Obecna sytuacja jest m.in. rezultatem zaniechania rozliczeń po wyborach 2007 - pisze prof. Zajadło. Polemizuje z prof. Matczakiem, by po wygranych przez opozycję przyszłych wyborach "ukarać [PiS] tylko symbolicznie i iść na piwo to uczcić". Nie chodzi o zemstę lecz o egzekucję prawa. Zapomniane zło odrodzi się i powtórzy - argumentuje

Prof. Jerzy Zajadło zarzuca zwycięzcom wyborów 2007 „błogą bierność” i argumentuje na rzecz rozliczenia – w przyszłości – naruszeń prawa przez obecną władzę. Nie chodzi to u zemstę lecz o egzekucję prawa – pisze. „Poprzestanie na karaniu symbolicznym najczęściej źle się w historii kończyło, często obracało się w swoje przeciwieństwo”.

„Historia która zapomina, prędzej czy później tego pożałuje, ponieważ zło się odrodzi i powtórzy (i to wcale nie jako farsa)”.

Zajadło podkreśla, że „dla świadomych swoich praw i wolności obywateli dotkliwe są bowiem nie tylko wielkie totalitaryzmy, lecz także suma pozornie drobnych i codziennych naruszeń prawa ze strony władzy, nawet jeśli odbywają się w warunkach państwa demokratycznego. Reakcją na takie akty z pozoru banalnego bezprawia określa się jako opór „drobnej monety”.

Prof. Zajadło, znany filozof prawa, uważa, że w przyszłych polskich rozliczeniach można będzie zastosować zasady tzw. sprawiedliwości okresu przejściowego (transitional justice).

„Nie chodzi tu ani o zemstę, ani czystą symbolikę. Chodzi o to by, brać prawa poważnie, bowiem w przeciwnym wypadku sami wpadniemy w pułapkę błędnego koła i nigdy nie osiągniemy stanu normalności demokratycznego państwa prawa.

Oto cały tekst prof. Zajadły napisany dla Archiwum Osiatyńskiego.

Jakiś czas temu prof. Marcin Matczak sformułował 10 mądrych i interesujących rad „dla tych, którzy chcieliby, aby państwo prawa przetrwało”. OKO.press je opublikowało.

Dziesiąta z nich, jedyna, z którą się nie do końca zgadzam, brzmiała tak:

„Bądźcie cierpliwi, nie pałajcie nienawiścią i chęcią zemsty. Znakiem upadku demokracji jest wsadzanie do więzień przeciwników politycznych”.

Pisał Matczak: „Niech PiS ściga Tuska prokuratorsko za »zdradę«. Chęć wsadzenia do więzienia przeciwnika politycznego to najlepszy dowód antydemokratyczności”.

Matczak powoływał się na rady „wybitnego [zagranicznego] profesora”: „Kiedy PiS przegra wybory, ukarzcie symbolicznie ich konstytucyjne przekręty i przywróćcie krajowi godność i należne mu miejsce w Europie i na świecie.

A potem idźcie na piwo to uczcić. A o nich niech po prostu historia zapomni”.

Są w tej propozycji cztery problemy, które rodzą moje zasadnicze wątpliwości:

  • nie chodzi o zemstę, lecz o egzekucję prawa – obowiązującego, ale złamanego i to czasami w sposób rażący;
  • poprzestanie na karaniu symbolicznym najczęściej źle się w historii kończyło, ponieważ często obracało się w swoje przeciwieństwo;
  • historia która zapomina, prędzej czy później tego pożałuje, ponieważ zło się odrodzi i powtórzy (i to wcale nie jako farsa);
  • dzisiaj już wiemy znacznie więcej, jak postępować z negatywną przeszłością, a zwłaszcza jak ją rozliczać i zapobiegać historycznej recydywie.

Jeśli uda się nam te problemy rozwiązać, wspomniane piwo dla uczczenia przyszłego sukcesu będzie znacznie lepiej smakować.

Najgorsza jest bierność zwycięzcy

Najgorsza w takiej sytuacji jest błoga bierność zwycięzcy – zaryzykuję tezę, że

obecna polska sytuacja jest w jakiejś mierze rezultatem zaniechania, jakie miało miejsce po jesiennych wyborach 2007 roku [PiS stracił władzę, rząd utworzyła koalicja PO-PSL].

Przy odrobinie wyobraźni uruchomionej po doświadczeniach z rządów lat 2005-2007 można się było spodziewać, co się stanie, jeśli PiS ponownie dojdzie do władzy. A nawet, że dużo większa wyobraźnia może okazać się niewystarczająca.

W ostatnim czasie toczy się w Polsce dyskusja, czy do oceny obecnej sytuacji można używać tzw. formuły Radbrucha, która pozwala obywatelom postawionym wobec „perwersji prawnej  (…) odłożyć na bok literę prawa i kierować się duchem sprawiedliwości”, a także kiedy wolno uciekać się do tzw. cywilnego nieposłuszeństwa. To wprawdzie dwie różne idee, ale coś je łączy – w obu przypadkach mamy do czynienia z niewątpliwym bezprawiem lub wątpliwym prawnie działaniem władzy.

  • Co to jest formuła Radbrucha

    Formuła Radbrucha

    W 1946 roku niemiecki filozof prawa Gustav Radbruch opublikował artykuł „Ustawowe bezprawie i ponadustawowe prawo”. Podsumował tam okres nazizmu i postawił trzy tezy, nazwane później od jego nazwiska formułą Radbrucha:

    • może dochodzić do takiego konfliktu wewnątrz prawa, że czasami powinniśmy odłożyć na bok jego literę i kierować się duchem sprawiedliwości;
    • czasami ta swoista perwersja prawa jest tak daleko idąca, że coś, co jest z pozoru ubrane w szaty ustawy, w gruncie rzeczy w ogóle nie zasługuje na miano prawa;
    • odpowiedzialność za nazistowskie bezprawie ponosi przynajmniej częściowo tzw. pozytywizm prawniczy, który całe pokolenia prawników wychował w duchu bezwzględnego posłuszeństwa władzy.

    Tyle Radbruch – historyczny kontekst jego propozycji jest więc oczywisty. Jednak tak naprawdę niemiecki prawnik kierował swoje słowa przede wszystkim do przyszłych pokoleń, ponieważ sam był już wówczas w podeszłym wieku. 23 listopada 1949 roku zmarł w swoim ukochanym Heidelbergu.

Takie reakcje zawsze były zastrzeżone dla sytuacji szczególnych i rażących, ale współcześnie,

w warunkach demokratycznego państwa prawa i społeczeństwa obywatelskiego, skłonni jesteśmy reagować na bezprawie nie tylko w sytuacjach skrajnych.

Dla świadomych swoich praw i wolności obywateli dotkliwe są bowiem nie tylko te wielkie autorytaryzmy i totalitaryzmy, lecz także pewna suma pozornie drobnych i codziennych naruszeń prawa ze strony władzy, nawet jeśli odbywają się w warunkach państwa demokratycznego.

Niemiecki filozof prawa Arthur Kaufmann nazywał taką reakcję na akty z pozoru banalnego bezprawia oporem „drobnej monety”.

Sprawiedliwość okresu przejściowego

Na przełomie lat 80. i 90. XX wieku po doświadczeniach z autorytaryzmami i totalitaryzmami w różnych częściach światach – od Europy, przez Afrykę i Azję, aż po Amerykę Południową – wypracowano w nauce o prawie koncepcję tzw. „sprawiedliwości okresu przełomu” (transitional justice).

Chodziło o przyjęcie modelowych rozwiązań w zakresie zmagań z historią w okresach przełomów i wypracowanie takich metod, które z jednej strony pozwolą na wszechstronne i sprawiedliwe rozliczenie przeszłości, z drugiej zaś o stworzenie mechanizmów pozwalających na uniknięcie historycznej recydywy i odrodzenie się bezprawia w przyszłości.

I tutaj dochodzimy do zasadniczego pytania niniejszego tekstu:

  • czy opisana niżej koncepcja sprawiedliwości okresu przełomu jest od wielkiego dzwonu i dotyczy tylko rażącego i zbrodniczego bezprawia dokonanego w systemach autorytarnych i totalitarnych,
  • czy też może i powinna znaleźć zastosowanie także w niemniej spektakularnych przykładach objętych pojęciem bezprawia „drobnej monety”?

Mówiąc wprost – czy jeśli się tak stanie, że wykazująca tendencje autorytarne obecna ekipa rządząca, dopuszczająca się mniejszych i większych aktów naruszenia obowiązującego prawa, zwłaszcza Konstytucji, zostanie kiedyś odsunięta od władzy, to dobrym pomysłem na rozliczenie jej działań są metody i mechanizmy transitional justice, skoro ta ostatnia była tworzona w innych warunkach i dla nieco innych sytuacji?

Ostateczną odpowiedź pozostawiam Czytelnikom. Spróbujmy się jednak przyjrzeć, czym jest w swojej istocie sprawiedliwość okresu przełomu.

Pięć celów polityki wobec złej przeszłości

Jeśli polityka wobec przeszłości w okresach przełomów ma być wszechstronna i skuteczna, to musi obejmować pięć następujących zasad:

  • celem jest poznania prawdy, a więc ujawnienia wszystkich, nawet najmniejszych, aktów bezprawia ze strony minionej władzy;
  • gdy stwierdzono popełnienie przestępstw, należy sięgnąć do instrumentarium prawa karnego i pociągnąć do odpowiedzialności ich sprawców;
  • nawet jeśli bezprawne działania nie osiągnęły poziomu przestępstw, to mogły być źródłem krzywd w innych obszarach, np. prawa cywilnego i prawa administracyjnego, i należy doprowadzić do stosownego zadośćuczynienia i przywrócenia zgodności z prawem;
  • akty bezprawia władzy mają nie tylko swój wymiar jurydyczny, lecz także moralno-polityczny i nie należy zaniedbywać odpowiedzialności w tych sferach;
  • należy wyciągać lekcje z historii i kultywować pamięć, zarówno tę negatywną, jak i tę pozytywną.

Rozliczenie – zadanie nie tylko dla polityków

Autorka najbardziej znanej pracy teoretycznej z zakresu transitional justice Ruti G. Teitel wyróżnia następujące typy sprawiedliwości okresu przełomu:

  1. sprawiedliwość karną (criminal justice),
  2. historyczną (historical justice),
  3. restytucyjną, czyli „przywracającą” (reparatory justice),
  4. administracyjną (administrative justice),
  5. konstytucyjną (constitutional justice).

W każdym z tych obszarów obowiązują oczywiście różne metody i mechanizmy – w związku z tym są to zadania dla różnych grup zawodowych: prawników i organów wymiaru sprawiedliwości, historyków, a także etyków i polityków.

Stosunek władzy do rozliczenia bezprawnych działań swoich poprzedników bywa bardzo różny – od aktów zemsty, przez różne formy umiarkowane, aż po całkowite zaniechanie.

W idei sprawiedliwości okresu przełomu nie chodzi jednak ani o zemstę, ani o czystą symbolikę – chodzi o to by, używając retoryki amerykańskiego filozofa prawa Ronalda Dworkina,

brać prawa poważnie, bowiem w przeciwnym wypadku sami wpadniemy w pułapkę błędnego koła i nigdy nie osiągniemy stanu normalności demokratycznego państwa prawa.

Dlatego realizacji tego procesu nie można powierzać wyłącznie politykom, ponieważ oni zawsze wykazują tendencje albo do przesadnej instrumentalizacji, albo całkowitego rozmydlania problemu i w ten sposób zamieniają sprawiedliwość tranzycyjną w jej własną karykaturę.

Omówienie wszystkich tych pięciu obszarów – prawdy, kary, zadośćuczynienia, odpowiedzialności moralno-politycznej oraz pamięci – przekracza ramy tego krótkiego eseju. Skupimy się na odpowiedzialności karnej.

Odpowiedzialność karna – cztery modele

Lata 90. XX wieku dowiodły, że nie było tu uniwersalnego modelu i poszczególne państwa przyjmowały różne rozwiązania zdeterminowane wielorakimi czynnikami historycznymi, politycznymi, społecznymi czy nawet ekonomicznymi.

W literaturze wskazuje się na cztery podstawowe typy tak pojętej odpowiedzialności karnej w okresie tranzycji w Europie i na świecie, przynajmniej w początkowej fazie narodzin idei sprawiedliwości tranzycyjnej.

„Model absolutnej grubej kreski” polegający na całkowitej rezygnacji ze stosowania instrumentarium prawa karnego i w gruncie rzeczy puszczenia przeszłego bezprawia w niepamięć (Białoruś, Brazylia, Ghana, Gruzja, Hiszpania, Rosja, Urugwaj).

„Model relatywnej grubej kreski” polegający na wybiórczym stosowaniu instrumentarium prawa karnego, ale najczęściej bez jasno sprecyzowanych kryteriów wyboru (Argentyna, Bułgaria, Czechy, Mali, Polska, Węgry).

„Model klaryfikacji historycznej” uzależniający odpowiedzialność karną od wyników wcześniejszego postępowania wyjaśniającego i koncyliacyjnego (Gwatemala, Republika Południowej Afryki).

„Model względnie wszechstronnego ścigania” polegający na szerokim wykorzystaniu instrumentarium prawa karnego i ściganiu przestępstw popełnionych w poprzednim reżimie (Niemcy, Portugalia, Rwanda).

  • Zobacz szerszy kontekst

    Wybór rozwiązania zależał od  przyjętego modelu polityki karnej wobec przeszłości, a ta z kolei mogła być nakierowana na jeden z następujących elementów i celów:

    1)  nowe rozwiązania normatywne w ramach budowanego państwa prawa,

    2)  sprawców zbrodni popełnionych w ramach poprzedniego systemu,

    3)  ofiary przestępczych działań ancien regime,

    4)  nowe rozwiązania instytucjonalne w ramach budowanego państwa prawa.

    Jak widać, mieliśmy więc do czynienia z dosyć skomplikowanym problemem, a odpowiedzialność karna stanowiła tylko jeden z jego elementów.

Pełną realizację „sprawiedliwości okresu przejściowego” utrudniał fakt, że prawie we wszystkich tych państwach dopiero budowano normatywne, instytucjonalne, polityczne i społeczne podstawy demokratycznego państwa prawa. W Polsce XXI wieku jest inaczej.

Gdy Polska wróci do normalności polityczno-prawnej

Powróćmy jednak do naszego zasadniczego pytania:

czy po powrocie Polski do pewnej względnej normalności polityczno-prawnej (o ile w ogóle będzie to możliwe) można/powinno się mutatis mutandis zastosować instrumentarium sprawiedliwości okresu przejściowego, skoro najprawdopodobniej operować będziemy raczej na poziomie „drobnej” monety”, niż grubego post-autorytaryzmu? Otóż wydaje się, że tak.

Nawet więcej, wybór modelu rozliczeń powinien być relatywnie prostszy i łatwiejszy do dokonania, ponieważ

nie będziemy demokratycznego państwa prawa budować od początku i od podstaw, lecz raczej przy pomocy instrumentów sprawiedliwości tranzycyjnej zmierzać – miejmy nadzieję – w miarę szybko, do przywrócenia normalności.

Co wcale nie musi, a nawet nie powinno, oznaczać powrotu do przeszłości.

*Jerzy Zajadło, prof. dr hab., filozof prawa, kierownik Katedry Teorii Filozofii Państwa i Prawa Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, Laureat nagrody im. Edwarda J. Wende (2017). Członek Rady Programowej Archiwum Osiatyńskiego


Prof. dr hab., filozof prawa, kierownik Katedry Teorii Filozofii Państwa i Prawa Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, Laureat nagrody im. Edwarda J. Wende (2017) oraz Nagrody Wydziału I Nauk Humanistycznych i Społecznych PAN im. Leona Petrażyckiego za książkę "Sędziowie i niewolnicy" (2017), członek Rady Programowej Archiwum Osiatyńskiego. Jest publicystą prawnym „Gazety Wyborczej”.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press