Rzeczniczka PiS, Beata Mazurek, utrzymuje, że PiS nie ma nic wspólnego z tematem aborcji, a cała sprawa to wina Ordo Iuris. Prawdą jest jedynie, że to Ordo Iuris złożyło projekt do Sejmu. Za ciąg dalszy odpowiadają parlamentarzyści, szczególnie z PiS. I prezes


Aborcja nie jest tematem, które wywołało PiS. Chcemy trzymać się od tego jak najdalej. Nie chcemy, żeby PiS-owi temat aborcji był przypisywany. Aborcja to z jednej strony Ordo Iuris, który zostawiło temat na boku, z drugiej organizacje lewicowe.

Beata Mazurek, „Jeden na jeden” TVN24 - 18/10/2016

fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta


Prawie fałsz. Prawdą jest jedynie pierwsze zdanie.


Za wprowadzenie tematu aborcji do Sejmu VIII kadencji faktycznie partii rządzącej winić nie można, choć w ostatnich tygodniach pojawiły się głosy ze środowisk pro-life, że PiS wzmocnienie ochrony życia poczętego obiecał. Jednak w kampanii taka obietnica wprost nie padła. W programie PiS podkreśla, że chce chronić życie od poczęcia, ale nie ma mowy o zaostrzeniu ustawy.

23 września 2016 r. Sejm głosował nad odrzuceniem w pierwszym czytaniu projektu Ordo Iuris. Posłowie PiS głosowali tak:

zrzut-ekranu-2016-10-18-o-22-26-54

Wyniku nie można wyjaśnić chęcią dalszego procedowania w komisjach każdego projektu obywatelskiego, bo 40 min. później posłowie decydowali o drugim projekcie obywatelskim (liberalizującym ustawę). Za odrzuceniem projektu głosowali tak:

zrzut-ekranu-2016-10-18-o-22-30-32

Na podstawie takich wyników głosowań trudno obronić tezę, że PiS z ustawą aborcyjną nie chce mieć nic wspólnego i dążył do zakończenia sprawy.  Owszem chciał uciąć prace nad liberalizacją, ale wyraźnie poparł projekt zaostrzający ustawę.

Być może PiS zapomina, że w tej kadencji po raz pierwszy ma w Sejmie większość. I gdy wszyscy posłowie zagłosują za przejściem projektu do komisji, jest duża szansa, że tak się stanie.

Jeszcze przed głosowaniem wielu polityków PiS deklarowało poparcie dla ustawy Ordo Iuris. Wypowiadała się premier Beata Szydło: „Jeżeli chodzi o moje zdanie, to tak, ja popieram tę inicjatywę [Stop aborcji]”. O tym, co mówili o aborcji inni posłowie PiS przed i po głosowaniu pisaliśmy 6 października 2016 r.



Po czarnym proteście i strajku kobiet projekt Ordo Iuris został w kolejnym głosowaniu odrzucony.

To rzeczywiście mogłoby zamknąć temat, co deklarowali niektórzy politycy PiS. Szansę na to pogrzebał jednak sam Jarosław Kaczyński, który w wywiadzie dla PAP stwierdził: „będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię”.

A dwa dni później w wywiadzie dla Onetu doprecyzował: „w jednym obszarze należy doprowadzić do zmian. Chodzi o aborcję eugeniczną, czyli ze względu na wady płodu. Mam na myśli zwłaszcza chore dzieci z zespołem Downa, a to jest ogromna większość legalnych aborcji w Polsce”.

Twierdzenie, że aborcja to tylko Ordo Iuris i środowiska lewicowe jest w tym kontekście nieprawdą.


Abonament na wolność słowa

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”.
W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym