca. Prezydent podpisał

Po jednym dniu od zakończenia procedury w parlamencie prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustaw o ustroju sądów, Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa i prokuraturze. Minister w Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha oświadczył, że „jeżeli chodzi o rozwiązania prawne, które są zawarte w tej ustawie, to one nie budziły żadnych wątpliwości natury konstytucyjnej”. Pytany w TVN24 o zastrzeżenie Biura Legislacyjnego Senatu co do konstytucyjności nowelizacji, odpowiedział: „nie widzimy tam tego rodzaju niezgodności”.

Jak napisano w uzasadnieniu nowelizacji, „zasadniczym celem zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawie o Sądzie Najwyższym jest doprowadzenie do usprawnienia postępowań prowadzonych przez KRS w sprawach powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, w tym sędziego SN”.

Stwierdzono, że w zmianach chodzi m.in. o to, by zapobiec obstrukcji postępowań nominacyjnych do Sądu Najwyższego – poinformował PAP. Przewidują one, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN będzie wybierało i przedstawiało prezydentowi kandydatów na I prezesa SN niezwłocznie po obsadzeniu 2/3 liczby stanowisk sędziów SN, a nie dopiero, gdy obsadzone są niemal wszystkie stanowiska.

Czwartek 26 lipca. Gaz na demonstrantów

Podczas demonstracji przeciwników zmian w sądownictwie pod Pałacem Prezydenckim policjanci rozpylili na protestujących gaz łzawiący. Kilkanaście osób zostało poszkodowanych. Policja ogłosiła, że gazu użyli jako pierwsi demonstranci.

Piątek 27 lipca. Kaczyński: musimy pójść ostro do przodu

„Wszelkie opowieści o łamaniu konstytucji [w trakcie zmian w sądownictwie] są całkowicie bezpodstawne” – powiedział w TVP Info Jarosław Kaczyński. Prezes PiS ocenił, że w III RP „sądy były rzeczywiście bardzo mocno podporządkowane tzw. mainstreamowi, a reprezentantem mainstreamu w życiu publicznym była kiedyś Unia Demokratyczna, później trochę SLD, a później Platforma Obywatelska. Więc jeżeli można mówić o podporządkowaniu [sądów], to niewątpliwie właśnie tym formacjom, a nie tej formacji, którą ja reprezentuję. Z całą pewnością żadne podporządkowanie nie nastąpi, natomiast zostanie zniesione to podporządkowanie, […] które miało miejsce dotąd. Cała ta opowieść, która w tej chwili krąży już po Europie i po świecie, jest […] zupełnym odwróceniem faktów, jest […] kontrfaktyczna”.

Według przywódcy obozu rządzącego, po 1989 roku „stworzono mechanizm, który mówiąc najkrócej prowadził do tego, że sędziowie akomodowali się do nowej rzeczywistości poprzez przyjęcie pewnej ideologii, ideologii liberalnej. Mówiąc […] w daleko idącym uproszczeniu, ideologii, która była głoszona przez »Gazetę Wyborczą«”.

Była to, zdaniem Kaczyńskiego, „ideologia usprawiedliwienia. Kiedyś było tak, że był komunizm, teraz właściwie wszyscy jesteśmy usprawiedliwieni, bo wszyscy jakoś, włącznie z Jaruzelskim, żeśmy dążyli do tego, żeby ten komunizm został zniesiony i w związku z tym wszystko jest w porządku. No, nie było wszystko w porządku, było zupełnie nie w porządku i to kładło się też bardzo długim cieniem na orzecznictwie sądów, zarówno powszechnych jak i Sądu Najwyższego”.

Prezes PiS powiedział także, iż orzecznictwo Sądu Najwyższego szło „zawsze w tym kierunku, żeby chronić przestępców”.

„Wielu Polaków postrzega obraz naszego kraju nie w ten sposób, że się rozglądają wokół siebie, tylko, no, w ten sposób, że oglądają różne telewizje, niekoniecznie tą, w której jesteśmy – powiedział Kaczyński w TVP Info. – A te telewizje, szczególnie jedna, no bardzo, można powiedzieć, zmienia ten obraz i też buduje coś, co jest całkowicie kontrfaktyczne. I są tacy, którzy w to wierzą. Nie można mieć o to do nich pretensji, trzeba ich przekonywać”.

„Musimy pójść ostro do przodu. Jest to możliwe, chociaż nie łatwe, ale powtarzam możliwe” – zapewnił.


Historyk i politolog, wykładowca Collegium Civitas. W PRL uczestnik ruchu opozycyjnego, jeden z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań”, był zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus” (2000-2006). Jest redaktorem naczelnym pisma naukowego „Wolność i Solidarność”.
Napisał m.in. „Rewolucję Okrągłego Stołu”, biografię Lecha Wałęsy, historię Komitetu Obrony Robotników, „Krótką historię Solidarności 1980-1989”. Ostatnio wydał „Nie ma chleba bez wolności. Polski sprzeciw wobec komunizmu 1956-1980”. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.


Masz cynk?