Prawa autorskie: Dawid Żuchowicz / AgencjaDawid Żuchowicz / Ag...
03 grudnia 2019

PISA 2018. Wielki wynik polskich gimnazjalistów. Piontkowski się chwali tym, co PiS zniszczył

Polskie piętnastolatki na europejskim podium i w światowej czołówce edukacyjnych badań PISA! Wg Piontkowskiego to zasługa lepszej podstawy programowej, ale badani uczyli się wg poprzedniej. Minister chwali się "polskim systemem edukacji", ale PiS go zniszczył. Skrócił edukację ogólną o rok, zamknął gimnazja, które dały tak wspaniałą poprawę polskich wyników

Już po raz siódmy OECD przeprowadziło najsłynniejsze edukacyjne badania na świecie - PISA. Od 2000 roku poziom szkolnictwa mierzony jest w nich nie przy pomocy typowych testów wiedzy, ale zadań, które sprawdzają umiejętności w trzech głównych obszarach:

  • czytanie i interpretacja;
  • matematyka;
  • rozumowanie w naukach przyrodniczych.

W 2018 roku w badaniu wzięło udział 600 tys. uczniów z 79 krajów, a w Polsce - 5 663 osób wybranych losowo z - także wylosowanych - 227 gimnazjów, w większości z III klas, częściowo z II klas.

Polscy piętnastolatkowie, przedostatni rocznik likwidowanych gimnazjów, po raz kolejny osiągnęli rewelacyjny wynik, który plasuje nas w ścisłej europejskiej i światowej czołówce.

W Europie na podium, na świecie w dziesiątce

W czytaniu i interpretacji, czyli przewodnim temacie tej edycji badań PISA, nasi uczniowie zdobyli 512 punktów - 6 punktów więcej niż w badaniach z 2015 roku i aż 25 powyżej średniej wśród krajów OECD. W Europie wyprzedziła nas tylko rewelacyjna Estonia (523 pkt.), europejski lider edukacyjny od lat - Finlandia (520 pkt.) oraz Irlandia (518 pkt), ale to różnica statystyczne nieistotna. W światowym rankingu lepiej wypadły jeszcze wschodnioazjatyckie giganty: Chiny, Singapur, Hong Kong, Makao, Korea Południowa, gdzie dzieci żyją pod edukacyjną presją oraz Kanada. Zajęliśmy 10 miejsce na świecie.

W matematyce polscy gimnazjaliści po raz pierwszy wskoczyli na europejskie podium. Z wynikiem 516 punktów wyprzedzili - uwaga! - Finlandię (507 pkt.), Belgię (508 pkt.), czy Danię (509 pkt.). Więcej punktów zdobyli tylko uczniowie z Estonii (523 pkt.) i Holandii (519 pkt.). Wynik polskich uczniów jest aż o 11 pkt. lepszy niż ten sprzed trzech lat, a średnią OECD wyprzedzamy o 27 punktów. Na świecie - 10 miejsce.

Równie dobrze 15-latkowie spisali się w naukach przyrodniczych. Zdobyli 511 punktów - o 10 więcej niż w 2015 roku i o 22 pkt. więcej niż średnia OECD. Lepsi znów byli młodzi Estończycy (530 pkt.) i Finowie (522 pkt.). Na świecie - 11 miejsce na świecie.

Te straszne gimnazja spisały się na medal

Minister edukacji Dariusz Piontkowski podczas krajowej prezentacji raportu mówił, że sposób nauczania w szkołach ma przełożenie na umiejętności, jakie zdobywają uczniowie i uczennice. Dodał też, że wynik PISA 2018 jest niewątpliwym sukcesem. Pytanie czyim?

W Europie i na świecie możemy chwalić się polskim systemem edukacji
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

Po raz drugi badanie przeprowadzone było w całości w systemie komputerowym, do 2012 testy rozwiązywano na papierze.

W 2015 roku zmiana z "papieru" na "klawiaturę" kosztowała polskich uczniów i uczennice kilka cennych punktów, co tłumaczyliśmy mniejszym niż w rozwiniętych krajach "oswojeniem" młodzieży ze światem cyfrowym. Po rewelacyjnym wyniku z 2012 roku, gdzie z pozycji średniaka trafiliśmy do ścisłej czołówki, rok 2015 był gorszy, co widać na wykresie niżej (prosimy najechać na kropki, by odczytać rok kolejnych siedmiu badań).

PISA 2000-2018
PISA 2000-2018

Wyniki z 2018 roku potwierdzają, że było to chwilowe wahnięcie, nieistotne z punktu widzenia ogólnej poprawy kształcenia w polskich szkołach, a zwłaszcza - gimnazjach. Jednak to potknięcie z 2015 roku wpisało się w awanturę o gimnazja i planowaną reformę edukacji. Tuż po przejęciu władzy minister Anna Zalewska komentowała wyniki z ostentacyjnym niepokojem i sprawę rozgrywała politycznie. Był to według MEN kolejny dowód, że gimnazja nie spełniły swoich podstawowych zadań, a tylko napsuły krwi, bo wymagały od dzieci zbyt wczesnej zmiany środowiska szkolnego już po sześciu latach nauki.

Tymczasem polski cud edukacyjny z 2012 roku, który kontynuowany jest aż do dziś, jest zasługą wprowadzenia gimnazjów, czyli

wydłużenia edukacji ogólnej do dziewięciu lat i objęcia nią 15-latków, którzy poprzednio trafiali do różnych typów szkół.

Oto dowód wyrównywania szans przez gimnazja (i wydłużenia edukacji ogólnej)

Szczególnie optymistyczny był efekt poprawy - w porównaniu z post PRL-owskim systemem z ośmioletnią podstawówką - wyników najsłabszych uczniów i uczennic. Ilustruje to poniższy wykres, który porównuje średni wynik wszystkich trzech umiejętności mierzonych kwestionariuszem PISA polskich uczniów i uczennic:

  • w badaniu PISA w 2000 roku (kolor jasnoniebieski), gdy 15-latkowie chodzili jeszcze do różnych typów szkół (przed wprowadzeniem gimnazjów),
  • z dodatkowymi badaniami z 2009 roku (kolor fioletowy), w których porównano wyniki w I klasie liceów, techników i szkół podstawowych, do których poszli uczniowie po ukończeniu gimnazjum. Dlatego mają po 16 lat.

Jak widać, wszystkie 16-latki w 2009 roku (po ukończeniu gimnazjów) wypadły lepiej niż 15-latki uczące się w starym systemie, ale szczególnie zyskali uczniowie i uczennice szkół zawodowych - aż 36 pkt, co w badaniach PISA jest ogromną różnicą.

Polski przykład skoku w umiejętnościach był cytowany na całym edukacyjnym świecie jako efekt opóźnienia edukacyjnej selekcji i wydłużenia okresu wspólnej dla wszystkich edukacji, która wyrównuje szanse. Zachwycano się właśnie tym, że największą poprawę zanotowali uczniowie słabsi, którzy przed wprowadzeniem gimnazjów w wieku 15 lat byliby w większości w szkołach zawodowych.

Rzecz w tym, że likwidacja gimnazjów sprawia, że selekcja edukacyjna została przyspieszona o rok i wracamy do systemu z PRL, który obowiązywał do 2000 roku. Prawie na pewno wywoła to znaczne pogorszenie wyników uczniów i uczennic w nowym systemie do szkół branżowych i obniżenie ogólnego poziomu umiejętności.

Czy tak będzie, przekonamy się w 2021 roku, gdy do badań PISA przystąpią uczniowie pierwszych klas szkół ponadpodstawowych. Dowiemy się wtedy, jak działa efekt selekcji oraz jaki skutek mają przeładowane podstawy programowe w szkole podstawowej.

Minister nie odróżnia podstawy od podstawy

Minister Dariusz Piontkowski na konferencji przekonywał, że nowe podstawy programowe większy nacisk kładą na naukę rozumowania, choć wszyscy wiedzą, że ich bazą jest nudna, pamięciowa wiedza, która nijak nie odpowiada na wyzwania XXI wieku.

W nowych programach nauczania (...) kładziemy większy nacisk na naukę rozumowania.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
Konferencja MEN,03 grudnia 2019

Uwaga ministra jest pozbawiona sensu o tyle, że badani 15-latkowie uczyli się według starej podstawy programowej.

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne